czwartek, 31 lipca 2014

Najgorszy dzień w moim życiu i...


przymusowy spacer po Warszawie.

Kościół św. Jakuba Apostoła.

















Niesamowite witraże. "Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec".

















"Któraś jest dana ku obronie Narodu naszego".


































Plac Narutowicza.













Ulica Filtrowa.













Znane budynki widziane z nieco innej perspektywy.

















Róg Łęczyckiej i Filtrowej.













Czyżby wrona siwa?. Botaniką oraz fauną Polski interesowałem się w przedszkolu i szkole podstawowej.













Tablica poświęcona Władysławowi Szpilmanowi.

















Architektura Warszawy nie tylko u mnie budzi mieszane uczucia... Skrzyżowanie alei Niepodległości z aleją Armii Ludowej.












Idziemy dalej.












Krzywe kadry mają swój urok.













Dom księdza Boduena.













Wielki świat odbija się...













Dlaczego nie cierpię Warszawy? Bo ktoś postawił plastikowego gargamela w samym środku miasta i traktuje to jako promocję! Jeszcze tylko krasnala ogrodowego wielkości 1/4 Pałacu Kultury sobie postawcie na pośmiewisko.

















Na Krakowskim Przedmieściu.


























Mikołaj Kopernik.


















Pałac Staszica.













Bazylika Świętego Krzyża. W środku jest serce Chopina.

















Jak głosi napis, w tym domu mieszkał i tworzył Fryderyk Chopin przed opuszczeniem Warszawy na zawsze.

















"Żydzi to nasi bracia".

















Cztery figury Atlasów na Pałacu Tyszkiewiczów.













Kościół Wizytek.

















Hotel Bristol.

















Pałac Prezydencki - miejsce upamiętniania ofiar katastrofy pod Smoleńskiem.

















Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa Oblubieńca.

















Na takie kamienice miło popatrzeć.

















W kościele św. Anny.

















Plac Zamkowy i Zamek Królewski.






























Spacerując po starówce.















































Rynek był w remoncie...






























Kościół Matki Bożej Łaskawej.

















Bazylika archikatedralna św. Jana Chrzciciela.




















































Kolorów moc.

















Nie wszystkie miejsca są podpisane, bo ja znam stolicę bardzo słabo, a nie mam czasu przeglądać Google Maps ulica po ulicy 10 miesięcy po zrobieniu zdjęcia. W razie czego można coś uzupełnić w komentarzu.

















Barbakan.













W tym sklepie można zaopatrzyć się w gigantyczną filiżankę.













Kościół św. Kazimierza.

















Wystawa związana z powstaniem.

















Zmrok to nie jest coś, co lubi mój aparat.





























Centrum Sztuki Współczesnej.













Wejście do Hotelu Rialto.











































8 komentarzy:

  1. piękne zdjęcia, nie sądziłem, że z tego miasta można wyciągnąć takie rodzynki :) zawsze wydawało mi się smutne i cierpiące..

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne te witraże, jak będę w Warszawie muszę się tam wybrać

    OdpowiedzUsuń
  3. Sam kościół z zewnątrz nie zachęca do wejścia, w środku też jest mocno nieciekawy, właśnie poza witrażami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlaczego to był najgorszy dzień w życiu?

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanawiałem się, czy dać taki tytuł, by uniknąć podobnych pytań ;) Może lepiej dorzucę parę zdjęć...

    OdpowiedzUsuń
  6. Tą palmę poznam zawsze i wszędzie. Swoją drogą na tych zdjęciach Warszawa wypadła bardzo korzystnie. :) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo proszę o niepisanie kolejnych komentarzy w różnych miejscach tutaj, zawierających linki do rozmaitych podstron z portalu dozdrowia.com (innych tego typu stron również). Umówmy się, że blog nie służy do spamowania linkami. Inaczej znów będę musiał moderować wpisy.

    OdpowiedzUsuń