wtorek, 8 czerwca 2010

Unibax - Włókniarz 60:30

Po klęsce z Gorzowem do Torunia przyjechał zespół spod Jasnej Góry, który dość szybko jednak wywiesił białą flagę, więc emocji za wiele nie było.

Kibice z pierwszego łuku występowali w roli głównej.


Nowa forma prezentacji to dobry pomysł. Na Grand Prix podobno ma być tak samo.
Na zdjęciu Tai Woffinden.


Ostatnich gryzą psy... Emil Pulczyński znowu robił za tło, nie dał rady nawet Borysowi Miturskiemu...


Piwo Tyskie w niczym nie pomogło Lewisowi Bridgerowi. Jeździł jak zwykle słabo.




Tym razem Wiesław bardzo dobrze współpracował z partnerem z pary.


"Ilość" widzów - wtórnych analfabetów jak widać nie brakuje!
A nie dziwię się, że tak mało widzów, bo goście są ciency jak rabarbar.


Kibice na pierwszym łuku naprawdę bawili się świetnie. Oby przykładów takiego dopingu było jak najwięcej.


Rune Holta (kask żółty) jako jedyny zawodnik gości trzymał gaz i to naprawdę z dobrym skutkiem.


W ostatnim biegu Adrian i Wiesław jechali ładnie parą, ale i tak Holta połknął w końcu Jagusia. Robiło się już ciemno i aparat dostawał "pomroczności jasnej".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz