czwartek, 3 marca 2011

Ciąg dalszy "sprawy Masmixa"

Treść ostatniego, bardzo poczytnego wpisu na blogu przesłałem również do producenta Masmixa i oto, jakie wyjaśnienie otrzymałem (pisownia oryginalna):

Szanowny Panie,
bardzo dziekuje za przeslany sygnal. To pierwsza tego typu uwaga konsumenta, wiec tym bardziej z duza uwaga traktujemy Pana zapytanie. Chcialabym wyjasnic poruszane na wskazanej stronie informacje, tym bardziej ze uzyl Pan dosc mocnego slowa "oszukujecie", a z pewnością w naszych działaniach nigdy nie kierujemy sie taka intencja.
Faktycznie, z konsumenckiego punktu widzenia ma Pan trochę racji - w pierwszej chwili sama też bym pomyślała, ze "3/4" to 75%. Jednak producentow obowiazuje prawodawstwo UE, które okresla: produkt o zawartosci tłuszczu 60% to "mix tłuszczowy o zawartości trzech czwartych tłuszczu" (rozporzadzenie 2991/94). Na innych margarynach w miejsce trzech czwartych, stosujemy odpowiednik tego oznaczenia - "o zmniejszonej zawartości tłuszczu".
Tak jak wspomnialam, jest to pierwszy taki sygnał i wezmiemy go pod uwage przy najbiższej zmianie opakowań tego produktu. Generalnie jednak, Masmix to produkt o ulepszonej w ostatnich miesiacach recepturze i zgodnej z dobrymi trendami zywieniowymi - ma zmniejszoną zawartość tłuszczu.

pozdrawiam serdecznie

Ewa Sielicka
koordynator ds komunikacji z konsumentami
ZT KRUSZWICA SA


Po sprawdzeniu znalazłem wyjaśnienie tej niezwykle intrygującej zagadki.

Otóż wyjaśnię wszystkim, o co tu chodzi. Otóż do niedawna Masmix śródziemnomorski miał 65% tłuszczu. Jak zapewnia pani Ewa Sielicka, to "produkt o ulepszonej w ostatnich miesiacach recepturze i zgodnej z dobrymi trendami zywieniowymi - ma zmniejszoną zawartość tłuszczu". To zmniejszenie o 5% jest dobre przede wszystkim dla firmy, która zaoszczędzi, w końcu cena margaryny jest wybitnie związana z zawartością tłuszczu - im go więcej, tym produkt więcej kosztuje. Ale zwróćcie uwagę na drugą kwestię, gdy produkt ma nie mniej tłuszczu niż 60, ale nie więcej niż 62, staje się automatycznie "margaryną o zawartości trzech czwartych tłuszczu". Także spadek jest jak widać względny. Sprytny zabieg firmy miał więc za zadanie upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Sami oceńcie, kto tutaj ma rację, rzucając okiem też np. na ten link:

http://www.wykop.pl/ramka/146513/o-tym-jak-producent-masmix-oszukuje-ludzi-pic/

Od tej pory etykiety produktów firmy Bunge będę czytał wyjątkowo uważnie. Niemniej jednak troską firmy o klienta jestem naprawdę podbudowany.

A propos tego, co jest zdrowsze, masło czy margaryna, warto zajrzeć do tekstu:
http://wyborcza.pl/1,75248,7717475,My_chcemy_masla_a_nie_margaryny.html?as=5&startsz=x
oraz umieszczonych pod nim komentarzy.

Zdania wśród dietetyków są bardzo podzielone.

A propos równie absurdalnych przepisów unijnych, jak rozporządzenie zaprezentowane powyżej, warto zajrzeć np. tu: http://www.biznes2biznes.com/?strona=b2b-info&kat=25&id=317

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz