czwartek, 10 czerwca 2021

Svijany Svijanský Vozka - bezalkoholowe cz. 107

W moim zestawieniu jest mnóstwo piw z browarów, które dobrze znam i trochę tych, o których nie wiem nic, a wręcz widzę pierwszy raz w życiu. Do takiej kategorii zalicza się bezalkoholowa propozycja od czeskiego browaru Svijany, największego w kraju libereckim, z długą tradycją, bo od roku 1564.












Dawno nie mieliśmy tak ciemnej butelki. Pomyśleć by można, że w środku spoczywa jakiś porter albo nawet Russian Imperial Stout.



















Nie da się ukryć, że etykieta jest maksymalnie oldschoolowa, a wręcz nawet stylizowana na historyczną. Jak dla mnie koncepcja całkiem ok. 












Projekt na szyjce butelki utrzymany jest w tym samym stylu. Jeden minus - etykieta jest wydrukowana na papierze bardzo kiepskiej jakości i się odkleja.












Kapsel zaprojektowany też fajnie, dobry dla motocyklistów xd, ale wygląda, jakby jechał z antypodów, a nie z Czech...


 










Przechodząc do tylnej etykiety, widzimy, że na tłumaczenie nasz kraj nie zasłużył, produkt widać przeznaczony tylko na czeski i słowacki rynek.

Zawartość alkoholu poniżej 0,5%. Piwo bezalkoholowe jasne. Składniki: woda, słód jęczmienny, ekstrakt słodu jęczmiennego, kwas mlekowy, produkty chmielowe, przeciwutleniacz: kwas askorbinowy. Pasteryzowane.

Cóż, czeskie lagery mają swoje stałe składniki i tutaj wszystkie one są. Kalorii jest niewiele, cukrów również, bo 1,8 g. Nalewamy zatem.




 








Zapach słodowy niezbyt silny. Kolor jasnobrązowy/ciemnozłoty. Nagazowanie średnie. Piana dość spora, opada w średnim tempie, prawie bez lacingu. Goryczka ledwo wyczuwalna, wyjątkowo niski musiał być ekstrakt. Lekkie klimaty brzeczkowe, a poza tym idzie to w stronę wody. Nic porywającego.

Ocena ogólna: 3,5/10
Cena: 5,49 zł/8-ZERO, Allegro
Piwo można kupić tu: KLIK.

piątek, 4 czerwca 2021

Nepomucen Ole - bezalkoholowe cz. 106

Odchodzimy na razie od koncernowych oranżad na rzecz bardziej sensownych propozycji od browarów rzemieślniczych. Na pierwszy ogień idzie Browar Nepomucen ze Szkaradowa. 












Butelka jest nieco jaśniejsza niż zazwyczaj, nadruk kolorowy i w stylu "hiszpańskim", co dobrze się łączy z nazwą piwa.












Piwo jest w stylu non-alcoholic spanish gose. Niewiele mi to mówi i przeciętnemu Kowalskiemu pewnie też nie. Najważniejsze, by było dobre. Co do etykiety, to jedyna uwaga, że nazwa produktu i browaru niespecjalnie rzuca się w oczy. Najbardziej widoczne jest logo stylizowane na lata międzywojenne, niczym liternictwo na okładce "Wielkiego Gatsby".












Odwracając butelkę, jest już dużo bardziej czytelnie. 

Piwo jasne, niefiltrowane, pasteryzowane. Składniki: woda, brzoskwinie, słód pszeniczny, słód żytni, słód jęczmienny, pomarańcze, sok jabłkowy, sok z cytryny, sól himalajska, drożdże górnej fermentacji, chmiel.

Sól himalajską ostatnio mieliśmy chyba w jednym z Kormoranów, więc dosyć dawno. To znaczy, że nie będzie aż tak słodko. Po tych ostatnich produktach Asahi zrobi mi to dobrze. Składników naturalnych w postaci soków jest sporo, więc jestem pełen nadziei.



 









Ile jest składników odżywczych się nie dowiemy z etykiety, goryczkę producent ocenia na 0,5/5, za to możemy sobie poczytać marketingowe bla-bla-bla xD. Ja to omijam zwykle szerokim łukiem. 












Kapselek jest czarny i całkiem sympatyczny, w nowoczesnym stylu. Plus.












Kolor ciemnocytrynowy, piana symboliczna, znika bez lacingu. Napój mętny, nagazowanie słabe. Zapach po otwarciu butelki brzoskwiniowy, potem bardziej idzie w stronę słodkich cytrusów typu mango czy marakuja. W smaku bardzo zbalansowane, dominuje kwaskowość, ale nie jakaś strasznie mocna jak w sour, słodycz jest idealnie zrównoważona ze smakiem słonym. Wspaniały napój izotoniczny. Na lato jak znalazł.

Ocena ogólna: 8.5/10
Cena: 8,69 zł/8-ZERO - Allegro
Piwko można zakupić tu: KLIK.

czwartek, 27 maja 2021

Lech Free Jeżyna i Wiśnia 0.0% - bezalkoholowe cz. 105

Tak się złożyło, że jedno po drugim prezentuję bardzo podobne produkty, bo z pewnością piwami nazwać ich nie sposób.












Ten projekt graficzny Lecha Free istnieje już dość długo, więc pewnie za jakiś czas będzie można spodziewać się jego modyfikacji. Zarzutów do niego żadnych nie mam.












Prawdę mówiąc, jeżyny i wiśnie to jadam głównie w jogurtach, nie powiem, żebym jakoś specjalnie przepadał, ale nie jestem też całkiem na nie.












Uzbrojenie butelki w dodatkową etykietę na szyjce na pewno dodaje jej szyku :) Już nie mówiąc o napisie "edycja limitowana", która dodatkowo ma rozwiewać wątpliwości konsumentów. Dobre czy nie dobre, później nie będzie, więc trzeba brać. Plus dla marketingowców.












Wartość kaloryczna - 22 kcal, cukrów jest 5 g, więc bardzo dużo.












Przyglądając się bliżej butelce, dostrzeżemy dwa koziołki, czyli symbol znajdujący się w logo Lecha.












Warto zauważyć, że ta oranżadka produkowana jest w butelce zwrotnej i to półlitrowej. A skład jest taki:

Piwo bezalkoholowe o smaku jeżyny i wiśni, alk. 0,0% obj. Pasteryzowane. Składniki: woda, słód jęczmienny, cukier, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, aromat naturalny, koncentrat barwiący z czarnej marchwi, soki jeżynowy i wiśniowy (0,2%) z zagęszczonych soków, wyciągi z chmielu i zielonego jęczmienia.



 









Kapselek zaprojektowany jest dobrze, ale rysuje się niemożebnie.












Zapach malinowy łamany przez owoce leśne. Piana niezbyt imponująca, nawet biorąc pod uwagę naczynie, do którego nalewałem, oczywiście lacingu brak. Nagazowanie bardzo duże. Kolor czerwony tak jakby czerwonej porzeczki (burgund? - mężczyźni, jak wiadomo, rozróżniają tylko podstawowe barwy). W smaku czuć przede wszystkim słodycz i delikatną kwasowość. Aromaty jednak wydają się sztuczne. Jak na edycję limitowaną totalna lipa. W smaku bardziej wiśnia 🍒 niż malina.

Ocena ogólna: 3/10
Cena: 4,50 zł/Żabka

czwartek, 20 maja 2021

Lech Free Smoczy Owoc i Winogrono - bezalkoholowe cz. 104

Zacznę trochę przewrotnie, bo dziś właśnie stłukła się jedna ze szklanek do degustacji, ta, w której prezentuję chociażby to piwo i pomyślałem sobie, że to chyba znak z niebios, że czas kończyć ten test...  Ale jeszcze są pewne zapasy, więc na razie kontynuujemy, czas tylko zakupić nową szklankę.












Gdy pierwszy raz zobaczyłem niniejszego zawodnika na półce, troszeczkę się zdziwiłem, bo wydawało mi się, że nigdy wcześniej nie słyszałem o takim owocu. Tutaj plus dla marketingowca, bo bardziej znaną nazwą jest pitaja, no i po odkryciu tego faktu przypomniałem sobie, że niegdyś piłem to we Frugo, wprawdzie w ilości śladowej, ale tutaj zapewne będzie identycznie.

Co do projektu graficznego, uwag brak. Jest nowocześnie, wszystko według znanego schematu, no i nawet można sobie uzmysłowić, jak wygląda ów smoczy owoc.












Ponieważ tył jest identyczny jak przód, możemy od razu wczytywać się w pisany drobnym maczkiem niby treść na ulotce leków skład. Wartość energetyczna napoju jest w normie, jeśli chodzi o cukry, to w 100 ml jest ich 4,6 g, więc dość sporo.

Piwo bezalkoholowe o smaku smoczego owocu i winogrona, alk. 0,0% obj. Pasteryzowane. Składniki: woda, słód jęczmienny, cukier, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, koncentrat barwiący z czarnej marchwi, aromaty naturalne, soki z winogrona (0,1%) i smoczego owocu (0,1%) z zagęszczonych soków, wyciągi z chmielu i zielonego jęczmienia.

Szału ni ma, mówiąc potocznie. Koncentrat z marchwi przed aromatami, aromaty przed sokami. No, cóż...


 










Niezmiennie bawią mnie ostrzeżenia przed alkoholem na piwie bezalkoholowym. Ktoś może wie, czy to wynika z przepisów prawa, czy to taka fantazja/inicjatywa producenta.












Pierwsze, co rzuca się w oczy po nalaniu, to charakterystyczny kolor od koncentratu z czarnej marchwi. Na tyle, na ile się znam na kolorach, to jest on rubinowy. Piana jest spora, dziurawi się w miarę szybko, ale zostawia dobry lacing. Zapach dość trudny do określenia, wytrawny, trochę jakby sfermentowanych winogron, nagazowanie spore. W smaku dość nijakie, na pewno mniej słodkie niż Somersby, ale i tak słodycz dominuje, nie czuć chemii, ale nie czuć ani piwa, ani goryczki, kwaskowość jest bardzo lekka, a smak, jak już wspominałem dość nieokreślony. Nie wiem, komu to mogłoby smakować... Oranżada, jakich wiele.

Ocena ogólna: 3/10
Cena: 2,99 zł/Biedronka

niedziela, 16 maja 2021

Carlsberg Pilsner 0,0% - bezalkoholowe cz. 103

Dziś wjeżdża na stół propozycja od duńskiej korporacji. Czy będzie smaczna? To się okaże jak zwykle na końcu.












Butelka zielona, wygląda fajnie, etykieta też bez zarzutu. Pod względem prezencji towaru jestem na tak.












Nie do końca kumam, o co chodzi z tym nawiązaniem do duńskiego dworu, ale podsumowując etykietę, jest stylowa i na pewno nie przeładowana treścią.












Na szyjce butelki znajduje się wytłoczone nazwisko założyciela browaru, J.C. Jacobsena.


 










Przyznacie, że zdjęcie butelki robione obiektywem o takiej ogniskowej wygląda dość komicznie, ale za to nie ma problemów z focusem. Przechodząc do składu, cieszy bardzo, że kalorii jest mało, a cukrów nie ma w ogóle. Brawo! Można się przyczepić za to do marketingowego opisu nad składem, ale do tego przejdziemy za chwilę. 

Piwo bezalkoholowe, pasteryzowane. Alk. 0,0% obj. Składniki: woda, słód jęczmienny, dwutlenek węgla, aromaty naturalne, chmiel.

Nie ma nic dziwnego ani niepotrzebnego.



 









Na kapslu widnieje symbol nieco przypominający koniczynę, który znajduje się też w logo firmy. Kapsel zrobiony bardzo porządnie.












Do tej pory mieliśmy prawie same pozytywy, czas przejść do negatywów. A jest ich całkiem sporo.

Piana średnia, dość dobrze się utrzymuje, dobry lacing. Po otwarciu charakterystyczny zapach zielonej butelki, dość drażniący. Kolor typowy dla jasnego pilsnera, Nagazowanie dość spore. Smak - metaliczny, goryczka istnieje, ale dominuje wrażenie, że piwo ma jakąś wadę. Podsumowując, smakuje jak rozwodniony koncerniak z nieprzyjemnym smakiem i zapachem. Proponuję omijać z daleka. Chyba że ktoś kolekcjonuje butelki, wtedy można sobie ją dołączyć do zbiorów, ale pić - niekoniecznie.

Ocena ogólna: 1,5/10
Cena: 3,19 zł/Biedronka

piątek, 14 maja 2021

Jazz Radler Cytrynowy - bezalkoholowe cz. 102

Są rzeczy, które się nie śniły gospodarzom domu. I to powiedzenie ma tu zastosowanie, bo przed wstąpieniem przypadkowo do sklepu Dino (pierwszy raz w życiu) nie miałem pojęcia o istnieniu całej linii piw Jazz, a tym bardziej o istnieniu jednego wariantu bezalkoholowego.



















Producentem tego napoju jest Browar Połczyn-Zdrój. Tradycje ma spore, bo założony został w 1825 roku. Co do puszki, nie mam zastrzeżeń. Jak na produkt typowo dyskontowy wygląda bardzo dobrze, z czytelnością nie ma problemu ani z sensownością projektu również. Nie ma też potrzeby robić wielu zdjęć, bo wszystko, co istotne mieści się albo z przodu, albo z boku - z tyłu projekt jest po prostu powtórzony.



















Przechodząc do składu, kalorii jest niemało, cukrów 5 g, więc słodkości nie żałowano. Z innych produktów mniej typowym dla piw jest grys kukurydziany. Wiadomo, że przy takiej cenie końcowej trzeba na czymś przyoszczędzić.




















No to lejemy. Kolor cytrynowy, piana znika błyskawicznie, jest bardzo słaba, lacingu brak. Zapach grejpfrutowy nie za mocny. Nad smakiem nie ma co się rozwodzić, bo przypomina ten Jazz rozwodnioną Fantę Lemon. Nasycenie jest średnie, goryczki brak. Nie jest jakoś wybitnie słodko, ale poprzez brak jakiejś kontry czy to kwaskowej czy goryczkowej można to uznać tylko za budżetową lemoniadę. Ja ostatnio za takimi nie przepadam, stąd niska ocena.

Ocena ogólna: 3/10
Cena: 2,49 zł/Dino Długołęka

poniedziałek, 3 maja 2021

Lech Free Chmiele Cytrusowe - bezalkoholowe cz. 101

No przyznam, że takiej nowości (i to podobno limitowanej) to się w sklepach nie spodziewałem.












Lech Chmiele Cytrusowe trafił w moje ręce zupełnie przypadkiem. Jeśli chodzi o design puszki - mnie się podoba, jest bardzo czytelnie, wiadomo, co pijemy i co jest leitmotivem tego napoju, że tak się wyrażę. Duży plus.












Z tyłu mamy bardzo dużymi literami wypisane informacje marketingowe, które jak to bywa w życiu, czasami mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Przyjrzyjmy się bliżej.












Aparat w telefonie tutaj nie zawsze łapie ostrość na wszystkim, więc podpowiem - producent określa ekstrakt na 2/5 (ciekawa skala, chciałbym poznać ją bliżej haha), goryczkę też na 2/5. Mocne zapowiedzi.







Kilokalorii jest 22, cukrów 3 gramy, natomiast w składzie piwa, które podobno ma się wyróżniać chmielowością, prawdziwego chmielu w zasadzie brak, jest za to jego wyciąg. Nie znam się do końca na technologii, ale brzmi to zaskakująco. Też mnie mocno dziwi, dlaczego na napoju, jakby nie było zupełnie bezalkoholowym umieszcza się ostrzeżenia o piciu, jest to jakby nielogiczne.

Składniki: woda, słód jęczmienny, wyciągi z chmielu i zielonego jęczmienia, aromat naturalny.

No to lejemy.


 










Kolor słomkowy dość jasny. Piana spora, lacing dobry. Nagazowanie raczej średnie w stronę słabego. Przyjemny zapach chmielowy i cytrusowy, trochę jak szampon dla dzieci, zwłaszcza po otwarciu puszki, bo potem znika. Smak bliski wody, goryczka wybitnie śladowa, na pewno nie 2/5, syczuwa się naturalną cytrusowość. Pije się przyjemnie, ale nie da się ukryć, że towar idzie w stronę włoskich piw 0 proc., czyli wody mineralnej o kolorze piwa.

Ocena ogólna 5,5/10, bo lubię pić wodę :)
Cena: 3,69 zł/POLOMarket