piątek, 9 stycznia 2015

Podsumowanie muzyczne roku 2014

W tym roku podsumowanie będzie bez miejsc, bo i nie miałem czasu aż tyle na słuchanie, by teraz udawać mądrego i ustawiać wielopoziomowe klasyfikacje. Kolejność przypadkowa.

Kombi/Łosowski - Live (2013) 
2 CD+DVD

Album, który ukazał się pod sam koniec 2013 roku, stąd do tamtego zestawienia się nie dostał. Można się przekonać na własne uszy i oczy, czym różni się zespół Kombi przez jedno "i" od podróbki przez dwa "i".
















Soldout - Puppylove (Original Motion Picture Soundtrack) 
Dla odmiany płyta, którą poznałem przypadkiem tuż pod koniec 2014 roku. Poniższy utwór mówiąc kolokwialnie "rozwalił system", ale i reszta jest bardzo na poziomie. Film trudno dostępny.

 

Röyksopp - The Inevitable End 
Płyta, która czeka jeszcze na solidne przesłuchanie, niemniej jednak żaden szanujący się fan elektroniki na pewno nie przejdzie obok niej obojętnie.


Neon Romance - Midnight Stories
Gotyckie italo disco. Zespół zdążył się już rozpaść i gra pod inną nazwą. Do tego aż trudno uwierzyć, że to polska grupa.


Pink Floyd - The Endless River
Wydawnictwo mocno niespodziewane. Ale nazwa cieszy, być może już po raz ostatni. Jedynie okładka fatalna jak dla mnie. Poprzedni słynny autor już nie żyje, jednak to dzieło odstaje wizualnie.















The Hunger Games Mockingjay Part 1 OST
W tradycyjnych rankingach soundtracki są raczej pomijane, ale ja jestem nietradycyjny. Album musi się znaleźć choćby jako pretekst do zaprezentowania nagrania:















The Dumplings - No Bad Days 
Niewiarygodny sukces tej grupy (też polskiej!!!) bardzo mnie zastanawia. Wydaje się, że ostatnio po prostu zapanowała moda na tego rodzaju dźwięki. Ale kolejne podobne grupy będą miały niełatwe zadanie, by się przebić.















Męskie Granie 2014 
2 CD

Znów polski album. A ja nie lubię polskiej muzyki (?). No ale jak muzyka ma poziom zagraniczny, to nie będę jej dyskryminował. Rojek solo się nie załapał, ale to wykonanie utworu "Czas, który pozostał" "kicks ass".















Wojtek Pilichowski - Intro
Bas, bity, melodie. Do tego nawet rap. Hmmm. No i wspaniałe kowery. Przynajmniej dla mnie.















We draw A - Moments
Dzieło długo oczekiwane i przyjęte przeze mnie z radością. Muzyka raczej do słuchania niż do tańczenia. Przy okazji zakupu płyty mogłem wejść w bezpośredni kontakt z zespołem, co też mnie ucieszyło dodatkowo.















Sonda. Muzyka z programu telewizyjnego (2013)
Sonda 2. Muzyka z programu telewizyjnego

















Tych dwóch składanek wydanych wspaniale przez GAD Records nie mogło zabraknąć w  zestawieniu. Dźwięki zapomniane, nie tylko dla tych, którzy kiedyś oglądali ten wyjątkowy program w telewizji.
https://soundcloud.com/krzysztof-duda/out-to-out


Luxtorpeda - A morał tej historii mógłby być taki: mimo że cukrowe, to jednak buraki
Kolejna polska płyta. Czy świat tak został w tyle, czy my tak awansowaliśmy. Pamiętam zestawienia sprzed lat, gdzie było max. 20 proc. polskich wykonawców. Luxi zasłużyli na swój sukces. Dla mnie to bez wątpienia obecnie najlepszy polski zespół. Odszedłem już od słuchania głośnej rockowej muzyki, ale są wyjątki. Dla mnie polski utwór roku:















Lamb - Backspace Unwind
Powoli już zapomniałem o Lamb. A niesłusznie.















Tommy - Frequency Modulations
W tym roku bardzo, bardzo bardzo dużo ciekawych elektronicznych EP-ek się ukazało. Rebeka, Racing Glaciers, Kamp!, Fever 105, Archive, Johan Agebjörn. No ale Sally Shapiro się znalazła jako gość na płycie Frédérica Féreta, znanego jako Tommy. Płytę fanom electro i space synth bardzo polecam. Do kupienia od niego na bandcamp.















RAC - Strangers
Pop, którego można słuchać bez wstydu. Podziękowania dla Kordiana z Pop Goes the Blog za odkrycie dla mnie tego cudownego nagrania:















Perfect - DaDaDam
Metallica skończyła się na "Kill 'em All", a Perfect na Hołdysie? Wolne żarty. Ja kibicuję im nadal. Nie są hipsterami, są sobą. Szkoda, że ten utwór przepadł na LP3.
















Happysad - Jakby nie było jutra
Największe zaskoczenie roku jak dla mnie. Zachęcony pozytywnymi recenzjami sięgnąłem po ten album, no i na pewno się nie zawiodłem. Jestem ciekaw, jak te dźwięki są przyjmowane na koncertach. Jest moc.















Mela Koteluk - Migracje
Ze wstydem muszę przyznać, że letni występ Meli z zupełnie innym materiałem był jednym z moich dwóch (!) tegorocznych koncertów. Żaden ze mnie znawca jak widać. Ale ja Melę poznałem dużo, dużo wcześniej niż zaczęła być rozpoznawalna. A tu jest poziom wciąż fantastyczny. Skala głosu wydawałoby się równie przeciętna jak u wokalistki Chvrches, ale liczy się całość.















Lykke Li - I Never Learn
Szwecja i Szwedki jak zawsze mają dobre miejsce w moim sercu. Lykke jest nieco mroczna i tajemnicza i dziwna, ale zasłużyła na to miejsce. W "Pitchforku" aż na 23. Wow!















Po przejrzeniu "opiniotwórczych" anglojęzycznych periodyków, jak rzeczony "Pitchfork", "Guardian", "Spin", "The Rolling Stone" czy też "NME" stwierdzam, że niektórzy recenzenci są przepłaceni. Zwłaszcza pierwsze miejsce w "The Rolling Stone" mnie co najmniej zdumiało. Do 3 wykonawców, którzy są w każdym z tych zestawień, na pewno sięgnę, ale ogólnie - większości nie znam i raczej nie poznam.

Uzbierałem zaledwie 20 tytułów. No i starczy. Przy Pink Floydach wciąż mam wątpliwości. No ale uznajmy, że zajęli właśnie dwudzieste.

Kasabian, U2, Coldplay, Beck zawiedli i się nie załapali. Dużo EP-ek z przyczyn, że były tylko EP-kami także się tu nie załapały. Jestem ciekaw, czy 2015 rok będzie równie dobry dla polskiej muzyki (nie tylko electro - mam nadzieję).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz