środa, 14 grudnia 2011

Adele - Live at the Royal Albert Hall

W zasadzie nie piszę tu o muzyce. Tym razem jednak mały wyjątek:













Dziś w nocy oglądałem sobie koncert tej wyjątkowej dziewczyny w Royal Albert Hall. Cóż, widziałem już parę występów z bootlegów, ale całość naprawdę robi wrażenie. Adele poza swoim wybitnym talentem wokalnym zaprezentowała też swoją osobowość, naprawdę wstawki dość długie niekiedy pomiędzy utworami były zabawne (nie wszystko zrozumiałem, bo koleżance usta się nie zamykają, a i nadążyć za tokiem mówienia nie tak łatwo). Rzadko kiedy można się spotkać z tak punkrockowym wstępem w tak dostojnym miejscu.
Zacytuję dosłownie, co powiedziała na dzień dobry po pierwszym utworze
"Royal Albert fucking Hall", a po chwili "I know this is no a place for language like that. I will try my best". Słowa na f i inne latały zresztą częściej, ale były to naprawdę przekleństwa z gracją. Przeklinać też trzeba umieć. Dzięki temu pani Adkins nie udawała nikogo innego, niż jest w rzeczywistości i kontakt z publicznością był idealny. W zasadzie nie podobało mi się za bardzo jedynie wykonanie "Lovesong" The Cure (może dlatego, że za bardzo lubię oryginał). Najbardziej, chyba nie tylko mnie, spodobał się utwór przedostatni:

Someone like you
I heard
That you're settled down
That you
Found a girl
And you're
Married now

I heard
That your dreams came true.
Guess she gave you things
I didn't give to you

Old friend
Why are you so shy?
Ain't like you to hold back
Or hide from the light

I hate to turn up out of the blue uninvited
But I couldn't stay away, I couldn't fight it.
I had hoped you'd see my face and that you'd be reminded
That for me it isn't over

Never mind
I'll find someone like you
I wish nothing but the best for you too
Don't forget me, I beg
I remember , you said:
"Sometimes it lasts in love
But sometimes it hurts instead."
Sometimes it lasts in love
But sometimes it hurts instead,
Yeah.

You know how the time flies
Only yesterday
It was the time of our lives
We were born and raised
In a summer haze
Bound by the surprise
Of our glory days

I hate to turn up out of the blue uninvited
But I couldn't stay away, I couldn't fight it.
I had hoped you'd see my face and that you'd be reminded
That for me it isn't over.

Never mind
I'll find someone like you
I wish nothing but the best for you too
Don't forget me, I beg
I remember, you said:
"Sometimes it lasts in love
But sometimes it hurts instead."

Nothing compares
No worries or cares
Regrets and mistakes
They are memories made.
Who would have known
How bitter sweet this would taste?

Never mind
I'll find someone like you
I wish nothing but the best for you
Don't forget me, I beg
I remember, you said:
"Sometimes it lasts in love
But sometimes it hurts instead"


Powyżej link do tego utworu nagranego przez kogoś z publiczności (można głosować na LP3).
A poniżej link do całego koncertu online:

Najlepiej oczywiście kupić na DVD lub blu-ray, choć ceny są bardzo wysokie. Trzymam kciuki za Adele, żeby po przerwie spowodowanej "awarią" głosu jej talent rozwijał się tak jak do tej pory, o ile to w ogóle możliwe. Za dużo rtu chyba napisałem, obejrzyjcie sobie lepiej sami ten występ. Przez jakiś czas nie zauważałem w ogóle tej dziewczyny, bo w zasadzie nie przepadam za soulem i wydawało mi się, że to jakieś typowe beztalencie promowane wszech i wobec, a tutaj niespodzianka.
Komentarze mile widziane.

5 komentarzy:

  1. Uwielbiam ją .. rewelacyjnie śpiewa!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na LP3 "Someone like you" już na trzecim...

    OdpowiedzUsuń
  3. Już niedługo na pewno w tym roku wpis o Adele na moim blogu muzycznym:http://blog-goes-pop.blogspot.com/ Zapraszam wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że już o wielu moich ulubionych wykonawcach napisałeś...

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło mi to słyszeć! W grudniu i styczniu na pewno pojawi się wiele wpisów o wykonawcach, którzy wydali w tym roku płyty, które mi się podobały. W międzyczasie zmieszczę recenzję kilku fajnych płyt z 2010, których nie chcę odkładać na jeszcze później. Pomysły bardziej ponadczasowe muszą na razie poczekać ;)

    Na pewno kiedyś napiszę o debiucie Glasvegas. O drugiej płycie naprawdę poza pierwszym singlem, który nam się tak podobał, nie warto pisać...

    A dzisiaj - jeśli siły starczy - krótki (jak na mnie) wpis świąteczny ;)

    OdpowiedzUsuń