czwartek, 21 lipca 2011

Bardzo włoskie widokówki - część 4

Kolejny dzień to Lukka. Zaczęliśmy go spacerem wzdłuż murów miejskich. Kocham Lukkę.


Robiąc fotki, nie da się zapamiętać wszystkiego, co mówi przewodniczka. Chyba już sobie przypomniałem - w tym obiekcie kręcono jakiś znany film "Bonda" jakiegoś czy coś takiego.


Romańska bazylika San Frediano.


Surowe wnętrza.


Z uwagi na półmrok, ciężko zrobić nieporuszone zdjęcie bez flesza i statywu.


Ciało św. Zyty zachowane jest w (miarę) dobrym stanie.


Na fasadzie bazyliki znajduje się piękna XIII-wieczna złota mozaika.



Na Piazza del Anfiteatro przydałby się jakiś widok na 360 stopni albo chociaż obiektyw rybie oko...












Włosi są przywiązani do swojego kraju i flagi widuje się w domach powszechnie przez cały rok.

















Torre Civica Della Ore. Znaczy się wieża zegarowa. Wysoka, oj, wysoka.

















Kościół San Giusto.

















Katedra San Martino.













Dzwonnica.














Warto przyjrzeć się detalom.






























Pomnik Giuseppe Garibaldiego.

















Na Piazza Napoleone odbywa się co roku Lucca Summer Festiwal. W tym roku występują m.in.: Arcade Fire, Elton John, Joe Cocker, James Blunt, Jamiroquai. Kilka dni po pobycie w Lukce miałem okazję wysłuchać we włoskim radiu koncertu Eltona. Dał chłop czadu. Zdjęcia z koncertu można zobaczyć na stronie festiwalu:
http://www.dalessandroegalli.com/summer/foto_video_summer.php?anno=2011
To zadziwiające, że na tak małym w sumie placu w mieście niemal o połowę mniejszym od Torunia co roku występuje z dziesiątka klasowej sławy artystów, a w Toruniu jak przyjedzie jakiś podstarzały Jose Carreras, to przez pół roku się o tym trąbi wszem i wobec.












Lukka to też miejsce urodzin Giacomo Pucciniego.

















Fasada średniowiecznego kościoła San Michele in Foro położonego w centrum Lukki.













Detale jednego z budynków przy Piazza San Michele.















Detal z budynku, gdzie ma swoją siedzibę Wspólnota Sant'Egidio.













Torre Guinigi w głębi.


















W środku po drodze na górę można zobaczyć obrazki z historii miasta.












Droga jest niełatwa...













...ale widok z góry wynagradza to z nawiązką.













W środku widać Piazza dell'Anfiteatro.













Jeszcze kilka widoczków z góry.





































































Chiesa dei ss. Simone ei Giuda (XIII wiek). Z uwagi na ciasną zabudowę musiałem użyć planu "ukośnego".













Na pierwszym planie bardzo popularny pojazd we Włoszech - Piaggio.

















Taka ciekawostka - jak wygląda flaga Lukki?












Kościół San Pietro Somaldi. Budowle religijne w tym mieście są bardzo do siebie podobne i położone też w niedużej odległości.

















Piza to naprawdę dość dziwne miasto. Słynne trzy obiekty stoją bowiem w bardzo nieciekawym otoczeniu: torów kolejowych itp. nieużytków, aż tu nagle wchodzi się na Pole Cudów i doznaje olśnienia. Tej toruńskiej wieży do tej z Pizy nie ma co w ogóle porównywać, zresztą, patrzcie sami.
Baptysterium.

















Katedra Santa Maria Assunta.













Krzywa Wieża.

















W środku Baptysterium.


































Ręce coraz bardziej mi się trzęsą, ale udało się zrobić przynajmniej jedno zdjęcie witraża, które nie było poruszone.

















Fasada katedry jest wykonana w stylu lombardzkim. Jak zwał, tak zwał, jednak wygląda to znakomicie.













Widok na nawę główną.

















Witraż za ołtarzem.

















Mozaika "Chrystus w majestacie" w apsydzie.












W tym grobowcu spoczywa patron Pizy, św. Ranieri.













Różnokolorowy materiał, z którego zrobione są filary, może nieco przypominać katedrę w Sienie na przykład.

















Z tego ujęcia dobrze widać sufit z kasetonów.

















Postacie oddane są dość dokładnie.

















Nie mam pojęcia jak fachowo nazywa się coś takiego, w każdym jest to po prawej stronie od wejścia :)

















Camposanto Monumentale, czyli cmentarz. W środku nie byliśmy, bo tutaj do każdego (!) budynku trzeba mieć osobny bilet. Toaleta też oczywiście płatna. Wejście na wieżę kosztuje chyba z piętnaście eurosów, ale trzeba raczej rezerwować, bo zbyt wiele osób jednocześnie tam nie może przebywać...












Po wyjściu z zatłoczonego nieco obszaru Pola Cudów udaliśmy się na spacer w stronę starówki.






























Ostatnie spojrzenie na Pizę - fontanna.

















Montecatini Terme - popularna miejscowość uzdrowiskowa. Cóż, lubię tam być, gdyby nie konieczność mieszkania np. w "oddziale" "słynnego" hotelu Venezia, gdzie herbatę dla gości przygotowuje się z kilku torebek w... garnku :)
Tym razem w centrum można było spotkać naprawdę wypasione fury.











W tle "socrealistyczny" z wyglądu kościół Santa Maria Assunta.

















Municipio, czyli ratusz.













Napis na cokole głosi - Montecatini Terme - jego synowie zginęli za ojczyznę.

















Eleganccy dżentelmeni z dawnych lat.












Obecnie panuje moda na to, by każde miasto miało swoją galerię sław. Montecatini też taką ma i to dość liczną i długą.















Połączenie sztuki nowoczesnej z fontanną.

















Fonte Tettuccio. Tutaj mieszczą się właśnie termy.













Będąc w tej miejscowości, nie mogłem ponownie nie wybrać się do starszej części Montecatini - Montecatini Alto. Można tam dostać się tą właśnie kolejką.

















Niestety, u góry znów byłem już prawie po ciemku i zdjęć za dużo udanych nie zrobiłem.
Tutaj jeden z obiektów starówki.













Z punktu widokowego można podziwiać piękne widoki na okolicę.











Wieża zegarowa.

















Kościół Świętego Jakuba i Filipa. Chodząc tutaj niemal zupełnie po ciemku, można trochę pobłądzić, zresztą te obiekty zamkowo-kościelne wyglądają w świetle zachodzącego słońca niezwykle ciekawie...

















To chyba kościół św. Piotra, a przynajmniej wieża, która znajduje się naprzeciw tegoż (?) kościoła.


















Idąc po ciemku przez chaszcze trafiłem na jakiś obiekt militarny. Obok tego, co widać na zdjęciu, stała też najprawdziwsza armata.

















Pomnik ku chwale bohaterskich żołnierzy z I wojny światowej, który stoi w samym centrum starówki Montecatini Alto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz