czwartek, 6 sierpnia 2020

Cortes 0,0% Ananas - bezalkoholowe cz. 23

Tym razem coś znów w puszce, tym razem od Van Pura.



















To piwo jest dostępne m.in. w sieciach Lidl czy Kaufland, w tej drugiej dostępny w wielopakach. Puszka wykonana estetycznie, dominuje żółta kolorystyka ananasowa. Na drugiej stronie puszki ważne informacje znajdziemy w dwóch miejscach.












Cukrów jest mniej niż w Somersby, ale też nie za mało, rzekłbym.














Czytelność składu już oceniłbym bardzo negatywnie. Wiem, że niewielu pewnie konsumentów Cortesa będzie tu zaglądać, jednak bez lupy będzie trudno. Złote literki na żółtym tle - ja mam tu problemy. A skład jest taki:
Mix piwa bezalkoholowego (40%) z napojem o smaku ananasowym (60%), pasteryzowany, gazowany
Składniki: napój o smaku ananasowym 60% [woda, cukier, sok ananasowy (1%) z zagęszczonego soku ananasowego, dwutlenek węgla, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, aromat], piwo bezalkoholowe 40% [woda, słód jęczmienny, jęczmień browarny, chmiel]

Tutaj zadanie matematyczne dla chętnych - jeśli w 60% piwa sok ananasowy stanowi 1%, to ile stanowi w całej objętości napoju?

Popatrzmy, jak to się prezentuje w szklance.



















Piana niewielka, szybko znika, ale pozostawia dość duży lacing. Po otwarciu puszki zapach słaby. Kolor napoju słomkowy (tutaj zdjęcie przy sztucznym świetle trochę przekłamuje). W każdym razie dużo jaśniejszy niż tradycyjnego piwa. A co ze smakiem?
Piwnych akcentów brak, goryczki brak, kwaskowości też. Czuć aromat ananasa, dość dużą słodkość, ale też dużą wodnistość. Mocno schłodzone pije się dobrze. Koneserzy aromatu radzieckich szampanów na pewno też znajdą tu coś dla siebie. Ogólnie jednak ta oranżada ma smak mało konkretny i ten aromat ananasowy bez jakiegoś dodatkowego wsparcia sam sytuacji nie uratuje.

Ocena: 3.5/10
Cena: 2,49/Lidl

piątek, 31 lipca 2020

Somersby Wild Berries 0,0% - bezalkoholowe cz. 22

Tym razem napój z serii cydropodobnych marki bardzo popularnej - Somersby. Ten bezalkoholowy wariant został wprowadzony na rynek w tym roku.



















Przezroczysta butelka w tych napojach dobrze pozwala nam ocenić ich kolor. Czerwono-niebieską etykietę oceniam pozytywnie.



















Jedynie trochę bezsensownym logicznie posunięciem jest dwukrotne umieszczenie pod sobą cyfr 0.0.

Odwracamy buteleczkę.



















Bezalkoholowy napój piwny o smaku owoców leśnych. Pasteryzowany. Alk. 0,0% obj. Składniki: woda, cukier, słód jęczmienny, cukry owocowe z jabłek, fermentowany sok jabłkowy, regulator kwasowości (kwas jabłkowy, kwas cytrynowy), sok jabłkowy z koncentratu, koncentrat barwiący z marchwi, sok malinowy z koncentratu (0,1%), aromaty naturalne, sok jeżynowy z koncentratu (0,1%), sok jagodowy z koncentratu (0,1%), chmiel.
Cukier na drugim miejscu w składzie i od razu odbija się to na jego obecności - 9,8 g cukrów w 100 ml. Sporo.




















Kapsel nie jest odkręcany. Estetycznie spoko.




















Napój traci pianę bardzo szybko, nagazowanie jest jak we wszystkich cydrach ogromne. Kolor widać, chyba jaki jest - tym razem zadziałał koncentrat z marchwi. W smaku jest to nic innego jak zwykła oranżada o lekko kwaskowatym stylu i za to duży plus. Akcentów piwnych brak. Słodkie jak ballady Michaela Jacksona, dobrze schłodzone da się dobrze pić, co zresztą podkreślono na etykiecie. Szkoda, że nie znalazło się więcej soków owocowych w tym Somersby. Niemniej jednak siła marki jest spora i myślę, że znajdzie on czy znalazł swoich fanów na pewno.

Ocena ogólna: 5/10
Cena: 3,79 zł/Lidl

czwartek, 30 lipca 2020

Žatecký 0,0% - bezalkoholowe - cz. 21

I mamy pierwszą puszeczkę. Napisy w języku czeskim wróżą dobrze. Aczkolwiek producent Carlsberg Polska już trochę mniej.



















Wygląd puszki oceniam bardzo pozytywnie, tym bardziej, że wyróżnia się dość mocno na rynku.
Kalorii nie za dużo, to plus. Akurat etykieta ze składem jest i po polsku, i po czesku, ale sfotografowałem tę drugą.

Piwo bezalkoholowe, pasteryzowane. Alk. 0.0% obj. Składniki: woda, słód jęczmienny, dwutlenek węgla, aromat, ekstrakt z chmielu, żatecki olejek chmielowy, chmiel.

Obracamy puszkę. Informacje typowo marketingowe bym rzekł. Już można było narysować jakąś mapę, gdzie Ci żateccy chmielarze mieszkają.



















Przyznam, że zawsze czeskie piwa bezalkoholowe takie zwyczajne w stylu lager były dla mnie wzorem, jeśli chodzi o takie napoje. Zawsze zazdrościłem naszym sąsiadom, że mają taki duży wybór.



















I przechodząc do meritum. Po otwarciu puszki unosi się bardzo przyjemny aromat chmielu pochodzący, jak skład podaje, głównie z olejku. Wydaje się, że jest do najbardziej nachmielone piwo z dotychczasowych propozycji. Piana dość obfita, szybko się jednak dziurawi. Kolor bursztynowy, bym rzekł, wyraźnie ciemniejszy niż w typowym lagerze, a zwłaszcza bezalkoholowym. Gdy jednak pociągnąłem łyka lub dwa - przyszło jednak rozczarowanie. Goryczki brak, kwaskowości też prawie brak, wysycenie raczej niskie - z czym do ludu, można rzecz kolokwialnie. Piwo jest do picia, a nie do wąchania. Krótko mówiąc - takie tam wodniste koncernowe nic specjalnego, ale ma dużo chmielu w aromacie. Całe marketingowe bajki o 650 latach można sobie włożyć... Zwłaszcza, że to oto piwo 0.0 powstało dopiero w tym roku.

Ocena ogólna: 4/10
Cena: 2.99 zł/Lidl

poniedziałek, 27 lipca 2020

Browar Grodzisk Bezalkoholowe Mango Ale - bezalkoholowe cz. 20

Od propozycji koncernowych tym razem kierujemy się w stronę kraftu.



















Wygląd butelki jak najbardziej na plus. Ciemna butelka i bardzo kolorowa, fajna etykieta, która jest na tyle szeroka, że przyjrzymy się jej na 2 razy.






































Kapselek nie jest odkręcany, ale całkiem ładny.



















Tylna etykieta jest w jednym kawałku i zawiera bardzo dużo informacji, nawet liczbę IBU.



















Piwo jasne pasteryzowane z dodatkiem pulp owocowych. Ekstr. 6,7% wag. Alk. poniżej 0,5% obj. 34 IBU
Składniki: woda, słody jęczmienny pilzneński, pszenica, pulpa z mango (2%), pulpa z marakui (1,2%), słód żytni, chmiel Magnum, chmiel Cascade (0,1%), pulpa z calamansi (0,1%), drożdże.
Każdy może sobie sprawdzić, co to jest calamansi, bo ja na przykład pierwszy raz usłyszałem o tym owocu. Skład wygląda bardzo, bardzo sensownie, a na dodatek, co jest na wielki plus, nie ma tu cukru ani słodzików, wszystkie cukry pochodzą z soków.

Popatrzmy na szklankę:



















Jak widać, zarówno pod kątem piany, jak i bąbelków piwo to jest w czołówce z dotychczas omawianych propozycji. Piana zostawia chyba najlepszy lacing z dotychczasowych napojów, gazowanie dla żołądka jest bardzo strawne, odbija się zdecydowanie mniej niż po większości radlerów. Po otwarciu butelki unosi się dość słaby zapach chmielowy. Po nalaniu do szklanki jest on jeszcze słabszy. Jakieś dalekie nuty owoców tropikalnych też, ale bardzo dalekie. Piwo jest koloru intensywnie pomarańczowego (dużo jaśniejsze niż na zdjęciu), jest nieprzejrzyste. Smak? Na pewno wyczuwalna jest ostra goryczka, którą czuje się też przez jakiś czas. Nuty chmielowe dominują, mimo aż tak sporej zawartości soków, ja, nie patrząc na etykietę, miałbym ogromny problem, by wytypować, co tam się znajduję w środku. Pszenicę czuć, chmiel też, gorzkość też, owoce jakieś, ale to już na drugim planie na moim podniebieniu. Pije się to fantastycznie. Ja jestem bardzo na tak.

Ocena ogólna: 9/10
Cena: 3,99 zł/Lidl

sobota, 25 lipca 2020

Łomża Pszeniczne 0.0% Mango-Marakuja - bezalkoholowe cz. 19

Przyznam, że marka Łomża, jeśli chodzi o piwa, nie jest jedną z moich ulubionych, dlatego to musiało stać dość długo i czekać na swoją kolej. No ale ad rem.



















Butelka prezentuje się bardzo dobrze, powiedziałbym, że znakomicie. Z uwagi na smukłość nie wydaje się, że w środku jest aż 500 ml. Grafika też jest jest czytelna, więc pod tym względem duży plus.


Kapselek jest taki. Nie da się go odkręcić.



















W tej Łomży całość opisu zmieściła się na jednej etykiecie, za to plus.



















Na pierwszy rzut oka, jeśli chodzi o składniki odżywcze, w oczy rzuca się masakrycznie wysoka ilość cukrów. Oj, nie jest to coś dla diabetyków, na pewno.

Mix piwa pszenicznego bezalkoholowego (40%) z napojem o smaku mango i marakui (60%), pasteryzowany, mętny. Alk. 0,0% obj. Składniki: napój o smaku mango i marakui (woda, cukier, soki z zagęszczonych soków z: [pomarańczy (1,6%), mango (1%), limonki (0,25%), marakui (0,06%)], koncentrat ekstraktu pomarańczy, aromaty, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, dwutlenek węgla, stabilizator - mączka chleba świętojańskiego, przeciwutleniacz - kwas askorbinowy, barwniki - karoteny), piwo (woda, słód pszeniczny, słód jęczmienny, chmiel).

Skład, jak widzicie, jest dość rozbudowany. Jeden z dłuższych w moim teście. No, nic, wlewamy do szklanki.




















Wygląda efektownie. Duża czapa piany. Kolor taki pomarańczowy bardzo. W ogóle już w butelce, mimo jej ciemnego koloru, na dole widać duży osad. W smaku jak jest? Przyznam, że niedościgłym wzorem pszenicznego piwa bez alkoholu jest Bavaria Wit, jak dostanę to gdzieś, to przetestuję, ale wolę wspomnieć, do jakiego smaku chciałbym się odnieść. Tutaj w produkcie Van Pura czuć nieco, że jest to piwo pszeniczne, jednak wygrywa słodkość, niestety. Aromat, jaki ja wyczuwam, to faktycznie mango i w zasadzie nic poza tym, mimo że soku pomarańczowego w składzie jest najwięcej. Jeszcze bardziej mi to przypomina, jakbym rozcieńczał sobie brzoskwiniowy czy pomarańczowy syrop Herbapolu z wodą. Nagazowanie jest dosyć spore, pije się to schłodzone bardzo przyjemnie, jest trochę kwaskowości, ale level of sugar jest way beyond my expectations. Gdyby proporcje piwa do oranżady były 70 do 30, czy nawet 60 do 40, to byłbym na tak. Tutaj niestety smakuje to tak trochę jak tańsze napoje sprzedawane w dwulitrowych kartonach. Czuć taniością. A przecież soków jest prawie trzy procent. Polecam więc zwłaszcza tym, którzy lubią słodycze.

Ocena ogólna: 5/10
Cena: 2,69 zł/Lidl

środa, 22 lipca 2020

Lech Free Pomelo i Grejfrut - bezalkoholowe cz. 18

No i czas na ostatni, przynajmniej jak na teraz produkt Kompanii Piwowarskiej - kolejne piwo smakowe czy raczej bardziej - aromatyzowane.



















Tym razem na butelce są akcenty ciemnożółte, wpadające w pomarańczowy. Zbliżenie na etykietę:



















Na górnej części etykiety przedstawiono składniki odżywcze. Cukru jak to było w podobnych napojach, dość sporo.











Kapselek:



















Co do składu, to pomelo jest tylko obecnie w postaci aromatu, no a sok z grejpfruta też dosyć w symbolicznej formie. Na plus obecność witamin.



















Piwo bezalkoholowe o smaku pomelo i grejpfruta, alk. 0,0% obj. Pasteryzowane. Skład: woda, słód jęczmienny, cukier, sok grejpfrutowy (0,1%) z zagęszczonego soku, stabilizator - guma akacjowa, aromat naturalny, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, witaminy C, B5 i B6, wyciąg z chmielu i zielonego jęczmienia.

Jak to się prezentuje w szklance?



















Kolor ciemnożółty, nagazowanie bardzo mocne, jak w każdym z tych smakowych Lechów, piana minimalna, znika błyskawicznie. Zapach grejpfrutowy, ale nie jakiś przesadnie silny, smak cytrusowy, ale tej charakterystycznej dla tego owocu goryczki brak. Czuć za to przyjemną kwaskowatość. Nut piwnych nie stwierdzono. Przypomina to taką niezbyt intensywną smaku lemoniadę z dalekim dość aromatem grejpfrutowym. Schłodzone sprawuje się w ustach całkiem OK.

Ocena ogólna: 5/10
Cena: 2,49 zł/Lidl

wtorek, 21 lipca 2020

Lech Free Granat i Acai - bezalkoholowe cz. 17

Miałem ochotę ocenić coś innego niż kolejny produkt Kompanii Piwowarskiej. Ale schodząca etykieta z tej butelki przekonała mnie do zmiany zdania.
Butelka prezentuje się identycznie jak w pozostałych piwach z tej serii, jedynie jest w kolorze czerwonym. Granat dominuje, a jagody acai, jeśli są, to gdzieś daleko w tle.






































Kapselek twist-off tak się prezentuje.



















Na górnej części etykietki są informacje o zawartości substancji odżywczych. Cukrów dość sporo.





























Co mamy w składzie?
Piwo bezalkoholowe o smaku granatu i acai, alk. 0.0% obj.. Pasteryzowane. Skład: woda, słód jęczmienny, cukier, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, aromaty naturalne, wyciąg z czarnej marchwi, soki z acai i granatu (0,2%) z zagęszczonych soków, wyciągi z chmielu i zielonego jęczmienia.

Trzeba przyznać, że nie wygląda to obiecująco. Barwnika więcej niż soków, a chmiel gdzieś na dalekim szarym końcu. Taki urok tego typu napojów.

Zajrzyjmy do szklanki. Jak to się prezentuje.



















No, zanim jeszcze autofocus w aparacie się ustawił, marna piana już opadła. Wygląda to średnio.

Przechodząc do meritum, po otwarciu butelki unosi się dość silny słodki zapach, który jednak dość szybko się ulatnia. Piana tak na minutę maksimum, nie pozostawia lacingu. W smaku nie jest za słodko, jakiś aromat granatu (o ile jeszcze pamiętam jego smak) oraz przede wszystkim taki typowy oranżadowy - jaki był w takich oranżadkach z lat 80, które jeszcze trochę pamiętam. Ale nie jest zbyt intensywny, po chwili w ustach nic z niego nie zostaje. Nagazowanie zdecydowanie przesadzone. Akcentów piwnych brak, na plus jedynie dość spora kwaśność, najwyższa chyba z dotychczas ocenianych piw, ale i tak zaledwie średnia. Podsumowując - za wielu doznań smakowych tutaj nie doświadczymy.

Ocena ogólna: 3/10.
Cena: 2,49 zł/Lidl.