czwartek, 6 września 2012

Tylko cztery grosze, tylko nie płacz proszę

Być pazernym jak T-Mobile - takie powiedzenie ma szansę się wkrótce przyjąć. Otóż od 9 sierpnia w ofertach na kartę ta sieć pobiera 4 grosze z VAT za sprawdzenie stanu konta, jeśli robi się to nie przez internet, tylko bezpośrednio w telefonie. Z miesiąc temu z górką konkurenci T-Mobile z satysfakcją donosili o tej opłacie, jednak zupełnie wypadło mi to z głowy. No i teraz przeglądam billing, a tam - z 7 sprawdzeń i 28 groszy opłat. Po jakiego grzyba robić takie ruchy antymarketingowe? Ile osób w ogóle nie słyszało o takiej opłacie, bo z internetu nie korzysta? W ogóle nie chodzi już nawet o te marne grosze, ale o sam fakt absurdalnych prowizji. W części banków np. za sprawdzenie stanu konta w bankomacie nawet własnej sieci płaci się 1 zł. Za co? Wypłata gotówki jest bezpłatna, a za takie coś leci prowizja? Wymierzone to chyba jest w osoby, które nie czytają regulaminów, tabel prowizji, a sprytna instytucja na tym korzysta.
Jestem ciekaw, jak np. na koncie w T-Mobile będę miał równe zero i sprawdzę wtedy stan konta, to co się stanie:
a) nie uda się sprawdzić
b) bardziej prawdopodobna opcja - powstanie debet, bo już wielokrotnie w ofercie na kartę miałem takowy w tej sieci, bo "opłaty za połączenia internetowe są czasami rozliczane z opóźnieniem".

W każdym razie w rankingu 2012 posunięć "jak wkurzyć klienta" T-Mobile zajmuje miejsce pierwsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz