sobota, 1 sierpnia 2015

Wierzchosławice - Płonkowo - Rojewo - Godzięba - Cierpice

Postanowiłem jakiś czas temu przebyć drugą część szlaku z Przyłubia do Rojewa, szlaku, który jest chyba najbardziej zapomnianym z tych, które znajdują się w okolicy Torunia. W zasadzie powinien już dawno zniknąć z ewidencji PTTK. No ale trzeba było dobrnąć do Rojewa. Jest to możliwe jedynie pociągiem. No więc najbliższą stacją były Wierzchosławice i tam rozpocząłem wędrówkę.

Kluczyki przez okno pociągu.













Gniewkowo.



























Stacja Wierzchosławice. Kraty w oknach jak w więzieniu.

















Tej architektury już nie skomentuję. Przebija ją jedynie przystanek Suchatówka.













SP w Wierzchosławicach powstała w tym miejscu w 1969 roku.













Wiosna, panie sierżancie.

















Osiedle z wielkiej płyty w Wierzchosławicach. Kadr się nieco przekrzywił.













Pałac Strubnerów.













Kapliczki takie i siakie.




































































Matka Boska z Płonkowka oraz eleganckie oświetlenie choinkowe. Dom numer 10.















W Płonkowie czekała na nas niespodzianka - Archidiecezjalne Sanktuarium Męczenników w kościele pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbego i św. Benedykta, Jana, Mateusza, Izaaka i Krystyna - Pierwszych Męczenników Polskich oraz sąsiadujący z nim Park kulturowy "Kościół pw. św. Oswalda". Podobno był tu jeden z najstarszych kościołów na Kujawach i w Wielkopolsce.















































Miejsce pamięci narodowej, a w tle cmentarz, na który już nie zaglądałem.













Zaglądamy do gniazda.












Dawny młyn w Płonkówku w przebudowie.













Typowy przystaneczek.

















Trochę natury.













Dachy z eternitu wciąż się zdarzają.













Miejsce pamięci w Rojewie.

















Jesteśmy już na szlaku.






























Niesamowite kształty.


































Bez map nie ma szans na przejście tego szlaku. Znaki są rzadkie i słabo widoczne.


































Gdzieś między Leśniankami a Kępą Kujawską. W tej drugiej miejscowości mieliśmy zresztą dość nieprzyjemne zdarzenie, gdy zostaliśmy "upomnieni" za wkroczenie na teren prywatny i rzekome robienie tam zdjęć.















































Dzika żwirownia w Godziębie.













Dalsza część trasy przebiega już w dość dziewiczym lesie. GPS nie mógł złapać sygnału i przez sporą część trasy nie byłem pewny, czy idę właściwą drogą.






























W takiej głuszy można się wyciszyć.

Dom w osadzie Dąblin. Żyje się tu spokojnie.













Na szlaku w pięknych okolicznościach przyrody.




























































Imponujące drzewa przed Leśnictwem Niedźwiadki.


































W górę i w dół.

















No i idziemy jednocześnie dwoma szlakami. Ale szlak niebieski - tutaj Szlak św. Jakuba - jest doskonale widoczny, a czerwony - nie.

















Piękny wieczór.













Żeby nie było za wysoko, oczywiście pomyliłem drogę. Szlak właściwy idzie równolegle, więc poruszałem się we właściwym kierunku, jednak nie do końca zgodnie z planem. Pomyłkę zauważyłem dość szybko, jednak było już ciemno, więc w sumie szedłem dalej tą niewłaściwą drogą, choć dobrze mi znaną.


































Mostek, ale wody pod nim nie ma. Czy kiedykolwiek była?
















































2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe zdjęcia i fotorelacja. Masz bardzo ciekawy blog, już obserwuję! Może tak wspólna obserwacja? Pozdrawiam i zapraszam do siebie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Dodawać do obserwowanych raczej już nikogo nie będę, bo ledwo co mam czas na dodawanie zdjęć do własnego bloga, a na oglądanie innych już raczej nie.

      Usuń