piątek, 3 maja 2019

Pojezierze Brodnickie na całego (6.08.2016)

Powiedzieć, że podczas tej wyprawy pogoda nie dopisywała, to nic byłoby nie powiedzieć, ale i tak chyba była to najwspanialsza wycieczka na tej trasie...

Niedaleko za Lipinkami... Mgła, zimno, brrr. A tu jeszcze 35 km przed nami...



















Na co się gapisz, człowieku?















O, holender!



















Jesteśmy już w Łąkorzu.



















Kościół pw. św. Mikołaja widziany od strony cmentarza.












Tu jest początek szlaku, którym będziemy podążać przez wiele, wiele kilometrów.















Leśniczówka.




























Każdego roku nieco modyfikuję tę trasę, tym razem modyfikacja nie przyniosła zbyt ciekawych wrażeń, za to jak zwykle nieco trasa się wydłużyła, bo mapa z rzeczywistością często niezbyt się zgadza...



















Cdn.

wtorek, 5 marca 2019

Weekend na Warmii - dzień drugi - 31.07.2016

Niedzielne przedpołudnie - na dziedzińcu zamku. W końcu, by zwiedzić ten obiekt tu przede wszystkim przyjechaliśmy. Za jakość zdjęć przepraszam, były robione smartfonem Goclever Quantum 600, o którym wiele można powiedzieć, ale na pewno nie to, że robi dobre zdjęcia.



























Zamek robi wspaniałe wrażenie z zewnątrz, natomiast w środku - jeśli kogoś nie interesują obecne tu ekspozycje - może być lekko zawiedziony.

















Dziedziniec wewnętrzny.

















Klimat musi być.


































Aparat mój komórkowy spisywał się bardzo słabo i np. w Wielkim Refektarzu prawie żadne zdjęcie nie było ostre - cóż, takie uroki budżetowych telefonów sprzed paru lat...

















Chyba najładniejszy obraz, jaki spotkałem na zamku. Józef Mehoffer "Malwy".











































Widok z alei Feliksa Kaczyńskiego.


























W końcu można zwiedzić kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła.






































I na tym wycieczka tego dnia się zakończyła, gdyż musiałem wracać do pracy w Toruniu na 16...

środa, 6 lutego 2019

Weekend na Warmii - dzień pierwszy - 30.07.2016

Nasze zwiedzanie zaczynamy wczesnym rankiem od Olsztyna.

Kościół Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski i św. Archaniołów Michała, Rafała i Gabriela.






































Park Podzamcze.

































Ta żabka made my day...


































"Wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię, polskie go wydało plemię".
Na dziedzińcu zamkowym.













Kościół ewangelicko-augsburski pod wezwaniem Chrystusa Zbawiciela.
Detal na jednej z kamienic w rynku.













Problemem wielu rynków jest to, że otaczająca go architektura gastronomiczno-handlowa psuje widok...






























Czas w końcu zajrzeć do bazyliki św. Jakuba.





















































































Witraże fotografuję obficie i chętnie, zwłaszcza że przy moim sprzęcie to czasem jedyna rzecz, która dobrze wypada w słabo oświetlonych świątyniach...

















Jest i Jan Paweł II, a jakże :)

















Brama Górna.

















Siedziba Kurii Metropolitalnej Archidiecezji Warmińskiej.












Spojrzenie z drugiej strony.













Nowy Ratusz.













W końcu udało się wdrapać na zamkową wieżę. Choć widok z niej nieco zawodzi.
































































Udało się zajrzeć do kościoła ewangelickiego, choć tylko przez kraty.

















Obrazek z lotniska w Dajtkach.













W drodze do Leśnego Arboretum Warmii i Mazur w Kudypach.































Arboretum to wspaniałe miejsce, jednak zdecydowanie lepiej przyjechać wiosną z uwagi na to, że więcej roślin wtedy kwitnie :)



































Dąb papieski na razie jest niezbyt imponujący, więc zamieszczam zdjęcie samej tablicy.













Zagadki dla dzieci.


































Można też obejrzeć dawne narzędzia rolnicze.











































Wspaniały warmiński krajobraz zza okien autobusu.







































Kolejny przystanek: Orneta.

















Odrobinę nas ta miejscowość rozczarowała, pod różnymi względami, choć trzeba przyznać, że koloryt lokalny ma :)

















Rzygacz na kościele św. Jana Chrzciciela.













Lepsze czasy dla tej miejscowości były dawno temu.













Cerkiew bł. Emiliana Kowcza.

















Jest już po mszy, można wreszcie na chwilę zajrzeć do największego zabytku Ornety.























































































































Osobliwy dość konfesjonał.






























Późnym wieczorem docieramy do Lidzbarka Warmińskiego.













Tutejsza cerkiew wygląda jak murowana, ale w rzeczywistości jest z drewna.

















Zmrok powoli zapada, ale jeszcze uda się obejść zamek.














Oranżeria Krasickiego wieczorną porą.













A to i nasz nocleg. Hotelik Kopernik - bardzo polecamy.

















No i to by było na tyle, jeśli chodzi o baterię w aparacie fotograficznym. Zapasowej nie zabrałem, więc reszta fotek będzie z komórki.