czwartek, 29 stycznia 2015

Viva Iberia (wycieczka Itaki) - dzień 9.

Wjeżdżając do Porto, mogliśmy z okien autokaru podziwiać most Ponte Dom Luis I autorstwa jednego z uczniów Eiffela.













Naszym pierwszym celem był Palácio da Bolsa, czyli dawna giełda. Budynek wygląda wspaniale i z bliska, i z daleka.







































Już na schodach można się zapatrzeć.



































































































Na pewno stara giełda podoba mi się bardziej niż tego rodzaju przybytki współczesne.

















Salão Árabe. Sala Arabska. Popularne miejsce ślubów.












































Czas żegnać się z giełdą.

















Kościół św. Franciszka, a w zasadzie jego fasada. W środku zakaz fotografowania.


To na pewno był Don Pedro Szpieg z Krainy Deszczowców. Karramba.

















Kościół św. Mikołaja. Jakże gustownie obłożony "glazurą".

















Dworzec kolejowy. Też nie wiadomo, na czym najpierw zawiesić wzrok.






























Idziemy dalej pod górę.

















Ach, te płytki. Przez nie wszystkie kościoły wyglądają tak samo. Na zdjęciu kościół Santo Ildefonso.













Zaraz, zaraz. W Batalha już byliśmy. Ale tu zdecydowanie nie o te Batalha chodzi.


































Jeden z symboli miasta - Igreja e Torre dos Clérigos.
 
 W centrum Porto ruiny sąsiadują z bardzo eleganckimi kamienicami.
Przyszedł czas na spacer po moście Luisa I nad Duero i fotografie jakże przepięknych dzielnic położonych nad rzeką. 
Pranie w oknach - znaczy jesteśmy na południu. W takiej temperaturze schnie gdzieś z pół godziny.
Najdokładniej oba brzegi rzeki obejrzelibyśmy z pokładu statku, ale na to na tej wycieczce czasu nie było.
Plac przed katedrą i katedra. Samą katedrą mogliśmy się nacieszyć tylko z zewnątrz, gdyż była zamknięta! Taka atrakcja turystyczna! Niewiarygodne, ale prawdziwe.
Autokar w pobliżu. Znak, że pora wyjeżdżać. Co do okolic katedry, to wyglądają one cokolwiek biednie.
W drodze powrotnej do Hiszpanii.
A to już jest Hiszpania i zdaje się, że to widok na miasteczko Ciudad Rodrigo Salamanca.
Jedzonko spacerujące w naturze.
Wspaniałym pomysłem był przyjazd wieczorem do Salamanki na sesję fotograficzną w świetle zachodzącego słońca.
Nowa Katedra.


















Stara Katedra.


Wspaniała gra cieni.
Chętnie wróciłbym do Salamanki. Zdecydowanie wolę takie klimaty niż Londyn, Berlin, Paryż i inne metropolie. Aczkolwiek w żadnej z tych metropolii jeszcze nie byłem :)

Myślę, że to miejsce jest idealne na plener fotograficzny. Chętnie kiedyś po zakupieniu porządnego sprzętu bym się zabrał na taki plener.
Tu byłem. Karol Wojtyła.

Salamanka podbiła moje serce, więc najchętniej wrzucałbym więcej i więcej zdjęć stąd.






1 komentarz:

  1. Fantastyczne miejsca...do zobaczenia w przyszłym roku :)

    OdpowiedzUsuń