wtorek, 11 października 2016

Po Pojezierzu Brodnickim - Ostrowite - Bachotek (15 sierpnia 2015)

Jedna z najbardziej ekstremalnych, a jednocześnie najpiękniejszych wędrówek w życiu. Z uwagi na znaczny kilometraż, zgubienie trasy, niemożliwość kupna niczego do jedzenia czy picia po drodze, a przede wszystkim konieczność wyjścia z lasu przed zmrokiem. Co udało się, ale kosztem wysiłku bardzo bardzo dużego.

Początek - stacja Ostrowite koło Jabłonowa.




















































Komin też dogorywa.

















Zdarzają się ładniejsze kapliczki.

















Jezioro Ostrowite.













Droga na Ostrołękę? Nie, do Ostrowitego.

















Żniwa w pełni.


























Niespodzianka. Zakład górniczy Osetno.













W tej kępie drzew jest cmentarz. Czy był. Próbowałem się dostać, ale nie było jak, więc w końcu odpuściłem.


























Kolejna kapliczka.











































No pięknie, kto ukrywa tak znaki, by ich nie było widać?


























Tu kończy się Łąkorek.













Aleja cmentarna.

















Jest tu tak naprawdę tylko jeden grób - dawnego właściciela wsi.






























Widok na jezioro Łąkorz.











































Najdziwniejsze przejście dla pieszych, jakie widziałem.


























































































Są jeszcze plaże, gdzie nie ma tłoku.


























Osada Wielgrób.






















































































Jezioro Okonek. Piękno przyrody i wspaniała cisza. Można odpocząć.































Osada Białe.


































Mostek na Skarlance. Niesamowicie malownicze miejsce. Zdjęcie tego nie oddaje.


































Jak poinformowała nas tablica umieszczona nieco wcześniej, jesteśmy w Leśnictwie Ostrówki.

















Generalnie to nie jest jedyny rezerwat o tej nazwie na trasie wycieczki (!).







































Serio to w okolicach północnego brzegu Wielkich Partęczyn sie zgubiłem. No może nie do końca. Wiedziałem, gdzie jestem, ale marszruta którą zamierzałem obrać okazała się niemożliwa do zrealizowania. A czas gonił. Więc chcąc nie chcąc, zrobiłem wielkie koło i musiałem zawrócić. Oj, bardzo dużo nerwów to kosztowało.



































Słupki zdecydowanie ułatwiają orientację w nieznanym terenie.



















































Czy jest tu strefa ciszy? Chyba nie do końca, skoro z jednego z ośrodków dobiega muzyka disco polo?








































Jezioro Robotno.




























































Cisza, spokój, idealna pogoda. Aż żal iść dalej...















































Kurzyny. Jedno z najpiękniejszych miejsc na Pojezierzu Brodnickim.






























A to Robotno z drugiej strony.




















































Follow the green path.
































































Jezioro Kochanka.































Wypoczynek w miejscu pełnym aut. Ale co zrobić, skoro żadna komunikacja tu nie kursuje...



















1 komentarz: