czwartek, 19 lipca 2012

Na koncercie Petera Gabriela w Oświęcimiu


Kilka zdjęć ze spaceru wokół obozu Auschwitz znajdującego się niedaleko stadionu, gdzie odbywał się koncert wybitnego artysty, kilka zdjęć sprzed koncertu. Na samym koncercie zdjęcia robiłem tylko komórką, gdyż nie byłem pewien, czy nie skonfiskują mi sprzętu, bo na teren imprezy nie tylko nie można było wejść z własnym piciem, ale również jedzeniem!

O samym koncercie pisałem już tam i ówdzie tak:

Oto tracklista występu Petera na Life Festiwal Oświęcim
1. Heroes
2. Intruder
3. Secret world
4. Father, son (z opowieścią o ojcu P., który niedawno skończył... sto lat)
5. San Jacinto
6. Digging in the dirt
7. Signal to noise
8. Downside up
9. The rhythm of the heat
10. Red rain
11. Solsbury hill ze wstawką z Ody do radości
12. Biko
13. In your eyes
14. Don't give up zaśpiewane z Rosie Doonan
15. The Nest That Sailed The Sky

Jakie wrażenia? Przede wszystkim pogoda - kilka stopni powyżej zera oraz wiatr i chwilami deszcz dawały się mocno we znaki, więc przede wszystkim trzeba było walczyć z zimnem. Poza tym stadion w Oświęcimiu raczej nie nadaje się do takich imprez. Widok "trybuny VIP" jest naprawdę interesujący, bo to stadion z ligi okręgowej:
http://www.unia-oswiecim.pl/galeria/2011-12/02_unia-sola/#DSC_0098.jpg
Organizacja nienajlepsza, dość wspomnieć, że na stadion nie było wnieść nie tylko żadnego picia, ale również jedzenia, co raczej standardem nie jest.

Ale mniejsza o to, sam koncert przypominał w dużym stopniu to, co jest zawarte na płycie New blood.
Zresztą na YT są już filmy, więc można samemu obejrzeć i ocenić - tu przykładowy pierwszy utwór:


Moim zdaniem wokalnie i ruchowo artysta był w dość słabej formie, do tego jeszcze nienajlepsze nagłośnienie, no i wyszło tak sobie (choć większość słuchaczy, którzy wypowiadali się w Trójce, byli bardzo zadowoleni).
Na pewno na plus należy zaliczyć koncert poprzedzający Petera - zespół Kroke z Anną Marią Jopek oraz udział Piotra Kaczkowskiego jako tłumacza Petera przed niektórymi utworami.
Myślę, że w zamkniętej, dobrze nagłośnionej sali to widowisko sprawdziłoby się lepiej niż na stadionie ligi okręgowej z mało selektywnym dźwiękiem (80-osobowej orkiestry). Może ci, którzy stali bliżej, lepiej słyszeli niż osoby na trybunie naprzeciw sceny, ale z dość dużej odległości.

Przed samym koncertem Petera wystąpiła z dwoma własnymi kompozycjami Rosie Doonan.

W drodze na koncert słuchaliśmy sobie koncertu z trasy Secret world i brzmiało to o niebo lepiej, na trasie Growing up też było nieźle, jak poruszał się m.in. w wielkiej kuli, no a tutaj to filharmonia jednak nie dla mnie. Od wybitnych artystów wymagam więcej niż od słabych. Lata lecą, no i Peter G. już powoli robi się podobny do Leonarda C.

Wizualizacje i ogólnie telebim na scenie i obok oceniam pozytywnie bardzo. Stadion - jak już pisałem - to porażka do kwadratu.
Najlepszy jak dla mnie był ten utwór:


A teraz parę fotek:



















































































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz