sobota, 14 lutego 2015

Viva Iberia (wycieczka Itaki) - dzień 10.

Kolejny dzień to Salamanka ze światłem porannym tym razem.
Na zdjęciu Plaza Mayor - przepiękny rynek, podobny do placu o tej samej nazwie będącego w Madrid.











































Pozdrowienia dla bocianów.













Fasada uniwersytetu robi wrażenie. Najlepiej oglądać ją z bliska.


























Na dziedzińcu.


















































































Convento de San Esteban.

















Na otwarcie katedry musieliśmy poczekać, co wykorzystaliśmy m.in. na dokładne przyjrzenie się elewacji, na której można znaleźć... kosmonautę.

















Wreszcie w środku. Oglądanie zabytków tuż po otwarcie ma swoje duże plusy: nie ma tłumów.
 































































Fragment jednego z ołtarzy.













Kaplica św. Barbary, gdzie kiedyś nadawano tytuły doktorskie.




























































Czyj to grobowiec, nie pamiętam już, ale ważna to postać, co można rozpoznać po liczbie poduszek pod głową. Zdjęcie robione przez solidną kratę.













































Organy.






























Pieta.















































Żaba - symbol Salamanki.

















Konkretne szyneczki.













Ávila de los Caballeros - tak brzmi pełna nazwa tego miasta.

Bazylika św. Wincentego.































































































Mury miejskie.

















Monumento a las Grandezas de Ávila.

















Kościół San Pedro.













Prawie jak w Bolonii.

















Nie ma tu tłumu turystów, a jest pięknie.






























Punkt widokowy.









































Z daleka ten most wygląda na zabawkowy, ale jest prawdziwy.

















To wcale nie Grecja.













Miło wrócić do Madrytu. Wspaniałe kamienice przy Gran Via zachwycają nawet z autokaru.





















































Dworzec kolejowy Atocha.









































































Popołudnie niektórzy spędzili na stadionie Realu, ja zaś ponownie udałem się do Prado. Byłem drugi raz, a w sumie tyle tam dzieł, że czułem się, jakby był to pierwszy raz.

















Kościół San Jerónimo el Real. I tym razem również widziany z zewnątrz.













W drodze do hotelu.





















































Hotel Dome ma 4 gwiazdki i całkiem niezłe gabloty w lobby.





















































Parking tylko dla Lamborghini.

5 komentarzy:

  1. Piękne miejsce tylko mogę pozazdrościć i pomarzyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo pięknie tam jest ;) pozdrawiam i życzę kolejnych świetnych podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wycieczka itaki czy nie taki, ale zdjecia piekne. Przejrzalam kilka postow wstecz, a nawet chyba kilkanascie -wszystkie z 'moimi' miejscami. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrawiam również i gratuluję ciekawego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ tam pięknie! Fenomenalne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń