poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Gdańsk w listopadzie

Hotel Podewils - najlepszy hotel w Gdańsku. Prawdę mówiąc, w innym nie byłem, ale lepszego raczej nie ma.













Widoki z okna.



























































Wieczorny spacer.






























































































Sympatyczna witryna sklepu z pamiątkami.













Restauracja Kuchnia Rosyjska.

















Scenografia spektaklu "(G)dzie-ci faceci?" Teatru Wybrzeże. Spektakl polecam..

















Wieczór we mgle.

















Deszczowy poranek.













Centralne Muzeum Morskie.





































Wizytą jestem nieco zawiedziony. W malutkim Museo Naval w Madrycie wszystko jest dużo ciekawiej wyeksponowane. A tutaj mapy czy makatki niczym ze szkoły podstawowej, panujący we wszystkich salach półmrok. Eksponatów jest dużo, ale w porównaniu z muzeami nowoczesnymi wszystko jest dość toporne.
































































A tak wygląda Hotel Podewils z okna muzeum.






























Joseph Conrad.






























Ubiór flisaków podlaskich.

















Sporty wodne w Wolnym Mieście Gdańsku.













Rozkład jazdy statków. Do Torunia też płynęły.

















II wojna światowa.












Modele.





























Malarstwo marynistyczne.











Żuraw.

















Manifestacja "Solidarności" na Długim Targu.













W sklepie z zabawkami.

















Ratusz Głównego Miasta.














































































Zniszczenia wojenne Gdańska.















Porcelana.













W większości sal panuje taki półmrok, że z 1 na 10 zdjęć wyszło dobrze.












































Dom Uphagena. Tutaj też ciemnawo.





































































Waza miśnieńska z 1725 roku.

















Pokój Kwiatów.

















Mała Jadalnia.

















Na dziedzińcu.


































Zniszczenia wojenne Gdańska.









Kościół św. Katarzyny.

















Dokumentacja pożaru kościoła.






























W krypcie.






























Kolejnego dnia przejrzystość powietrza rano była bardzo wysoka.


















W Dworze Artusa.































































































Przechadzając się po Dworze Artusa, przyszło mi do głowy, że wygląd tego miejsca jest co najmniej kontrowersyjny. Elementy myśliwskie, piece, wiszące statki - wszystko jest jakby z innej parafii. No, znawcą sztuki nie jestem, ale ogólnie chyba Dwór Artusa w Toruniu ma więcej "klasy".











































































































































































Chyba w każdym muzeum w Gdańsku można zobaczyć zniszczenia wojenne danego obiektu na zdjęciach.












































Z powrotem wstąpiliśmy do karczmy "Sielska Zagroda" w Nowym Dworze Gdańskim znanej z "Kuchennych Rewolucji". Cóż, zdecydowanie szału nie ma.

4 komentarze:

  1. Mam ogromna ochote wybrac sie do Gdanska, patrzac na te piekne zdjecia jeszcze wieksza...Bylam w Gdansku raz lata temu, ale ciagle pamietam te niesamowita atmosfere. Pozdrawiam serdecznie. Monika

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozdrawiam również. Więcej zdjęć wkrótce w tym poście. Kiedyś gdy mieszkałem w Gdańsku od poniedziałku do piątku, wydawało mi się, że jesienią i zimą starówka zamiera w weekendy. Tym razem, gdy wróciłem w weekend po latach, okazało się, że całkiem sporo ludzi można spotkać. Oczywiście dzień jest krótki i trudno to porównać z atmosferą podczas Jarmarku Dominikańskiego, ale zdecydowanie bardziej niż Sopot czy Gdynię polecam Gdańsk.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z przyjemnością obejrzałam zdjęcia mojego ulubionego Gdańska.

    OdpowiedzUsuń