poniedziałek, 15 grudnia 2014

Viva Iberia (wycieczka Itaki) - dzień 5.

Zwiedzanie Alhambry rano ma wiele plusów, nie ma aż tak wielkiego tłoku, no i upał mniejszy.


























Obiekt ten jest uznawany za nieoficjalny cud świata. Istotnie, jest co podziwiać.


























Widok na Granadę też jest całkiem, całkiem.













Motywy arabskie najlepiej oglądać z bliska.

















Patio de los Arrayanes.






























Wracamy do środka.

















A ten widok zna każdy. Patio de los Leones.











































































A oto i lwy.

Spojrzenie w górę.

Po oglądaniu takich komnat ciężko się otrząsnąć z wrażenia.

W Alhambrze cienie grają główne role.



Zrobiłem sporo ujęć miasta, ale żadne do końca mnie nie zadowala.

Jesteśmy już na "parterze".






























Owoce granatu.













W ogrodach Generalife.

















Podobne zdjęcie, tyle że bez takiego szumu jest w standardowych obrazach każdego Windowsa.






























Czas na relaks w cieniu.





























































Patio de la Acequia.













Gra cieni.













Witamy w Kordobie.

















Most Rzymski - przyciąga uwagę. Współczesne mosty osobiście rzadko kiedy mi się podobają.


























Co można kupić na ulicach Kordoby?

















Mezquita - jeden z najbardziej zadziwiających zabytków świata.

















W lesie kolumn.



















































Monstrancja procesyjna.

















W tej rzeźbie jej twórca doskonale oddał szczegóły, takie jak uzębienie Jezusa. Darowałem sobie jednak zbliżenie... To kolejny dobitny znak, że jesteśmy w części chrześcijańskiej tego obiektu.


































Chór.













Organy.

















Z nieco bardziej niecodziennych rzeczy w tym miejscu znajduje się też kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, ale zamiast tego dość ciemnego portretu w ciemnym wnętrzu zaprezentuję jeden z charakterystycznych witraży.













Półmrok bardzo utrudnia robienie zdjęć w wielu częściach Mezquity.



















































Spacer wąziutkimi uliczkami centrum Kordoby to coś, co trudno zapomnieć.

















Płytki azulejos mogą być i takie.


















No i ostatnie zdjęcie z Kordoby.

















Jakby kogoś to interesowało, zakwaterowanie mieliśmy w Apartamentos Luxsevilla w Bormujos. Całkiem fajnie zorganizowane, nam nawet przypadły dwa pokoje.

2 komentarze:

  1. Rano upał jest mniejszy. Dobry tekst w połowie grudnia.
    Jak ja zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniałe zdjęcia, jak ja bym chciał teraz tam sobie pospacerować

    OdpowiedzUsuń