środa, 26 października 2011

Grand Prix na Motoarenie 2011: przy ulicy Jonssona wygrał Jonsson

27 sierpnia odbyło się w Toruniu drugie Grand Prix w historii. Pod względem wyników, a także pewnych perturbacji organizacyjnych należy je ocenić nieco gorzej niż pierwsze, ale i tak było super. Atmosfera jest niesamowita i nie ma nawet co porównywać tego do siedzenia przed telewizorem. Zdjęć będzie sporo, więc proszę o cierpliwość, bo będę wrzucał powoli.

Przed koncertem w tzw. miasteczku kibica (piwo, piwo, piwo,...) zagrał zespół Manchester. Cóż, nie ukrywam, że nie znoszę tej grupy, a zwłaszcza debilnych tekstów, więc za długo tam nie postałem.












































Jedna z tzw. atrakcji dodatkowych.












Patrząc na flagi, pojawiło się sporo kibiców z Grudziądza.













Fanklub Tomasza Golloba.

















"Pewien" kibic z flagą.


















Polskaaaaa-biało czerwoni.

















Zespół prezenterów: Marcin Pułaczewski i Tomasz Lorek.

















Po prezentacji: Darcy Ward.

















Fredrik Lindgren.

















Magnus Zetterstroem przed swoim pierwszym biegiem, który niespodziewanie wygrał.















Rune Holta, gdy nie wyjdzie mu start, często wybiera tzw. bezpieczny uślizg na 1. łuku, licząc na pobłażliwość sędziego. Tutaj sędzia dał się nabrać.

















W pierwszych wyścigach tor był zdecydowanie za twardy, a przecież na zadaszonym torze nic zawodnikom nie grozi.
Bieg 6. - start. Wygrał go Hampel (czerwony) przed Gollobem (niebieski).












Dwaj rywale z tego samego zespołu (Gorzowa) walczą o drugie miejsce.













A to już bieg 12. Akcja Warda na pierwszym łuku przy samej kredzie zrobiła wrażenie!













Zdjęcia z samych wyścigów są fatalne, więc za wiele ich nie będę dawać. Tutaj oczekiwanie na kolejny bieg.

















Przed startem do 15. wyścigu.













Walka w 16. biegu, na prowadzeniu Jason Crump.












Tomasz Gollob schodzi z toru po tym, jak został ścięty przez Artioma Łagutę.

















 Andreas Jonsson na czele w biegu 18.











Na Motoarenie znaleźli się fani reprezentacji Polski i jednocześnie Grega Hancocka.













W pierwszym półfinale najsprytniejszy okazał się Darcy Ward.















W finale zdarzył się falstart.















Andreas mknie po wygraną.













Najlepsza trójka na dekorację podjechała swoimi rumakami stalowymi.













Wywiad z Hampelem na telebimie.











Tłum fotoreporterów przed zwycięzcami GP.













Pozdrowienia dla kibiców.












No i na zakończenie tradycyjny pokaz fajerwerków w rytmie rokendrola.









































Po pokazie można było udać się na drugą część koncertu Manchesteru. Wytrzymałem chyba z dwie piosenki i poszliśmy na miasto, gdzie w pewnym lokalu spotkaliśmy cały sztab znajomych, fanów i mechaników Jarka Hampela...

















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz