poniedziałek, 13 lipca 2015

Turniej 15-lecia startów Adriana Miedzińskiego

Miałem mieszane uczucia zarówno przed, jak i po tym turnieju. Ogólnie okazało się, że był to oficjalnie... trening punktowany. Frekwencja - tragiczna. W zasadzie nie wiadomo, po co komu takie zawody. Tor megatwardy, zupełnie inny niż na lidze.

Przejazdy dzieci na minimotocyklach - pit bike'ach obserwowała garstka osób.













Prezentacja.













Dawid Krzyżanowski, Kacper Gomólski i Maksim Bogdanow.












A oto i główny bohater wieczoru...

















Krawężnik na początku trzyma dobrze.













Pomarańczowy Emil atakuje.













Zdjęcie prawie nieporuszone.












Na prowadzeniu Piotrek Pawlicki, jednak ostatecznie nie wygrał.













Takich młodych fanów tej dyscypliny nam trzeba.

















Podziękowania.













Dziewczyny niestety tańczą zawsze daleko od strefy niebieskiej.












Łaguta, Buczkowski, Przedpełski, Przemek Pawlicki.













Emil pędzi jak ekspres.













Z uśmiechem.


























To był jeden z niewielu wyścigów, w których solidnie zapunktował Chris Holder.













Ale pierwszy w tym wyścigu i tak był "Pepe".













Kacper Gomólski na czele.














"Finał" na minimotocyklach miał być zabawny. Trwał tylko dwa okrążenia, z czego najbardziej "agresywnie" jechał Łaguta. Wygrał Ułamek, jednak nazwijmy rzecz po imieniu wyniki tego biegu nie zostały uznane i "zwyciężył" Buczkowski. Wiem, kto jest temu winien, ale nie powiem.



























Bohater wieczoru w górze.

















Jak już wspomniałem, kolejność na tym podium jest nieco dziwna.













Fireworks.























































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz