Tak w ogóle to znalazłem w internecie ówczesny program wycieczki (kolejność dni jest nieco inna, ale program ten sam):
http://www.ofertalastminute.pl/oferta/client.hotel.details.php?id=2456
Tak więc dzień szósty zaczął się od wyprawy na półwysep Monte Argentario. Po drodze mieliśmy deszcz i udało mi się przez szyby autokaru uchwycić coś takiego:
To Pitigliano. Jeszcze się pojawi tego dnia. Sam przejazd autobusem turystycznym wąziutkimi uliczkami po zboczu miasta jest niezwykle emocjonujący.
W Porto Ercole. Po deszczu zrobiło się niezwykle parno i ciężko było oddychać.
Forteca Forte Stella.
Brama do Forte Filippo. Niestety, zamknięta.
Upał nie trwał długo. Zdążyliśmy zejść na dół na plażę, byłem gdzieś z 10 minut w morzu, aż nadeszła ogromna burza. Przemokliśmy wszyscy strasznie i decyzją wycieczki zamiast do Giardino dei Tarocchi udaliśmy się z powrotem do Pitigliano. Jak wjechaliśmy znów na to wzgórze, przestało padać.
Spacer po uliczkach Pitigliano polecam każdemu.
Kościół Santa Maria e San Rocco.
Katedra: detal.
Katedra w środku.
Wzgórza. Z tego, co pamiętam, te dziury pochodzą jeszcze z czasów Etrusków. Jesteśmy już w kolejnym mieście - Sorano.
Jaka wycieczka zorganizowana zatrzymuje się w Sorano? Żadna, a miasteczko jest naprawdę przepiękne.
Wejście do Collegiata di San Niccolò.
Fotek pamiątkowych zwykle nie daję, ale tu ważne jest to, co w tle.
Niezwykłe formacje skalne. Są tu w okolicy skały tufowe.
Urzekające miasteczko.
Proszę zwrócić uwagę na kolor anten satelitarnych.Wszystkie są w kolorze dachu, a nie jedne czarne, drugie pomarańczowe, a trzecie niebieskie. Można? Można.
Droga powrotna z Sorano do Chianciano Terme wiedzie przez wyjątkowo piękne rejony Toskanii, słabo zaludnione. Trafiliśmy też na punkt widokowy z bardzo charakterystycznymi cyprysami. Niestety, słońce świeciło prosto w obiektyw.


W Chianciano nie mogłem sobie odmówić sfotografowania witryny sklepowej z motywem z Puchatkiem.

Droga powrotna z Sorano do Chianciano Terme wiedzie przez wyjątkowo piękne rejony Toskanii, słabo zaludnione. Trafiliśmy też na punkt widokowy z bardzo charakterystycznymi cyprysami. Niestety, słońce świeciło prosto w obiektyw.


W Chianciano nie mogłem sobie odmówić sfotografowania witryny sklepowej z motywem z Puchatkiem.
Widzę, że bardzo dużo zobaczyliście, okolica bardzo piękna. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTo jeszcze nawet nie koniec tego dnia. Best still to come :)
OdpowiedzUsuń