czwartek, 14 sierpnia 2014

100 tysięcy i to nie jest moje ostatnie słowo

Dziś na liczniku bloga stuknęło 100.000 odwiedzin. Pierwszy post opublikowałem 21 kwietnia 2010 roku i od tego czasu jakoś się to wszystko kula. W sumie to sam nie wiem, po co to zrobiłem. Ile rzeczy mógłbym zrobić w czasie zaoszczędzonym na blogowaniu. Ale jednak przez ten czas naprawdę sporo materiału tutaj zgromadziłem. Będzie służył innym oraz mnie przez lata. Najpierw garść statystyk.















Jaki z tego płynie wniosek? Przede wszystkim taki, że monitor jest już do wymiany (kolory zdecydowanie idą w stronę czerwonego). Na ostatnim zrzucie z panelu AdSense widać, jak astronomiczną kwotę "zarobiłem" na reklamach Google. W związku z tym mam kilka próśb.

Nie ukrywam, że miło by było, gdyby ktoś czasami wsparł mnie w jakikolwiek sposób. Dziękuję znajomym, którzy czasami podrzucają mi swoje zdjęcia i przede wszystkim odwiedzającym.

Teraz fakty:
- co roku muszę opłacać powiększoną pojemność konta Google, co kosztuje mnie 5 USD + VAT. Jakieś 20 złotych w tym roku. Raczej nie da się tego ominąć. I tak dziś ceny tych pakietów są wyższe, a ja ciągle płacę te 6,15 USD i dopóki nie zrezygnuję, mogę płacić dalej.
- te "zarobki" z AdSense jeszcze przez X lat zostaną wirtualne, bo próg wypłaty to 300 zł. Jestem realistą i nie widzę szans na jakieś gwałtowne zwiększenie oglądalności.
- mój aparat ma na liczniku - uwaga! 370 tysięcy zdjęć. Ile razy spadł, nie liczę, ale przy jednym z upadków został uszkodzony obiektyw. Po jego odblokowaniu niestety jakość zdjęć makro jest w zasadzie żadna, nie mówiąc już o problemach z focusem - często łapie ostrość w przypadkowych miejscach, nie tam, gdzie chciałbym.

Co w związku z tym?
Miło by było, gdybyście rozważyli wsparcie bloga w jeden z następujących sposobów.
- włączenie reklam na blogu, jeśli używacie wtyczki blokującej reklamy. W Adblocku w Firefoksie należy wybrać opcję - Narzędzia - Adblock Plus - Wyłącz blokowanie tylko na tej stronie.
Z tego, co zaobserwowałem, odwiedzin mam dużo więcej niż wyświetleń reklam. Więc włączenie reklam nikomu mam nadzieję nie będzie przeszkadzać (dwa niewielkie prostokąty na pasku prawym).
- kolejna z opcji, która niczego nie kosztuje, a wręcz może przynieść zyski, to założenie konta bankowego w jednym z banków:
Inteligo, mbank, T-Mobile Usługi Bankowe, kantor walutowy Alior Kantor, może coś jeszcze by się znalazło.
Jeśli nie macie konta w jednym z tych banków, a chcecie mi pomóc bezpłatnie, zapraszam na maila: piotrraczkowski@gmail.com.
W Inteligo jako osoba polecająca mogę obecnie zarobić 50 zł, a osoba polecana aż 100 zł!
- jeśli spodobały Wam się moje zdjęcia, mogę Wam je nazwijmy to "sprzedać" po bardzo dobrych cenach.
- jeśli po prostu chcielibyście wpłacić przysłowiową złotówkę, też zapraszam na powyższego maila
- jeśli macie jakiś niepotrzebny działający sprzęt foto, też chętnie przyjmę.

Dziękuję za te 100 000 i zapraszam ponownie. Kolejne tematy czekają w kolejce.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Jesień idzie przez las: CCK Toruń - las lulkowski - las piwnicki - Olek - Chorab - Barbarka

Krzyż przy drodze na Grudziądz.

















Grzybki niekoniecznie jadalne.













Kolejny krzyż.


























Toruń otaczają zewsząd monokultury sosnowe.













Piękne kolory jesieni.

















W tym miejscu oznakowania szlaku zielonego brak. Zdecydowanie łatwiej iść w drugą stronę, bo w tą, w którą ja szedłem, można się zgubić.


































W tym właśnie fragmencie lasu poszedłem prosto, a nie w prawo i doszedłem do dawnej leśniczówki.


























Przez zgubienie drogi musiałem jakiś czas iść na skróty przez las, nie korzystając z dróg.

















Olek.















































Chorab. Tyle razy byłem w okolicy, a tutaj po raz pierwszy. Przydałaby się jakaś tabliczka, która upamiętniłaby wydarzenia, które rozegrały się tutaj podczas wojny.


























To zdjęcie w sposób dobitny uwidacznia wady sprzętu, jaki posiadam.













I w taki sposób można się poruszać po lesie.

















Droga na Barbarkę.











































"Ostrożnie - kucyk może ugryźć".













Ulica Pawia w jesiennej scenerii.


































Kolejny krzyż, tym razem przy Szosie Chełmińskiej.

czwartek, 31 lipca 2014

Najgorszy dzień w moim życiu i...


przymusowy spacer po Warszawie.

Kościół św. Jakuba Apostoła.

















Niesamowite witraże. "Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec".

















"Któraś jest dana ku obronie Narodu naszego".


































Plac Narutowicza.













Ulica Filtrowa.













Znane budynki widziane z nieco innej perspektywy.

















Róg Łęczyckiej i Filtrowej.













Czyżby wrona siwa?. Botaniką oraz fauną Polski interesowałem się w przedszkolu i szkole podstawowej.













Tablica poświęcona Władysławowi Szpilmanowi.

















Architektura Warszawy nie tylko u mnie budzi mieszane uczucia... Skrzyżowanie alei Niepodległości z aleją Armii Ludowej.












Idziemy dalej.












Krzywe kadry mają swój urok.













Dom księdza Boduena.













Wielki świat odbija się...













Dlaczego nie cierpię Warszawy? Bo ktoś postawił plastikowego gargamela w samym środku miasta i traktuje to jako promocję! Jeszcze tylko krasnala ogrodowego wielkości 1/4 Pałacu Kultury sobie postawcie na pośmiewisko.

















Na Krakowskim Przedmieściu.


























Mikołaj Kopernik.


















Pałac Staszica.













Bazylika Świętego Krzyża. W środku jest serce Chopina.

















Jak głosi napis, w tym domu mieszkał i tworzył Fryderyk Chopin przed opuszczeniem Warszawy na zawsze.

















"Żydzi to nasi bracia".

















Cztery figury Atlasów na Pałacu Tyszkiewiczów.













Kościół Wizytek.

















Hotel Bristol.

















Pałac Prezydencki - miejsce upamiętniania ofiar katastrofy pod Smoleńskiem.

















Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa Oblubieńca.

















Na takie kamienice miło popatrzeć.

















W kościele św. Anny.

















Plac Zamkowy i Zamek Królewski.






























Spacerując po starówce.















































Rynek był w remoncie...






























Kościół Matki Bożej Łaskawej.

















Bazylika archikatedralna św. Jana Chrzciciela.




















































Kolorów moc.

















Nie wszystkie miejsca są podpisane, bo ja znam stolicę bardzo słabo, a nie mam czasu przeglądać Google Maps ulica po ulicy 10 miesięcy po zrobieniu zdjęcia. W razie czego można coś uzupełnić w komentarzu.

















Barbakan.













W tym sklepie można zaopatrzyć się w gigantyczną filiżankę.













Kościół św. Kazimierza.

















Wystawa związana z powstaniem.

















Zmrok to nie jest coś, co lubi mój aparat.





























Centrum Sztuki Współczesnej.













Wejście do Hotelu Rialto.