
Adrian Miedziński zaliczył glebę, a mimo to awansował do półfinału.

Dużo zdjęć robiłem, ale w miarę ściemniania się mój aparat wymiękał coraz bardziej. Poniżej charakterystyczny obrazek. Kto zacz, chyba wiadomo.

Adrian Miedziński ostatni raz w serii zasadniczej jechał z pierwszego pola i wygrał, co dało mu awans do półfinału.

Zagadka - kto jest na prowadzeniu? Ano "Pepe", co w poprzedniej Grand Prix zaliczył "olimpiadę", czyli 5 zer, a na Motoarenie tylko trzy zera, dwójkę i trójkę.

Chyba nie o taki debiut w GP chodziło Arturowi Mroczce. Wpadł w dziurę i skosił dwójkę rywali. W zawodach przerwa trwała dobre 20 minut.

Gdy Tomasz Gollob był z przodu, trybuny szalały. Dosłownie!

Wygrywanie szło Tomaszowi tak łatwo, że chyba wszyscy byli pewni, co stanie się za chwile, trudno było jednak przewidzieć, że Crump będzie ostatni, a całe podium polskie.

Polska-biało czerwoni. No prawie! Jest też kolega ze Stavanger w Norwegii.

Runda honorowa.

Pokaz sztucznych ogni w rytmie rokendrola.


Koncert Kobranocki po GP oglądało niewiele osób, a zaczęli od starych sprawdzonych hitów, jak "Ela, czemu się nie wcielasz".



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Spam i umieszczanie linków zabronione. Takie komentarze nie będą akceptowane.