czwartek, 13 czerwca 2013

Podróż do stolicy Toskanii - dzień 5.

Kolejny dzień zaczęliśmy od czegoś nieplanowanego na początku, ale w sumie było po drodze, więc szkoda nie zajrzeć. Szkoda, że w środku nie można było robić zdjęć, bo z zewnątrz wygląda raczej pospolicie. A w środku jest ogromny fresk "Ostatnia wieczerza" Andrei del Castagno z XV wieku.
http://en.wikipedia.org/wiki/Last_Supper_%28del_Castagno%29
A co to za miejsce? Konwent świętej Apolonii.

















Dalej swoje kroki skierowaliśmy ku kościołowi San Marco. Niestety, był akurat zamknięty.













Muzeum w dawnym klasztorze, gdzie mieszkali Fra Angelico i Girolamo Savonarola było zaś otwarte. Zdjęcia akurat tylko przez okno i z ukrycia robiłem :) Sam klasztor robi duże wrażenie.















































A tu już jesteśmy po drugiej stronie rzeki Arno. Kościół San Felice in Piazza.

















A to już znajome Palazzo Pitti. Tym razem wybraliśmy się do Ogrodów Boboli. Z konieczności zwiedzanie było dość pobieżne.











































Fontanna Neptuna. Chyba najbardziej charakterystyczny punkt tego parku.

















W pierwszej chwili umknął mi ktoś, kto upodobał sobie głowę Neptuna. Tutaj jest widoczny lepiej.


















Ptaki się tu nie boją ludzi. Nic a nic.













Statua wolności? Nie, bogini obfitości.

















Rzut oka na dół.













W parkowej alejce.

















Muzeum Porcelany.






























Okolice jednego z wyjść z ogrodów.

















Forte di Belvedere. Niestety, zamknięty.

















Z ogrodów do największej - wg użytkowników Tripadvisora - atrakcji Florencji - kościoła San Miniato al Monte - najpierw idzie się w dół, a potem ostro, a nawet bardzo ostro w górę.













Po drodze jeszcze zahaczyliśmy o kościół San Salvatore al Monte.































A to już numer 1 we Florencji. Na pewno jeden z najwyższych punktów miasta (135-139 m.n.p.m.) Dla porównania Piazza della Signoria ma 50 m.n.p.m.

















Widok na poniższy cmentarz.














Oraz doskonały widok na samo centrum miasta.













Detal z frontonu.

















A tu jesteśmy już w środku. Kościół jest po prostu zjawiskowy.

















































































Ostatnie spojrzenie spod schodów.













Spojrzenie na miasto z punktu widokowego na Piazzale Micheloangelo.

































































































Dawid od tyłu.

















Gdyby w Polsce koleje regionalne jeździły z taką prędkością...














Tyle razy byłem w Montecatini, a term nie zwiedziłem ani razu. Trzeba będzie kiedyś to zmienić.













Za każdym razem będąc w Montecatini wybieramy się do M. Alto, korzystając z kolejki. Tym razem miałem okazję podróżować na przedzie. Lęk wysokości jakoś trzeba było zwalczyć.










































































































Wjazd na górną stację kolejki.


















Widok na Montecatini Terme.












Krótki spacer po starówce.















































Po raz pierwszy mogłem zwiedzić kościół San Pietro również w środku.


































Ozdoby na murze czy przy drzwiach we Włoszech zawsze przyciągają mój wzrok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz