niedziela, 16 listopada 2014

Viva Iberia (wycieczka Itaki) - dzień 2.

Witamy w Hiszpanii.













Naszym celem było Muzeum Salvadora Dali w Figueres. Oto ono.













Zanim jednak otwarto ten przybytek kultury, mieliśmy czas pochodzić po okolicy.
W tle wieża kościoła św. Piotra.






























Małe miasteczka mają swój urok.






























Dziwaczne rzeczy można zobaczyć już na dziedzińcu Teatro-Museu Dalí de Figueres.

















Tę korpulentną postać wzorowaną na Wenus z Willendorfu bardzo trudno było mi sfotografować. W tle  "Oscary".

















Spojrzenie w górę. Sporej części zwiedzających ten obiekt się nie podobał. Cóż, jak patrzę na 99,9 proc. obiektów, które mam w swoim otoczeniu, w tym nowe obiekty, to słabo mi się robi. Teatr Dalego jest dla ludzi z wyobraźnią.













Gdy na ten obraz patrzy się z odpowiedniej perspektywy, widać portret pewnego prezydenta USA. Niesamowite złudzenie optyczne.



































Portret żony artysty. Niesamowite kolory.



































Mroczna instalacja. Nadawałaby się do teledysku "Lullaby" The Cure.













Wyobraźnia pracuje.





















































Gobelin z motywem słynnego obrazu "Trwałość pamięci".
































Obraz trójwymiarowy.













Udało mi się zajrzeć na chwilę do kościoła św. Piotra.



































Ty jesteś skałą.

















Płytki po raz pierwszy.

















Widok z hotelu Barbera Parc. Polecam hotel. Cztery solidne gwiazdki. Lepszego na tej wycieczce nie było.













Wieczorem wybraliśmy się do pobliskiego miasteczka, Barberà del Vallès, gdzie akurat była jakaś fiesta.













Koncert flamenco.
















































3 komentarze:

  1. Budynek z jajami rewelacyjny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Równie ciekawy, a nawet bardziej jest w środku, co będzie zobaczyć z kolejnymi aktualizacjami posta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Akurat ten punkt programu podobał mi się najmniej. Wolałabym zamiast tego więcej czasu spędzić w Barcelonie

    OdpowiedzUsuń