poniedziałek, 17 października 2011

Idąc cmentarną aleją, czyli jak jedzie się 25 km na samej feldze

Miała to być najciekawsza wycieczka rowerowa w tym roku, a może i jedna z najciekawszych w ogóle. Wybrałem się z kolegą w drogę do Lipna przez Osiek i potem na przełaj przez sam las. Powrót z Lipna pociągiem, więc czas naglił. 1/3 drogi znałem, ale potem w zasadzie jadąc przez ogromny las byliśmy zdani na siebie. Wycieczka okazała się jednak zupełną klapą. Dlaczego? Otóż niedaleko za Osiekiem złapałem gumę - opona (roweru górskiego, a więc dość gruba) została rozerwana, prawdopodobnie o jakiś korzeń. Jako że pora była jeszcze w miarę wczesna, postanowiłem, że zamiast zawracać, ruszymy do bliższej miejscowości - Czernikowa. Jak się okazało, nie dotarliśmy tam. Dlaczego? Miałem ze sobą dwie mapy. Po wjechaniu na szlak rowerowy sięgnąłem po jedną z nich. Okazało się, że tą niewłaściwą. Pojechałem szlakiem nie w tę stronę co trzeba i do Czernikowa miałem dużo dalej. Ale to nie wszystko. W pewnym momencie szlak skończył się... w jednym z gospodarstw. Zobaczyłem do tego znak sugerujący, że szlak idzie w dwie strony naraz!!! Pojechałem więc na ślepo szlakiem, którego nie było na mapie, no i wkrótce zauważyłem, że jestem na drodze do Osieka. Cóż, reszta dnia zeszła nam na jeździe na zmianę rowerem, który nie miał powietrza, a opona była w coraz gorszym stanie. Nie polecam nikomu. W efekcie jazdy postanowiłem już więcej trupa (roweru) nie reanimować, tylko kupić inny.

Pierwszy obrazek - jeszcze z Torunia - wieżowiec przy ul. Łyskowskiego zdaje się.











Nieczynny cmentarz ewangelicko-menonicki w Silnie, w 2007 r. poddany niewielkiej rewitalizacji.
















































































Nad jeziorem w Osieku nad Wisłą.


























Tego dnia w Osieku odbywał się jakiś jarmark produktów lokalnych, a wieczorem przegląd kapel weselnych. Przyjechaliśmy, gdy dopiero wszyscy się rozstawiali, zamieniliśmy kilka słów z organizatorem i pojechaliśmy dalej.










































Następnie w miejscowości Łęg-Osiek napotkaliśmy kolejny cmentarz ewangelicki. Jak jechałbym szybciej, mógłbym go przeoczyć :)


































Urodzona w Golubiu, zmarła w Łęgu-Osieku (pisownia nazw nieco się zmieniła).

















Tu spoczywa rodzina Jabsów.


































Detal z kapliczki.

















Oj, niełatwo się jechało na feldze...

















Cmentarz ewangelicko-augsburski we Włęczu odnowiony w 2010 roku. Bardzo malownicze miejsce.






























































Adolf Bonkowski krótkie miał życie.

















Pokrzywno. "Jeśli chcesz być kimś, bądź sobą".












Kapliczka w Pokrzywnie.













Okolice Skwirynowa.













Cmentarz ewangelicki w Wilczych Kątach.




































































Okolice miejscowości Nowogródek (jak mniemam, bo jakoś mniej więcej w tym czasie się zgubiłem).

















Matka Boska Skępska w pobliżu Osieka.

















I na koniec jeszcze apel: jeśli ktoś chciałby w przyszłym roku przejechać ze mną trasę do Lipna, czekam na zgłoszenia. Nie będzie to łatwe, biorąc pod uwagę mapy z błędami, źle oznakowane szlaki, brak dobrego zasięgu GPS itp. itd. W każdym razie na pewno trzeba spróbować, bo po drodze poza tymi rzeczami, które tutaj widzicie, są jeszcze 2-3 ciekawe obiekty ukryte głęboko w lesie.

10 komentarzy:

  1. polecam wozić w długie trasy zapasową dentkę - gratuluje che che :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż, brak mi umiejętności technicznych, by taką dętkę zmienić. Zresztą wkrótce po nabyciu drugiego roweru zaliczyłem drugą gumę przed samym domem na zupełnie płaskiej nawierzchni. Wcześniej przez kilkanaście lat jeżdżenia guma zdarzyła mi się tylko raz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to niewielkiej? Cmentarz w Silnie to jeden z najlepiej utrzymanych i odnowionych cmentarzy ewangelickich w Polsce, że się ośmielę stwierdzić.

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja ośmielę się nie zaprzeczyć temu nieśmiałemu stwierdzeniu, poprzednio byłem tam tak dawno, że nie pamiętam, więc i nie mogę porównać, jak bardzo się tam zmieniło, a cmentarze ewangelickie odwiedzam tylko przy okazji wycieczek po okolicy. Więcej zdjęć cmentarnych z tej wyprawy wkrótce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przy tej drodze wszystkie cmentarze są już w wersji de luxe :P Silno, Łęg-Osiek, Włęcz, dalej Wilcze Kąty :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak się składa, że byłem podczas tej wycieczki na wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Innej trasy za bardzo nie ma :P

    OdpowiedzUsuń
  8. JA> Mieszkam w tym wieżowcu. Blok jest krótko po remoncie elewacji

    OdpowiedzUsuń
  9. @ Anonimowy - Zgłaszasz się na chętnego na wycieczkę?

    OdpowiedzUsuń
  10. Mieszkam w Wilczych Kątach,I doradzał bym wrócić w ten rejon nie tylko na szlak rowerowy.
    Jest wiele do zobaczenia.Np.miejsce egzekucji ojca i córki w czasie okupacji,wyrobiska torfowe po obozie jenieckim zasiedlone przez bobry.Rzeka Mień.I inne.Całodniowa ciekawa wyprawa.

    OdpowiedzUsuń