czwartek, 23 października 2014

Ścieżką rowerową do Osieka i nie tylko...

W zasadzie powinienem wymienić wszystkie miejscowości po drodze, ale chcę nagrodzić wytrwałych, którzy będą klikali jeszcze przez tydzień lub więcej, by zobaczyć całego posta :)
Musiałem w końcu wypróbować tę ścieżkę.

Przepraszam, to tylko awaria... Bardzo tanie paliwo mamy na tej toruńskiej stacji....













Nowy most drogowy.













Estakada im. Marka Sudaka.













Jedna z tablic informacyjnych przy wjeździe na most.











Ostra zmiana kierunku ścieżki... Estetyka znaków drogowych powala.













Przejazd pod autostradą. Węziej się już nie dało... Dwaj rowerzyści się nie wyminą. Ale cóż...













Wiosna!













Grabowiec.














Każda krowa ma swój numer.













A tu już za Grabowcem, po wjeździe do lasu. Mimo nawierzchni nieasfaltowej jedzie się całkiem przyjemnie. Szkoda tylko drzew, które musiały zostać wycięte.

















Ale niektóre na zakrętach ocalały :)













Ten zniszczony obiekt zawsze przykuwa moją uwagę, gdy przejeżdżam w okolicy. Ciekawe, co tu było. Niby ferma drobiu jest. Parkują samochody. Ale obiekt chyba nieużywany, bo szyby powybijane.













Lampa się obaliła.


















Fajowa tablica informacyjna.













Czy w tym miejscu barierki są potrzebne?













Dawna granica między zaborami.

















Kiedyś ktoś mi zwrócił uwagę, bym zwrócił uwagę na tę kapliczkę, co niniejszym czynię. Matka Boska Skępska w Osieku.






























Stajenczynki to już czy jeszcze Osiek?













Tabliczka pamiątkowa.

















A oto i wspomniany na tabliczce krzyż.

















W tle sosna - pomnik przyrody.

















Okoliczne gospodarstwo.

















Jeden z punktów orientacyjnych na mojej trasie.













Bardzo urokliwa okolica. Jesteśmy niedaleko granicy gminy Obrowo.
 












Piesek przywitał nas z daleka.













Sąsieczno. Krzyż i tablica poświęcona powstańcom styczniowym.


































Daglezjowy Dwór.

















W tym momencie zorientowałem się, że kiedyś już podróżowałem tym traktem, tyle że w odwrotną stronę - do Czernikowa.

















Dom nad stawami. Pięknie tu jest.






























Droga do Smogorzewca. W tym miejscu lasu grasowały jakieś strasznie dokuczliwe muchy, także postoje na zdjęcia musiałem robić bardzo krótkie. Aż strach pomyśleć, co stało by się, gdybym tamtędy musiał iść pieszo.

















Zapomniana skrzynka telekomunikacyjna.

















Wszystkie drogi w okolicy prowadzą do ulicy The Beatles.

















Skrzyżowanie dróg pożarowych.

















Przyznam, że dość dobrze znam okolice Torunia, ale o takich miejscowościach jak Obory Stawy czy Obory Las nigdy nie słyszałem. Same Obory znam, ale ich odmiany mnie zdziwiły, tym bardziej że przy drodze żadnych domów nie uświadczysz. Prowadzi tędy szlak czarny rowerowy "Doliną Wisły" ze Złotorii do Dobrzynia nad Wisłą.






























Okolice Smolnika.

















Nad autostradą.













Złotoria, ulica Lipowa.













Kościół w Złotorii.

















Będąc w Kaszczorku nie sposób pominąć konie.













Nowy most raz jeszcze.













Postanowiłem jechać do domu na skróty. Zapomniałem tylko, że ulica Rudacka jest rozkopana. Na początku tylko była częściowo rozkopana - chodzili tamtędy ludzie, więc pomyślałem sobie - nie taki diabeł straszny. Co jednak było dalej - ulica była rozryta na całej szerokości, przy wiadukcie kolejowym musiałem postawić jedną nogę na torach, rower w powietrzu, by w ogóle się przecisnąć.
Tak to jest ze skrótami. A na zdjęciu ulica Rudacka 50A.













Ślady remontu ulicy trafiły aż pod cmentarz ewangelicki.













Budynki wojskowe nie mają w tym miejscu szczęścia. Ulica Dybowska 8a.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz