piątek, 4 kwietnia 2014

Pora na jeziora 2013 (wycieczka Itaki) - dzień 6.

Dzień 6. to niedziela była. Wybraliśmy się do Varallo Sesia.
Po drodze spotkaliśmy ronda, które "ozdobione" były rozmaitymi dziwnymi rzeźbami, np. takimi:


























Jesteśmy na miejscu.

















Zaczęliśmy od kościoła Santa Maria delle Grazie, gdzie, podobnie jak w innych kościołach Varallo, znajdują się dzieła malarskie Gaudenzio Ferrariego.






























Spacerkiem przez miasteczko.





























































Collegiata di San Gaudenzio.













Spacerujemy dalej.




























































By zobaczyć sanktuarium Sacro Monte, trzeba wjechać na górę kolejką linową.

















A tak mniej więcej wygląda Varallo z góry.













Aż miło popatrzeć, co? Na miasto, gdzie nie ma: ohydnych reklam, pań z różowymi parasolkami, pijanych żebraków, agresywnych turystów. No i wielu innych rzeczy, które niestety kojarzą się z wielu znanymi polskimi lokalizacjami turystycznymi. Varallo to znakomite miejsce na odpoczynek, zarówno fizyczny, jak i duchowy.
Jesteśmy już u góry, pozwolę sobie nie opisywać poszczególnych kaplic Nowej Jerozolimy, ani też nawet znajdującego się tam kościoła czy innych budynków.
Wszystkie szczegóły są na stronie:
http://www.sacromontedivarallo.it.

Zapraszam do kontemplacji.




























































Kaplica 30.













Kaplica 35.













Kaplica 36.













Kaplica 39. - zdjęcie z krzyża

















Kaplica 14. - rozmowa z Samarytanką przy studni.

















Kaplica 13.













Kaplica 26.

















Kaplica 1. -  Adam i Ewa.

















Kaplica 3.

















Kaplica 5.













Kaplica 10.

















Kaplica 20.


























... i już jesteśmy na dole. Główny kościół w Varallo dolnym niestety był zamknięty. I to w niedzielę około godz. 13. Masakra.

















Spacerujemy dalej...






























Drugą część tej niezwykle przyjemnej niedzieli spędziliśmy w miasteczku Orta San Giulio nad jeziorem Orta.
























































Wizyta w bazylice na wyspie San Giulio. Niestety, dość ciemno tam było.















































Spacer po wyspie. Strasznie ciasna ta wysepka.




























































Odpływamy od wyspy...











... i jesteśmy już z powrotem.

















Kościół Santa Maria Assunta.























































Wędrowanie po stromych uliczkach miasteczka jest naprawdę ogromną przyjemnością.




































































Villa Crespi - niegdyś zamek.

















Spacerując kolejny dzień po Cittiglio, trafiliśmy na taką oto "pięćsetkę".

















Fajna chałupka. A do tego nazywa się Adele.


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz