poniedziałek, 6 września 2010

Unibax - Unia Leszno 46:44

We wczorajszym meczu byliśmy bezradni. Wystarczyło umiejętności na wygrywanie ze słabeuszami z drugiej linii przeciwnika, natomiast Hampel z Kołodziejem i Adamsem pokazali naszym, jak się wygrywa. Miedziński, Jaguś, Ward, Andersen udowodnili, że są po prostu ligowymi przeciętniakami. Czemu Emil Pulczyński jechał tylko raz? Kpina jakaś.
Przed prezentacją odbyła się już kolejna w tym sezonie minuta ciszy.










Sektorówka Apatora













W pierwszych kilku biegach taśma szła nierówno - zawodnicy na trzecim i czwartym polu zostawali w tyle.

















Zacięta walka na pierwszym łuku.













Leigh Adams przygląda się pracom przy maszyną startowej.

















A teraz nawet sam manago Unibaksu pofatygował się do telefonu przy starcie, żeby o czymś porozmawiać. Prace nad maszyną startową trwają dalej. Dziewczyny ze startu same nie wiedzą, co ze sobą zrobić.
















 Tym razem to Ryan sprawdza nawierzchnię.


















To nie był dzień Adriana, mówiąc eufemistycznie. Gleba też zaliczona bez sensu, chyba liczył na to, że sędzia dopuści go do powtórki, ale się pomylił.













Walka na pełen gaz.











Znowu obsługa tablicy elektronicznej zaliczyła wpadkę.












Na czele liderzy "Byków", a z tyłu W. Jaguś i A. Miedziński








Doping toruńskich kibiców.

























Start do ostatniego wyścigu.
















Na początku przegrywaliśmy tylko 2:4, potem wynik był taki jak w pozostałych wyścigach z parą Kołodziej i Hampel.














Mimo porażki kibice z Leszna byli zadowoleni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz