środa, 6 lutego 2019

Weekend na Warmii - dzień pierwszy - 30.07.2016

Nasze zwiedzanie zaczynamy wczesnym rankiem od Olsztyna.

Kościół Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski i św. Archaniołów Michała, Rafała i Gabriela.






































Park Podzamcze.

































Ta żabka made my day...


































"Wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię, polskie go wydało plemię".
Na dziedzińcu zamkowym.













Kościół ewangelicko-augsburski pod wezwaniem Chrystusa Zbawiciela.
Detal na jednej z kamienic w rynku.













Problemem wielu rynków jest to, że otaczająca go architektura gastronomiczno-handlowa psuje widok...






























Czas w końcu zajrzeć do bazyliki św. Jakuba.





















































































Witraże fotografuję obficie i chętnie, zwłaszcza że przy moim sprzęcie to czasem jedyna rzecz, która dobrze wypada w słabo oświetlonych świątyniach...

















Jest i Jan Paweł II, a jakże :)

















Brama Górna.

















Siedziba Kurii Metropolitalnej Archidiecezji Warmińskiej.












Spojrzenie z drugiej strony.













Nowy Ratusz.













W końcu udało się wdrapać na zamkową wieżę. Choć widok z niej nieco zawodzi.
































































Udało się zajrzeć do kościoła ewangelickiego, choć tylko przez kraty.

















Obrazek z lotniska w Dajtkach.













W drodze do Leśnego Arboretum Warmii i Mazur w Kudypach.































Arboretum to wspaniałe miejsce, jednak zdecydowanie lepiej przyjechać wiosną z uwagi na to, że więcej roślin wtedy kwitnie :)



































Dąb papieski na razie jest niezbyt imponujący, więc zamieszczam zdjęcie samej tablicy.













Zagadki dla dzieci.


































Można też obejrzeć dawne narzędzia rolnicze.











































Wspaniały warmiński krajobraz zza okien autobusu.







































Kolejny przystanek: Orneta.

















Odrobinę nas ta miejscowość rozczarowała, pod różnymi względami, choć trzeba przyznać, że koloryt lokalny ma :)

















Rzygacz na kościele św. Jana Chrzciciela.













Lepsze czasy dla tej miejscowości były dawno temu.













Cerkiew bł. Emiliana Kowcza.

















Jest już po mszy, można wreszcie na chwilę zajrzeć do największego zabytku Ornety.























































































































Osobliwy dość konfesjonał.






























Późnym wieczorem docieramy do Lidzbarka Warmińskiego.













Tutejsza cerkiew wygląda jak murowana, ale w rzeczywistości jest z drewna.

















Zmrok powoli zapada, ale jeszcze uda się obejść zamek.














Oranżeria Krasickiego wieczorną porą.













A to i nasz nocleg. Hotelik Kopernik - bardzo polecamy.

















No i to by było na tyle, jeśli chodzi o baterię w aparacie fotograficznym. Zapasowej nie zabrałem, więc reszta fotek będzie z komórki.

2 komentarze:

  1. Inspirujący blog, pełen pozytywnej energii :) Widać, że blog prowadzony jest z sercem. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytanie tego bloga to sama przyjemność :) Warto się tu zatrzymać, choćby na chwilę. Świetne zdjęcia. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń