czwartek, 22 stycznia 2015

Viva Iberia (wycieczka Itaki) - dzień 8.

Dzień 8. to wycieczka fakultatywna. Aż szok, że były osoby, które na nią się nie wybrały.

Dominikańskie opactwo Matki Boskiej Zwycięskiej w Batalha. Gdy przyjechaliśmy, na niebie było jeszcze sporo chmur, ale po chwili zrobiło się zupełnie słonecznie. Obiekt jest wyjątkowo piękny.



































W kaplicy Fundatorów.



























Witraże wprowadzają do środka niezwykłe odcienie kolorów światła.



















Sklepienie.













Widok na dziedziniec.
 
















Jedyny w swoim rodzaju krzyż "wojskowy" z wojskową obstawą. Hmmm. Sacrum i profanum.

















Piękny witraż w kapitularzu.

















Mógłbym tak wrzucać zdjęcia stamtąd i wrzucać... Po prostu genialny obiekt.


































Sala "historyczna", w której znajdują się pamiątki wojenne i nie tylko, w tym sporo związanych z Polską.


































Odpoczynek w cieniu.

















Krużganek króla Afonso V.













W kaplicy pozbawionej sklepienia naprawdę jest niesamowicie. Oczywiście, gdy nie pada deszcz.

















Grobowiec króla Duarte (Edwarda I Aviz) i jego żony Eleonory Aragońskiej.













Okolice opactwa.













Po takiej wyczerpującej trasie przyszedł czas na chwilę wytchnienia nad morzem. Najpierw udaliśmy się do wioski San Pedro de Moel otoczonej lasami piniowymi. Niesamowitym zjawiskiem tutaj jest mgła wodna, która unosi się tuż nad powierzchnią wody.


























Jest tu pod klifem trochę kamieni.

















Tak wygląda plaża "zasadnicza".













Ciekawe, czy panowie coś złapali...

















Portugalia bez azulejos nie byłaby Portugalią.

















Odpoczynek na plaży w Nazare.


























Kościół Nossa Senhora da Nazaré w części miasteczka położonej na klifie.































Z klifu plaża robi wrażenie idealnej.













Po drugiej stronie klifu plaża jest całkiem pusta.

















Nazare to podobno raj dla surferów. Ale tego dnia fale były nieznaczne.

















W niezwykłej maleńkiej kapliczce Ermida da Memoria wykonanej z płytek azulejos.













Sitio (część Nazare na klifie) jest bardzo urokliwe. Na zdjęciu jakaś "klinika".

















We wcześniej wspomnianym kościele Nossa Senhora da Nazaré najfajniejsze są nietypowe okna oraz oczywiście azulejos.

















Wyjście z kościoła prowadzi przez... muzeum (?)/sklep z pamiątkami.



































Jedyny w swoim rodzaju krzyż w kościele Trójcy Przenajświętszej w Fatimie.

















Tego dnia udaliśmy się na zwiedzanie będącej w dużym remoncie Bazyliki Matki Boskiej Różańcowej.














































 
W asortymencie sklepików w tym mieście na szczęście są nie tylko różańce i inny kicz made in China.

 

3 komentarze:

  1. Piękne niezwykłe aż brak mi słów

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej,

    Bardzo fajny blog. Masz od nas jeden punkcik w konkursie Blog Roku:)
    Zapraszamy również do subskrybowania naszego bloga w celu pozostania stale w kontakcie!

    Pozdrawiamy,
    Republika Podróży

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za miłe słowa. Pozdrawiam również.

    OdpowiedzUsuń