środa, 22 maja 2013

Podróż do stolicy Toskanii - dzień 3.

Pierwszego maja wiele muzeów we Florencji było zamkniętych, więc postanowiłem tego dnia zwiedzić miasta leżące po drodze doń - Pistoię i Prato.

Kościół San Giovanni Fuorcivitas w Pistoi.













W sumie to charakter zabudowy Pistoi nieco przypomina Lukkę. Jednak ja lubię zawsze wśród budynków wypatrzeć jakiś szczegół.

















"Obowiązkowe" zdjęcie zaułków.

















Kościół św. Pawła.

















Pozdrowienia od uczestników pierwszomajowej parady.













Kościół i klasztor San Domenico.

















Drzwi do Cassa Di Risparmio - czegoś w rodzaju naszych SKOK-ów.

















Katedra św. Zenona.













Na placu przed katedrą odbywała się manifestacja pierwszomajowa. Patrząc na kolory transparentów, przygotowana przez komunistów. Pewnie życzyli Angeli Merkel i eurookupantom wszystkiego najgorszego.

















Kościołów po drodze mnóstwo. Nie wszystkie jednak godne uwagi. Tutaj mamy za to małą architekturę.













Kościół 'Sant'Andrea z amboną Giovanniego Pisano. W środku jednak straszny mrok, także fotkę daję z zewnątrz.

















W kościele św. Ignacego.

















Bazylika Santa Maria dell'Umilta.

















Przepiękna latarnia przed dworcem w Pistoi.

















W Prato mieszka podobno 30 tys. Chińczyków. Ani ich, ani turystów wielu w centrum nie spotkaliśmy.
Katedra św. Szczepana.


















Pomnik Giuseppe Mazzoniego.

















Fontanna Bachusa.

















Palazzo Pretorio.

















Kościół San Domenico.













Szkoła Convitto Nazionale Cicognini.

















Kościół San Francesco. Z przodu bardzo podobny do katedry.

















Castello dell'Imperatore z XIII wieku.












Kościół Santa Maria delle Carceri.

















A to już dobitny znak, że jesteśmy już we Florencji.


































Pierwszy raz mieliśmy okazję zajrzeć do słynnego Baptysterium San Giovanni. Zdjęcia bez statywu z uwagi na półmrok wychodzą średnie, ale coś tam udało się zrobić.

















Następnie odwiedziliśmy muzeum katedralne. Szkoda, że nie kupiłem sobie przewodnika po nim, bo teraz rozszyfrowywanie poszczególnych obiektów zabytkowych do najłatwiejszych nie należy.

Pieta Michała Anioła.

















Srebrny ołtarz z baptysterium.













Klatka schodowa muzeum.

















Tego obiektu przedstawiać chyba nie trzeba. Oto słynne Drzwi Raju Lorenzo Ghibertiego.

















Kolejny punkt programu to wdrapanie się na wieżę katedry. Do najłatwiejszych to zajęć nie należy, zwłaszcza jak ma się lęk wysokości.
Ale widoki... Kto nie był, ten nigdzie nie był... Tyle mam do powiedzenia.

Kampanila.

















Bazylika Santa Croce.

















Palazzo Vecchio.

















A tutaj już "reszta" tego przepięknego miasta.
























































Słynna fontanna Neptuna nocą.

















Ponte Vecchio w romantycznej scenerii. Statyw by się przydał.












Dzik jest zły, dzik ma ostre kły. Na pewno nie ten Il Porcellino stojący na Loggia del Mercato Nuovo. Trudno się dopchać, tylu jest chętnych do zrobienia zdjęcia. 
















Bazylika Santa Maria Novella nocą.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz