sobota, 5 marca 2011

Archiwum sprzed lat - część 3

Bociany w toruńskim Ogrodzie Zoobotanicznym.












Kamienica przy ul. Rybaki z ciekawymi detalami.














Znów jesteśmy w Gdańsku. Co to za ogromny kościół, chyba nie trzeba pisać.

















A to spalony częściowo kościół św. Katarzyny (zdjęcie pożaru z oddali zamieściłem niedawno).

















"A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój".












Młodzieżowe Indywidualne Mistrzostwa Polski w Toruniu. Tego dnia upadków było naprawdę dużo.









W centrum Gdańska.

















Zdjęcie trochę nieostre. Na zdjęciu Centralne Muzeum Morskie na Ołowiance.











Galeon Lew na nadbrzeżu Motławy.













Czy to Kluczbork? Nie, Kazimierz. Dolny. Nad Wisłą leżący.













Podczas remontu kamienice Przybyłów były tak pozasłaniane wielkimi banerami, że ledwo widoczne.

















Kamienica Biała.

















Wspinając się na zamek.












A tu już zdjęcie z góry.





























Rzut oka na dolinę Wisły.













Zamek widoczny z wieży Łokietka.









A tutaj już widok spod tej imponującej i górującej nad otoczeniem wieży.

















Na Górze Trzech Krzyży.













Tutaj pięknie widać całe miasteczko w dole.

















Park w uzdrowisku Nałęczów.













Kiczowate rzeźby.











Dobre miejsce na uspokojenie nerwów.













Ławeczka z jednym z moich ulubionych pisarzy - Bolesławem Prusem.















Kilka willi w Nałęczowie.






































A to już jedno z najpiękniejszych miast Polski - Lublin. Co za pech, że byliśmy tam 15 VIII i akurat zamek był zamknięty...


















Brama Krakowska.


















W tle piękny Grand Hotel. Podobny hotel znajduje się na jednej z głównych ulic Madrytu.














W dniu narodowego święta pomnik Piłsudskiego był odpowiednio przyozdobiony.

















Jeden z budynków Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.















Archikatedra św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty.

















Piękne kamienice na lubelskim rynku.






























Piękno zaułków.

















Fontanna w centrum Czerska.















Kolorowe budownictwo.

















Rezerwat "Kręgi kamienne" w Odrach.













Występuje tam wiele rzadkich gatunków porostów.













Ciężko się tak ustawić, żeby zrobić zdjęcie całego magicznego kręgu. W pewnych okresach roku odbywają się tu rytuały, wywodzące się wprost z pogaństwa.













Piękny widok na rzekę Wdę przepływającą nieopodal.













Jesteśmy w Fojutowie.













A tu już słynny akwedukt. Niestety, słońce świeciło w obiektyw niemiłosiernie.













Pomnik niedaleko stacji kolejowej w Czersku.

















Tego górskiego widoku chyba specjalnie przedstawiać nikomu nie trzeba.














Obiady domowe tylko w... Chatce Puchatka.












Znów jesteśmy na gdańskiej starówce...

















Onegdaj był tylko licznik poparcia, teraz Euro 2012 już prawie za pasem...













W tym bloku w Toruniu przy Szosie Okrężnej miałem niegdyś mieszkać. Cóż, nie wyszło.












Toruńskie Okęcie. Dziś bar zmienił swoją nazwę, ale nie pamiętam, na jaką...

czwartek, 3 marca 2011

Ciąg dalszy "sprawy Masmixa"

Treść ostatniego, bardzo poczytnego wpisu na blogu przesłałem również do producenta Masmixa i oto, jakie wyjaśnienie otrzymałem (pisownia oryginalna):

Szanowny Panie,
bardzo dziekuje za przeslany sygnal. To pierwsza tego typu uwaga konsumenta, wiec tym bardziej z duza uwaga traktujemy Pana zapytanie. Chcialabym wyjasnic poruszane na wskazanej stronie informacje, tym bardziej ze uzyl Pan dosc mocnego slowa "oszukujecie", a z pewnością w naszych działaniach nigdy nie kierujemy sie taka intencja.
Faktycznie, z konsumenckiego punktu widzenia ma Pan trochę racji - w pierwszej chwili sama też bym pomyślała, ze "3/4" to 75%. Jednak producentow obowiazuje prawodawstwo UE, które okresla: produkt o zawartosci tłuszczu 60% to "mix tłuszczowy o zawartości trzech czwartych tłuszczu" (rozporzadzenie 2991/94). Na innych margarynach w miejsce trzech czwartych, stosujemy odpowiednik tego oznaczenia - "o zmniejszonej zawartości tłuszczu".
Tak jak wspomnialam, jest to pierwszy taki sygnał i wezmiemy go pod uwage przy najbiższej zmianie opakowań tego produktu. Generalnie jednak, Masmix to produkt o ulepszonej w ostatnich miesiacach recepturze i zgodnej z dobrymi trendami zywieniowymi - ma zmniejszoną zawartość tłuszczu.

pozdrawiam serdecznie

Ewa Sielicka
koordynator ds komunikacji z konsumentami
ZT KRUSZWICA SA


Po sprawdzeniu znalazłem wyjaśnienie tej niezwykle intrygującej zagadki.

Otóż wyjaśnię wszystkim, o co tu chodzi. Otóż do niedawna Masmix śródziemnomorski miał 65% tłuszczu. Jak zapewnia pani Ewa Sielicka, to "produkt o ulepszonej w ostatnich miesiacach recepturze i zgodnej z dobrymi trendami zywieniowymi - ma zmniejszoną zawartość tłuszczu". To zmniejszenie o 5% jest dobre przede wszystkim dla firmy, która zaoszczędzi, w końcu cena margaryny jest wybitnie związana z zawartością tłuszczu - im go więcej, tym produkt więcej kosztuje. Ale zwróćcie uwagę na drugą kwestię, gdy produkt ma nie mniej tłuszczu niż 60, ale nie więcej niż 62, staje się automatycznie "margaryną o zawartości trzech czwartych tłuszczu". Także spadek jest jak widać względny. Sprytny zabieg firmy miał więc za zadanie upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Sami oceńcie, kto tutaj ma rację, rzucając okiem też np. na ten link:

http://www.wykop.pl/ramka/146513/o-tym-jak-producent-masmix-oszukuje-ludzi-pic/

Od tej pory etykiety produktów firmy Bunge będę czytał wyjątkowo uważnie. Niemniej jednak troską firmy o klienta jestem naprawdę podbudowany.

A propos tego, co jest zdrowsze, masło czy margaryna, warto zajrzeć do tekstu:
http://wyborcza.pl/1,75248,7717475,My_chcemy_masla_a_nie_margaryny.html?as=5&startsz=x
oraz umieszczonych pod nim komentarzy.

Zdania wśród dietetyków są bardzo podzielone.

A propos równie absurdalnych przepisów unijnych, jak rozporządzenie zaprezentowane powyżej, warto zajrzeć np. tu: http://www.biznes2biznes.com/?strona=b2b-info&kat=25&id=317

środa, 2 marca 2011

Jak Masmix robi ludzi w ciula












Lubię sobie poczytać przy śniadaniu. Nawet etykiety produktów, które właśnie spożywam. Moją uwagę przykuła dziś etykieta produktu "Masmix śródziemnomorski". Od razu zaznaczę, że ten produkt z masłem ma tyle wspólnego, co nic. Ale moje podejrzenia wzbudził fakt, że na pudełko z tyłu nalepiono nową etykietę. Pod spodem widać, że produkt miał 65% tłuszczu, a na etykiecie jest 60%. Nic to, najlepsze jest to, że etykieta głosi, że zawiera "trzy czwarte tłuszczu". Od kiedy, do jasnej anielki, 75% = 60%?
Nie kupujcie tego czegoś, bo skoro można tak oszukiwać ciemny lud, to nie jestem już ani trochę pewien, czy w środku jest na pewno 60%, a nie 50 czy 40...