środa, 14 września 2011

Bardzo włoskie widokówki - część 13, ostatnia

Ostatni dzień wyprawy to Wenecja. Dla niektórych najpiękniejsze na świecie, na mnie jednak aż takiego wrażenia nie zrobiło. Panuje tam niewyobrażalny wręcz natłok turystów, ceny są z kosmosu (1,5 euro za publiczną toaletę), poza tym wśród mieszkańców panuje ogromne przekonanie o własnej wyjątkowości i mają oni mieszkańców innych miast oraz turystów w głębokim poważaniu, mimo że żyją głównie dzięki nim. Ale jest tam na czym oko zawiesić.

Zaczynamy od zamku w Este w dziennym świetle.













Ten widok wzbudził mój niesmak. Oto słynny Most Westchnień. Ale prawie go nie widać zza ogromnej reklamy, która, jak powiedziała nasza przewodniczka, co jakiś czas jest zmieniana. Rozumiem, że na renowację potrzebna jest kasa, ale to już przesada.















Tego chyba nie trzeba nikomu szerzej przedstawiać. Jakby ktoś jednak nie wiedział - to Kampanila przy Pałacu Dożów.

















Podobno przechodzenie między tymi kolumnami przynosi nieszczęście. Ja w to jednak nie wierzę.

















Fragment Pałacu Dożów albo Bazyliki św. Marka. Sam już nie wiem.













Jeden z detali.













Wieża zegarowa przy placu św. Marka.













Bardzo lubię zegary, więc daję zbliżenie tarczy. Warto zwrócić uwagę na nietypowy zapis cyfry 9.

Wnętrze chyba najsłynniejszej kawiarni we Włoszech - Caffe Florian - http://www.caffeflorian.com/. Nawet nie pytajcie, ile kosztuje tam espresso, bo nie uwierzycie.

















Jeden z większych zabytków Wenecji - Palazzo Contarini del Bovolo.
 
















Widok na most Rialto nad Canal Grande.













Pomnik Giuseppe Mazziniego.

















W Wenecji bardzo łatwo jest się zgubić. Niezrozumiały system oznaczeń ulic sprawia, że znalezienie prostego adresu bez dodatkowych wskazówek może okazać się niemożliwe. Na szczęście z wielu miejsc można na podstawie strzałek dotrzeć do placu św. Marka.















Korporacja gondolierów ma się dobrze. Jeden kurs kosztuje 80 euro, poza tym to zamknięta grupa, więc problem nadmiernej konkurencji nie istnieje. Jest nawet jedna kobieta - gondolier w Wenecji.

















Skarbiec Bazyliki św. Marka. Samo wejście niby jest bezpłatne (kolejka gigantyczna, nie można niby wnosić plecaków), ale za poszczególne elementy wewnątrz trzeba co nieco zapłacić.





























































Wszystkiego najlepszego dla państwa młodych!

















Dobrego zdjęcia Bazyliki św. Marka z zewnątrz z uwagi na rusztowania i inne zasłaniające elementy nie udało się zrobić, wewnątrz zdjęć robić nie można, ale chociaż udało mi się zrobić w miarę porządne zdjęcie Pałacu Dożów.












Na koniec parę zdjęć zrobionych w trakcie powrotu na parking Tronchetto. Nie są proste, bo motorówka strasznie falowała na wodzie :)









































































Przez całą wycieczkę na nasze głowy nie spadła chyba ani jedna kropla deszczu. Za to w drodze powrotnej tuż przed austriacką granicą w Alpach rozpętała się prawdziwa ulewa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz