niedziela, 22 sierpnia 2010

Deszczowa piosenka

Jakich spotkań najbardziej nie lubię. Tych, które się nie odbyły. Drugi mecz ćwierćfinałowy Unibaksu z Betardem "rozegrały" dwie burze, które przeszły nad stadionem w porze zawodów. Udało się w deszczu rozegrać jeden bieg i to było na tyle. Dwie godziny stracone i nic poza tym. Dla tych, co myślą, że na zadaszonym stadionie nie można zmoknąć, chciałbym poinformować, że można. Siedząc na Motoarenie na wyższym poziomie trybun w momencie największego natężenia deszczu można było zmoknąć i "od przodu", gdy zawiewało od przodu i od tyłu, przez dziurę nad dachem, gdzie powieszone są reklamy.
Parę fotek z tego "widowiska".
Zawodnicy z Wrocławia, sędzia Jerzy Najwer oraz prezes Stępniewski (w niebieskiej koszuli) przyglądają się pracom na torze po pierwszej nawałnicy.












Jan Ząbik jak zwykle osobiście kierował pracami ciągnika.













Zawodnicy Betardu na prezentacji. Maciej Janowski miał jakiś dziwny numer na plecach...







Ktoś wie, co znaczy napis na transparencie?









Pierwszy i ostatni bieg. Na prowadzeniu D. Ward, co zapowiedział niedawno, że w Unibaksie nie będzie jeździł...


















Na koniec tak lunęło, jak rzadko kiedy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz