piątek, 29 lipca 2011

Bardzo włoskie widokówki - część 6

Kolejny dzień zaczął się od wyprawy na Półwysep Sorrentyński.













Patrząc na to, jaka pogoda jest za oknem, wycieczka wydaje mi się coraz bardziej udana. Na zdjęciu piękny urząd miasta w Sant'Agnello.

















Tu już jesteśmy w samym Sorrento. Zakręt niczym z Monaco z toru F1.

















Stałym punktem wielu wycieczek są degustacje lokalnych alkoholi. A co mają robić w takich sytuacjach abstynenci, jak ja?










Czasu mieliśmy niewiele, ale udało się nam zwiedzić kilka kościołów. Tutaj nie kościół, a klub Societa Operaia.













Zegar i dzwon z wieży katedry.

















Mała architektura, ale jakże urokliwa.

















W środku kościoła dell'Adolorata.

















Kościół śś. Felice i Baccolo znany też jako kościół chyba Świętego Różańca z Sorrento pochodzi z epoki baroku. Jak dla mnie, w środku rządzi kicz.















































Kopuła.













Kościół św. Pawła.













Rzut oka na widok nad morzem.














Kościół św. Franciszka.















































Pomnik św. Franciszka.

















Pomnik patrona miasta, św. Antonino Abbate.

















Bazylika imienia tegoż samego świętego.
































To już obrazek spoza bazyliki - ozdobny fragment jakiejś ściany.













Masyw Wezuwiusza jest doskonale widoczny w całej okolicy Neapolu.









Pierwszy obrazek Neapolu, z jakim się spotkałem, to nic innego, jak syf, kiła i mogiła... Itaka reklamuje to jako "klimatyczną stolicę Kampanii". Klimat jest, owszem - wszędzie czuć zapaszek rozkładających się śmieci...













Budownictwo jakby znajome...













Po wyjściu z autokaru w Neapolu.












Kościół Gesù Nuovo.












Tak się robi słynną neapolitańską pizzę margherita.

















A tu jeszcze detal z kościoła, o którym mowa powyżej.

















Bardzo przyjemna wizyta w klasztorze św. Klary z krużgankami z majoliki.


































Szopka neapolitańska. Niestety, za szybą - ciężko sfotografować, do tego jeszcze w półmroku.

















Majoliki w całej okazałości.

























Dzieła sztuki rzeźbiarskiej.

















Absolutnie odjechane - zbiór relikwii świętych, w tym na przykład całkiem spora piszczel.












Dawny basen, a w zasadzie kompleks trzech basenów o różnej temperaturze.

















Na spacerze wąskimi uliczkami Neapolu.

















Templum Dei Matris.













Szopka neapolitańska, a w niej znane postacie z życia publicznego, m.in. Silvio Berlusconi.

















W Neapolu wiele kościołów jest już nieużywanych. Ten też chyba taki jest, w każdym razie był zamknięty.













Fasada neapolitańskiej katedry.

















W katedrze trzy razy do roku odbywa się tzw. cud św. Januarego, czyli upłynnienie krwi biskupa Neapolu. Jeśli to nie dojdzie do skutku, wierzy się, że to przynosi nieszczęście miastu. Zdjęć ze środka nie daję, bo ciemno było i zdjęcia słabe.

Gdy dotarliśmy z powrotem do kościoła Gesù Nuovo, okazało się, że w środku akurat jest ślub... Ale parę fotek udało się zrobić.















































Jedna z najpiękniejszych kopuł, jakie w życiu widziałem.














W kaplicy św. Giuseppe Moscatiego, patrona... patologów, czyli np. Julii Ogden z serialu "Detektyw Murdoch"...


















Spacer uliczkami centrum Neapolu zrobił na mnie wrażenie totalnej egzotyki. Zresztą sami zobaczcie.
Jeden z licznych kościołów, chyba nieczynny.

















Na Via Toledo.

















Pokaz break dance na środku chodnika.






















Galeria Umberto I. Prawie jak w Mediolanie. Prawie robi wielką różnicę. Tutaj pustki - mało sklepów, mało klientów. Lipa.















































Neapolitańska codzienność - bezdomne psy.










Wejście do galerii.













Ogromny Piazza Plebiscito był niemal pozbawiony turystów czy też w ogóle miejscowych... Na zdjęciu Basilica di San Francesco di Paola.
Palazzo Reale.
Pomnik w centrum trzeciego największego miasta w kraju należącego do G-8 popisany graffiti. Cóż, to południe...
Pomnik Joachima Murata, króla Neapolu.
Tutaj mamy graffiti i uschniętą palmę.
Widok na port.
 
Uczucie.













Poczet królów - cd.


Z okna autokaru udało mi się zrobić w miarę dobre zdjęcie Castel Nuovo. Przed zamkiem - sesja zdjęć ślubnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz