środa, 15 stycznia 2014

Toskania z dedykacją sierpień 2007 (wycieczka Itaki) - dzień 6.

Następny dzień przywitał nas deszczem. To niecodzienne zjawisko w Toskanii w sierpniu. Deszcz pojawił się też później, co miało swoje pozytywne i negatywne następstwa.
Tak w ogóle to znalazłem w internecie ówczesny program wycieczki (kolejność dni jest nieco inna, ale program ten sam):
http://www.ofertalastminute.pl/oferta/client.hotel.details.php?id=2456

Tak więc dzień szósty zaczął się od wyprawy na półwysep Monte Argentario. Po drodze mieliśmy deszcz i udało mi się przez szyby autokaru uchwycić coś takiego:












To Pitigliano. Jeszcze się pojawi tego dnia. Sam przejazd autobusem turystycznym wąziutkimi uliczkami po zboczu miasta jest niezwykle emocjonujący.

W Porto Ercole. Po deszczu zrobiło się niezwykle parno i ciężko było oddychać.













Forteca Forte Stella.













Brama do Forte Filippo. Niestety, zamknięta.

















Upał nie trwał długo. Zdążyliśmy zejść na dół na plażę, byłem gdzieś z 10 minut w morzu, aż nadeszła ogromna burza. Przemokliśmy wszyscy strasznie i decyzją wycieczki zamiast do Giardino dei Tarocchi udaliśmy się z powrotem do Pitigliano. Jak wjechaliśmy znów na to wzgórze, przestało padać.















































Spacer po uliczkach Pitigliano polecam każdemu.

















Kościół Santa Maria e San Rocco.



































Katedra: detal.













Katedra w środku.













Wzgórza. Z tego, co pamiętam, te dziury pochodzą jeszcze z czasów Etrusków. Jesteśmy już w kolejnym mieście - Sorano.

















Jaka wycieczka zorganizowana zatrzymuje się w Sorano? Żadna, a miasteczko jest naprawdę przepiękne.

















Wejście do Collegiata di San Niccolò.
 
















Fotek pamiątkowych zwykle nie daję, ale tu ważne jest to, co w tle.

















Niezwykłe formacje skalne. Są tu w okolicy skały tufowe.













Urzekające miasteczko.

















Proszę zwrócić uwagę na kolor anten satelitarnych.Wszystkie są w kolorze dachu, a nie jedne czarne, drugie pomarańczowe, a trzecie niebieskie. Można? Można.
 












Droga powrotna z Sorano do Chianciano Terme wiedzie przez wyjątkowo piękne rejony Toskanii, słabo zaludnione. Trafiliśmy też na punkt widokowy z bardzo charakterystycznymi cyprysami. Niestety, słońce świeciło prosto w obiektyw. 
































W Chianciano nie mogłem sobie odmówić sfotografowania witryny sklepowej z motywem z Puchatkiem.

2 komentarze:

  1. Widzę, że bardzo dużo zobaczyliście, okolica bardzo piękna. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jeszcze nawet nie koniec tego dnia. Best still to come :)

    OdpowiedzUsuń