wtorek, 17 kwietnia 2012

Unibax Toruń - Lotos Wybrzeże Gdańsk 63:27

Przyznam, że nieco obawiałem się tego meczu, oczywiście nie sądziłem, że drużyna z Torunia może przegrać, jednak postawa niektórych zawodników była zagadką. Jak się okazało, przeciwnik z Gdańska reprezentował poziom naprawdę beznadziejny, no i poszło lekko, łatwo i przyjemnie. Zastanawiam się, czy na następne mecze w Toruniu również będzie przygotowywany aż tak ciężki tor. W zasadzie połowa drugiego łuku (część w stronę bandy) była nieprzejezdna, ale kilka akcji przy krawężniku mogło się podobać, no i czasy zbliżone do rekordu toru też mówią same za siebie.

Emil Pulczyński w dobrym nastroju przed meczem.

















Rozmowy w gdańskiej części parkingu.

















Kamil Brzozowski w drodze na odprawę z zawodnikami. Po co trener Chomski zamiast zastępstwa zawodnika wystawił Brzozowskiego - nie mam pojęcia. Pokazał dosłownie nic.

















Marcel Szymko przed tankowaniem swojego rumaka.













Sektor gdańskich kibiców poza rzuceniem jednej petardy przed meczem, zachowywał się bardzo dobrze, kulturalnie dopingując swoją drużynę, nawet gdy przegrywała wysoko. Niestety, sektor dopingujący z Torunia co jakiś czas rzucał "k...".

















Moment grania hymnu to jedyna dobra okazja do zrobienia zdjęć wszystkim, szkoda, że od tyłu.













Zbigniew Czerwiński w drodze do parkingu.

















Thomas Jonasson i Darcy Ward po upadku w biegu 2.


































Na prowadzeniu Czerwiński - kto by się tego spodziewał?












Nicki Pedersen w biegu 7. stawiał zacięty opór...













... ale w końcu Chris Holder dał radę i wygrał.













Gościom zdarzały się udane starty, jednak szybko byli wyprzedzani przez torunian.













Zbigniew Czerwiński po defekcie w biegu 10.

















Thomas Jonasson na prowadzeniu w biegu 12. Ostatecznie przegrał z Miedzińskim.













Karambol Bogdanovsa i Pedersena w biegu 13. Ku zdziwieniu wszystkich Pedersen wystartował w powtórce.















































Thomas Jonasson przed 14. biegiem, który wygrał bez kłopotu. Lepiej późno niż wcale.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz