Kolejny dzień zaczął się od wizyty w przepięknym Gordes.
Widoki ze wzgórza na dół.
U stóp zamku.
Widok na wzgórze z miasteczkiem niestety pod słońce.
Komu oliwki, komu?
Stara reklama Coca-Coli.
Kościół Saint Firmin.
Jeszcze jeden rzut oka na miasto z autobusu.
Spacer szlakiem ochry w Roussillon. Jak dla mnie to miejsce to dowód, że to Bóg stworzył świat, a nie kosmici czy wielki wybuch. Kolory są tak nasycone, że można wymięknąć.
Malutki kościółek w Roussillon, a w zasadzie jego wieża.
W środku.
Z drugiej strony.
Kolejne na trasie było urokliwe miasteczko Villars. Zupełnie opustoszałe - nie widać było w nim ani jednego człowieka.
Jedziemy dalej.
Kolejnym punktem była wizyta na szlaku ochry niedaleko Rustrel.
Tina B – Nothin’s Gonna Come Easy (Canada 12″) (1984)
-
Burning The Ground Exclusive Nothing Is Handed to You: Tina B’s Nothin’s
Gonna Come Easy and the Beat Street Era By 1984, New York City was ground
zero for...
1 dzień temu

































































