czwartek, 8 sierpnia 2013

Przez Puszczę Bydgoską w piekielnym upale

Przyznam, że była to najbardziej wyczerpująca wycieczka rowerowa, w jakiej brałem udział. Zaczęła się w temperaturze ponad 30 stopni, a w ciągu dnia było chyba blisko 40. Wypiłem z 7 litrów wody i jeszcze było mi mało. Cóż, dobrze, że dałem radę dojechać do domu.

Zakola Wisły niedaleko stacji Bydgoszcz Łęgnowo.













Zachem.













Tablica pamiątkowa.



























Próba jazdy na skróty koło zakładu skończyła się tym, że zrobiliśmy wielkie koło i musieliśmy kupić mapę, by wrócić na właściwą trasę. Przy okazji natrafiliśmy na relikt czasów minionych.


















Kościół Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy.













Wnętrze jednej z kapliczek przy drodze.

















Przez leśne ostępy i knieje. Tak wygląda centrum Puszczy Bydgoskiej (mniej więcej).













W tle anteny Radiowego Centrum Nadawczego w Solcu Kujawskim.

















"Autostrada" z Solca do Chrośnej...

















Kapliczka przydrożna koło Chrośnej chyba.

















Kolejna kapliczka (miejscówki nie skojarzę raczej).

















Kanał Zielona Struga.


































Zgromadzenie... motyli. Ktoś wie, po co się tu zgromadziły?











Kolejna kapliczka przy drodze.













Słońce nad stadniną,
w końską grzywę chowa twarz,
wstęgą nad łąkami
jeszcze się unosi mgła...
Stoją napięte
jak strzała gdy drży,
nim cięciwy świst
znów do lotu ją poderwie.














Tablica ku pamięci zamordowanych. Ktoś podpowie, gdzie to jest? Widziałem ten pomnik chyba więcej niż raz...













Resztka domu... Tuż za tablicą.













No i ostatnie zdjęcie, jakie zrobiłem... Czy ktoś rozpoznaje te okolice?

















Coś tych fotek strasznie mało... Już nie pamiętam, dlaczego. Może kiedyś odnajdzie się więcej. Jakby co, to więcej zdjęć z tej wyprawy można odnaleźć na zaprzyjaźnionym blogu pod adresem:
http://szymon-spandowski.blogspot.com/2010/07/pamiec-dwoch-stron.html
http://szymon-spandowski.blogspot.com/2010/07/rodzinna-kolacja.html

I jeszcze jedna refleksja: wracając, trafiłem do jednego ze sklepów w Małej czy Wielkiej Nieszawce, gdzie ze zdziwieniem napotkałem napis typu "napoje z lodówki droższe o 50 gr w związku z podwyżkami cen prądu". Cóż, było gorąco, wziąłem z lodówki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz