poniedziałek, 21 maja 2012

Czeski film - dzień 2.

Drugiego dnia wycieczki najpierw udaliśmy się do zamku Konopiště, którego najbardziej znanym właścicielem był arcyksiąże Franciszek Ferdynand.





































































Brama wiodąca na zamek.

















Na dziedzińcu.






























W oczekiwaniu na wejście do środka można było podziwiać pana pawia w ogrodzie.













Klasztor na Strahovie.

















Na punkcie widokowym.

















Pałac Schwarzenbergów.

















Zmiana warty na zamku i nie tylko.















































































Ta kolumna stojąca niedaleko katedry powstała całkiem niedawno. Nie udało mi się w internecie znaleźć wiele informacji na jej temat, ale nie szukałem zbyt długo...

















Mozaika na katedrze św. Wita.













Jeden z detali - rzygacz.

















Dalszy spacer po Hradczanach.


































Rzut oka w dół...













Polska ambasada w Pradze.






























Kolumna św. Trójcy na Rynku Małostrańskim.

















Kościół św. Mikołaja.

















Na Moście Karola.






























Animowana lalka grająca m.in. Paganiniego.

















W dalszą drogę po Pradze udaliśmy się poprzez budynek Clementinum.

















I znów jesteśmy przed zegarem astronomicznym Orloj na rynku.













Kościół Matki Bożej przed Tynem. Po raz kolejny chciałem go zobaczyć w środku. I po raz kolejny był zamknięty. Jakby ktoś chciał wiedzieć, posiada 18 wież i wieżyczek.

















Jedna z pięknych kamienic na rynku.

















W dzielnicy żydowskiej Josefov.














































































































Cafe Tramvai na placu Wacława.













W pasażu Lucerna trafiliśmy na... pokaz tanga.

















Rzut oka na panoramę placu Wacława.

















Křižíkova fontána. Szkoda, że trafiliśmy akurat na pokaz do muzyki klasycznej, a nie na ABBĘ. Ale i tak robi wrażenie.



4 komentarze:

  1. Łoo, Golem jest! W takim restaurancie na napiwku dla kelnera pewnie lepiej nie oszczędzać, bo łapę musi mieć ciężką... A jeśli nie, to zawsze może podać knedle nadziewane szlamem z Wełtawy;).

    OdpowiedzUsuń
  2. W restauracji u Golema byliśmy tylko na zewnątrz. Czeska kuchnia ogólnie mi nie odpowiada. Ale cieszę się, że zdjęcia się podobają. To dopiero początek zresztą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Pragę. To jedno z moich ulubionych miast, a czeskie jedzenie jest pyszne:) Będąc na tej fontannie załapałam się na muzykę klasyczną i muszę przyznać, że jest naprawdę niesamowita.


    Zapraszam również do mnie, w sierpniu organizuję wyprawę między innymi do Czech i na pewno zdam fotorelację:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś też tak będę podróżować... I to opisywać...

    OdpowiedzUsuń