czwartek, 4 kwietnia 2013

Lazurowe wybrzeże - dzień 4.

Kolejny dzień zaczął się od wyprawy do miasta perfum - Grasse. Mogliśmy zwiedzić fabrykę perfum Gallimarda. Cóż, tego typu atrakcje to po części nic innego jak "product placement" - chodzi o to, żeby zachęcić jak najwięcej osób do zakupu. Jednej rzeczy jednak dowiedziałem się, a jest ciekawa, że cena perfum wychodzących stąd a cena w sklepie różnią się bardzo znacznie. Wszystko zależy od tego, jak luksusowa marka czy osoba firmuje dany zapach. Można tu kupić zapachy w zasadzie bez nazwy, a równie dobre, jak te w luksusowych drogeriach. No ale nikt raczej nie będzie zapylał do Grasse po dwie butelki perfum.











































Miejsce pracy nosa - osoby komponującej zapachy, która potrafi ich rozróżnić nawet kilka tysięcy. Taki człowiek może pracować efektywnie tylko 2-3 godziny dziennie.













Cykada.













Kolejnym nieplanowanym w sumie postojem w stylu "product placment" była wizyta w wytwórni kandyzowanych owoców i luksusowych dżemów w Confiserie Florian w miejscowości
Le Pont du Loup. Okolica przepiękna. Nawet kupiliśmy dżem z jaśminem, niestety gdzieś utknął w szafie i musiałem go wyrzucić.
http://www.confiserieflorian.co.uk/about-us
Warto zobaczyć samą okolicę nawet bez zaglądania do tego zakładu.





























































Następnym punktem naszego zwiedzania było miasteczko Vence, gdzie w katedrze znajduje się baptysterium z mozaikami Marca Chagalla.





























































































Krótki spacer po miasteczku.































Następnie udaliśmy się do Chapelle du Rosaire, przepięknej kaplicy zaprojektowanej przez Henri Matisse'a. Niestety, zakaz robienia zdjęć w środku był bardzo mocno egzekwowany.














Dalej pojechaliśmy do Saint-Paul-de-Vence - miejscowości na wzgórzu, gdzie żył i zmarł Marc Chagall.






























A oto i grób Marca Chagalla i jego żony. Prawie nic nie widać, prawda?

















Kilka fotek z cmentarza.


























Do kościoła Collégiale trzeba było się wdrapać na sam szczyt starówki.































Elegancki plan miasta.













Ostatni rzut oka na miasto.

środa, 27 marca 2013

Lazurowe wybrzeże - dzień 3.

Kolejny dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania Muzeum Picassa w Antibes. Pamiętam, że gorąco było niemiłosiernie, także wejście do w miarę chłodnego budynku było bardzo przyjemne.














Katedra Niepokalanego Poczęcia.

















Targ. Pyszności tu można znaleźć niesamowite.













Takie rzeźby mają chyba "coś" wspólnego z Picassem.

















Widok na morze.













Na wejście do katedry trochę musieliśmy poczekać.
































Ty jesteś skałą...
































Urokliwe miasteczko to Antibes.

















Po drodze do Nicei napotkaliśmy przedziwny ogromny hotel, który podobno jest samowystarczalnym obiektem, gdzie są sklepy, prywatne plaże itp. rozrywki. Nazywa sie to Marina Baie des Anges, a leży w Villeneuve-Loubet.












Jesteśmy już w Nicei. Jak widać, morze jest rzeczywiście lazurowe.












Wspinamy się na wzgórze zamkowe.


























Interesująca fontanna.

















Ta fotka mogłaby się znaleźć w katalogu każdego biura turystycznego.













Typowa nicejska uliczka.

















Katedra pw. św. Reparaty.


































Pałac Sprawiedliwości, a w zasadzie jego fronton.













Dalszy spacer po starówce.

















Popołudnie spędziliśmy bardzo miło w ogrodzie zoobotanicznym Parc Phoenix, który jak się okazuje, mieści się przy samym lotnisku (czego w ogóle nie słychać).

Piesek preriowy.













W ogrodzie tropikalnym jest strasznie gorąco i wilgotno, choć przepięknie.


















Relaks żółwi.














Przepiękny kwiat.













Centrum biznesowe Porte de l'Arenas. Chciałbym w takim biurowcu pracować.


































Mieliśmy wyjątkowe szczęście być akurat 14 lipca na tej wycieczce, gdyż jak wiadomo, tego dnia przypada najważniejsze święto Francji - rocznica zburzenia Bastylii. W związku z tym mogliśmy w ramach dodatkowej atrakcji wybrać się na wieczorny pokaz sztucznych ogni do Nicei. Pokaz był prześwietny, niestety na moich zdjęciach widać to średnio.


































































































































Nicea nocą.