czwartek, 22 listopada 2012

Sting w Atlas Arenie w Łodzi, 21.11.2012

Koncert był, krótko mówiąc, w dechę, zresztą chyba nie mógł być inny, bo kto jak kto, ale Sting przyzwyczaił nas do bardzo dobrej jakości występów. Cóż, siedziałem bardzo, bardzo daleko od sceny, także dokładny wygląd artysty zobaczyłem dopiero w domu na zdjęciach w sieci. Atlas Arena wygląda jak obiekt z lat 70. XX wieku. Brzydki i tyle.
Tracklista:
1. If I Ever Lose My Faith In You
2. Every Little Thing She Does Is Magic
3. Englishman in New York
4. Seven Days
5. Demolition Man
6. I Hung My Head
7. The End of the Game
8. Fields Of Gold
9. Driven to Tears
10. Heavy Cloud No Rain
11. Message in a Bottle
12. Shape of My Heart
13. The Hounds of Winter
14. Wrapped Around Your Finger
15. De Do Do Do, De Da Da Da
16. "Jam session"
17. Roxanne
Bis 1:
18. Desert Rose
19. King of Pain
20. Every Breath You Take
Bis 2:
21. Next to You
Bis 3:
22. Fragile

Dobór utworów znałem już z poprzednich koncertów trasy, więc zaskoczenia nie było. Moim zdaniem wywaliłbym "I Hung My Head", "The Hounds of Winter" i "Heavy Cloud No Rain" i dał "Mad About You", "Moon Over Bourbon Street" i "All This Time".
Dobre momenty wykonań: sola gitarowe w nieco topornym "Demolition Man" oraz wokaliza Jo Lawry w "Desert Rose" - coś w stylu Clare Torry z "The Great Gig in the Sky". Słabych momentów nie odnotowałem, dźwięk bardzo przejrzysty i selektywny, forma zespołu (zwłaszcza skrzypka i mandolinisty, który chyba nieczęsto gościł wcześniej u Stinga) znakomita, przyjęcie fanów też.
Czekamy na nową płytę, bo ile razy można grać "Roxanne"...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz