wtorek, 4 października 2011

Z wizytą w Zielonej Górze - czy Falubaz to magia?

W maju miałem okazję zwiedzić nieco Zieloną Górę po raz pierwszy. W ogóle pierwszy raz byłem na ziemi lubuskiej. Z.G. to bardzo ładne, czyste miasto.

Ładna latarnia na deptaku.

















Kamienice w centrum.















































Na środku Starego Rynku znajduje się ratusz miejski.

















Ciąg dalszy spaceru po rynku.

























































































Dość dziwny pomnik.

















Jednym z najsłynniejszych obiektów w Zielonej Górze jest palmiarnia.





































































Nie wiem, czy akurat na tym zdjęciu, ale w Palmiarni można obejrzeć piranie.













Imponująca fontanna przed wejściem.













Widok na Palmiarnię z drugiej strony.












Powoli zbliżamy się do stadionu...


















Obszedłem cały stadion dookoła. Akurat trwały prace naprawcze na słynnej trybunie K...





































































Po tegorocznym zwycięstwie trzeba będzie domalować jeszcze jednego zawodnika...

Trybuna K od tyłu.












Widok ogólny stadionu.













Polewaczka w klubowych barwach.











Maszt oświetleniowy.

















Konkatedra św. Jadwigi.


























































Na szczęście nie wszędzie jeszcze multipleksy wyparły kina studyjne. Kino Nysa.













Muzeum Ziemi Lubuskiej.













Obelisk na placu Bohaterów.

















Kościół ewangelicki z 1911 r. zbudowany w stylu secesyjnym.































No i na zakończenie - zajefajny przykład zabudowy socrealistycznej - D.T. Centrum.

7 komentarzy:

  1. A żesz Ty, ja mieszkam 100m od deptaku.Chyba że miałeś swoich przewodników. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisałem na czacie, że przyjeżdżam :) Żadnych przewodników nie miałem, sam sobie chodziłem :) Jeszcze parę zdjęć dziś dorzucę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnie zdjęcie przypomina mi Uniwersam Grochów, w cieniu którego mieszkałem przez kilka miesięcy, a zdjęcia z palmiarni - wycieczkę szkolną do oceanarium w Gdyni. Przez całą drogę autokar huczał: "pyranie będą!" (pisownia celowa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W oceanarium w Gdyni nigdy nie byłem, mimo że mieszkałem w Trójmieście, a ten pawilon w Z.G. ni z gruchy, ni z pietruchy. Wielkie pustki w środku, ubrania dla tęgich - np. 8 XL. Nie dla mnie te numery. PRL już rzadko gdzie można zobaczyć, ale tam jeszcze można. Widzę, że już drugiego bloga założyłeś Kordian, nie obiecuję, że będę zaglądał na którykolwiek, bo chyba za dużo czasu spędzam przed komputerem i muszę się trochę odzwyczaić...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko jest pod kontrolą - przez co najmniej 6 dni w miesiącu nie mam żadnego kontaktu z komputerem, bo nie mam ochoty obciążać się laptopem w podróży. Czasem tych dni jest więcej, kiedy zdarzy się jakiś krótszy wyjazd.

    A ten "nowy" blog znasz już z Facebooka i przez jakieś dwa miesiące nie pojawi się na nim nic, czego na nim wcześniej nie było, tylko może było słabo wyeksponowane. Tylko, że zilustruję to swoimi amatorskimi zdjęciami z polskich cmentarzy...

    OdpowiedzUsuń
  6. Poleciłam: https://www.facebook.com/LubLubuskie Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń