środa, 6 lutego 2013

Ścieżką rowerową po gminie Czernikowo: "Wokół pradoliny Jeziora Steklińskiego"

To była jedna z najbardziej udanych przejażdżek po okolicy, na początek trochę błądzenia, a na końcu walka z czasem, by zdążyć na pociąg.

Zaczęliśmy od Parku Etnograficznego w Kaszczorku.





















































Owce przyglądają się naszym rowerom.












Widok z wiaduktu między Złotorią a Kopaninem.

















Z tego, co pamiętam, to cmentarz ewangelicki w Kopaninie.

























































Pierwsza z przydrożnych kapliczek.

















Droga przez las - nie jest dla mnie nigdy nudna. Tutaj okolice Smogorzewca.

















Kolejna kapliczka, tym razem położona na terenie, gdzie nie ma lasu.













O ile dobrze pamiętam, to cmentarz rzymskokatolicki w Osieku.






























Okolice miejscowości Sąsieczno.













Dalej w stronę Czernikowa.

















Kolejna kapliczka. Jak dla mnie Matka Boska ma dość niepokojące rysy twarzy.


















A to gargamel pospolity, czyli jeden z przykładów budownictwa po polsku. Żal.pl.











Kościół pw. św. Bartłomieja w Czernikowie.













Tablica pamiątkowa przy czernikowskiej szkole.













Cmentarz z II poł. XIX wieku.













W tle Jezioro Steklińskie, które objeżdżaliśmy.













Wypasiona chawira z równie wypasionymi autami na podjeździe.













Tak naprawdę żadne ze zdjęć nie oddaje w pełni uroków pradoliny wokół jeziora. Trzeba się wybrać i zobaczyć na własne oczy.













W tle siedemnastowieczny kościół barokowy, do którego jeszcze będziemy mieli okazję za jakiś czas podjechać bliżej.













Przy zjeździe do dworku w Hornówku zaliczyłem upadek, no i rower trochę ucierpiał.































Kościół pw. św. Marcina w Mazowszu.

















Reklama dźwignią handlu...












Bardzo spokojne miejsce nad stawami.













A to już klasztor ojców karmelitów w Trutowie z bliska.











































Kapliczka w Niedźwiedziu.

















Kolejny urokliwy zakątek.













Koniec wycieczki to już gonitwa niesamowita za pociągiem, więc zdjęć mało. Okazało się, że pociąg miał trochę spóźnienia, ale skąd mieliśmy to wiedzieć...


































Stacja Czernikowo najlepsze lata ma już za sobą.













Zdjęcie lampiarni już kiedyś zagościło u mnie jako zagadka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz