wtorek, 20 maja 2014

Historia pewnej reklamacji

Dziś historia z życia wzięta zamiast zdjęć.

Przedstawię pokrótce wyjaśnienie reklamacji, jakie otrzymałem z pewnego banku. W sumie zakończyła się ona pozytywnie, jednak sama argumentacja mnie powaliła.

"Potwierdzamy, że wznowiona karta kredytowa (...) wysłana do Pana w dniu 4.11.2013 została zastrzeżona w dniu 28.12.2013 r. w związku z jej niedostarczeniem przez Pocztę Polską. W dniu 30.12.2013 r. została wysłana do Pana nowa karta, która została aktywowana w dniu 9.01.2014".

Istotnie, przesyłka od 30.12.2013 r. do 9.01.2014 szła InPostem ekspresowo.

"Wyjaśniamy w tym miejscu, że karty są wysyłane do Klientów listami zwykłymi za pośrednictwem Poczty Polskiej".
Fakt, oszczędność dla banku wielka, ale to chyba naprawdę przesada.
Poza tym drugą przesyłkę otrzymałem InPostem, więc to chyba z Pocztą Polską już nieaktualne. Pani szanowna powinna sobie uaktualnić schemat odpowiedzi.

"Bank nie ponosi odpowiedzialności za dostarczenie przesyłki przez Pocztę".
No fakt, ale ponosi odpowiedzialność za to, że świadomie wybiera przesyłkę nierejestrowaną. Co jest oszczędnością przesadną.

"Wychodząc jednak naprzeciw Pana oczekiwaniom, postanowiliśmy w dniu 16.01.2014 wypłacić na rachunek karty kredytowej kwotę (...) stanowiącą równowartość maksymalnej opłaty za wznowienie karty".

Tak kończy się prawie reklamacja składana przeze mnie w bankach. 3/4 listu to wyjaśnianie, że niby nie mam racji, a na końcu: "w drodze wyjątku na odczepnego coś tam jednak damy".

Moje oczekiwania to raczej bardziej kompetentna obsługa, a nie formułki ze schematu wysyłane do każdego klienta.

PS Jakby ktoś chciał sobie założyć konto w tym banku, to zapraszam do kontaktu przez maila. Zarobiłbym na tym 50 PLN od głowy (minus podatek).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz