wtorek, 22 listopada 2022

Mentzen Bezobjawowe - bezalkoholowe cz. 196

W przypadku piwa firmowanego tą marką niektórzy patrzą na nie przez pryzmat działalności politycznej właściciela, ale dla mnie to zupełnie bez znaczenia. Towar wjeżdża na stół, no i tyle. Albo jest dobry, albo nie.












Projekt graficzny jest bardzo prosty, jeden z prostszych chyba w ogóle na rynku, ale mnie to nie przeszkadza, bo błędów wielkich nie widzę, liternictwo jest przyjemne. Emotikony na zielonym tle chyba są skierowane do młodych odbiorców, którzy - jak się domyślam - są targetem dla tego produktu. Już z przodu poznajemy też wartość ekstraktu, który wynosi 7,8 BLG.


 










Na jednym z boków znajduje się skład piwa.

Piwo bezalkoholowe w stylu IPA, goryczka średnia. Piwo pasteryzowane, niefiltrowane. Alkohol poniżej 0,5%. Skład: woda, słody: pilzneński, pszeniczny, żytni, płatki: owsiane, pszeniczne, chmiele: Citra, Cascade, Mosaic, drożdże.

Wygląda to bardziej niż obiecująco - 3 słody, 3 rodzaje chmielu.


 










Jeśli chodzi o składniki odżywcze, to w 100 ml znajduje się 30 kcal oraz 2,5 g cukrów. Taka ciekawostka - to piwo jest w Browarze Mentzen produkowane chyba wyłącznie w puszkach - w odróżnieniu od wszystkich innych, które dostępne są w butelkach czy z nalewaka. Ciekawe, skad taka decyzja.












Z drugiego boku nie ma nic ciekawego.












Wieczko jest czarne, tak jak cała górna część puszki.











Piana cieniutka, biała, nie zostawia lacingu, ale ginie, pozostawiając resztki niczym szum w gotowanym rosole. Kolor pomarańczowy, napój częściowo mętny, z ogromną ilością cząsteczek w zawiesinie i pływających farfocli. Zapach częściowo pomarańczowy, częściowo brzeczkowy. Smak - jest goryczka, wyczuwalna bardziej po kilku chwilach niż od razu. Czuć, że piwo nie ma dużej "bazy", ekstrakt jest niski, ale dzięki tej goryczce nie ma takiej wodnistości. W smaku na szczęście brzeczki jest mniej niż w zapachu, jest to w miarę poprawna IPA, trochę nut ziołowych w aromacie, mniej słodowych. Nie spodziewałem się aż tak dobrych wrażeń, muszę przyznać po jedynym przedstawicielu sceny 0 w Browarze Mentzen.

Ocena ogólna: 8.5/10
Cena: 12 zł/Pub Mentzen Toruń

czwartek, 10 listopada 2022

Łomża Radler 0,0% Cytryna - Limonka - bezalkoholowe cz. 195

Uczciwie powiem, że kolejne wersje oranżad proponowane przez piwnych potentanów wzbudzają raczej średni entuzjazm u mnie, ale tutaj przynajmniej proponowany smak był dość mi bliski.












Projekt puszki nie powala, w zasadzie nie wiadomo, na czym zawiesić oko. Dość istotna informacja, o której wspomniałem w poprzedniej recenzji (20 proc. soku z owoców) jest co prawda dwukrotnie podkreślona, ale z daleka nie rzuca się przesadnie w oczy.

Z jednego boku mamy informację marketingową:












Z tyłu dokładnie to samo, co z przodu:












A z drugiego boku możemy poznać dokładnie skład:












W 100 ml znajduje się 26 kcal i aż 4,8 g cukrów. A poza tym:

Napój bezalkoholowy typu radler na bazie piwa bezalkoholowego, o smaku cytrynowo-limonkowym. Zawartość soku owocowego min. 20%. Gazowany, pasteryzowany. Alk. 0,0% obj. Składniki: woda, soki owocowe z zagęszczonych soków owocowych: jabłkowy (20%), cytrynowy (1%), limonkowy (1%), słód jęczmienny, jęczmień browarny, cukier, aromaty, dwutlenek węgla, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, chmiel.

W tym składzie trudno się do czegoś przyczepić :) To dobra wiadomość.



 









Wieczko puszki jest standardowe.












Kolor bardzo jasny słomkowy, napój przejrzysty, zapach jabłkowy coś à la szampon Zielone Jabłuszko. Piana średnia, w stronę słabej, szybko znika, zostawiając znikomy lacing. Nagazowanie średnie. W smaku trzeba przyznać, że odróżnia się od innych radlerowych oranżad. Mimo aż dwóch owoców cytrusowych w smaku grają one jednak drugie skrzypce, a pierwsze jabłko. Przez to, że ma to mniej dwutlenku węgla niż np. Somersby, wrażenia są nieco mniej "cydrowe". Goryczki brak, słodycz nie jest jakaś przytłaczająca, ten przyjemny aromat sprawia, że pije się to bardzo przyjemnie. 

Ocena ogólna: 7/10
Cena: 2,99 zł/Biedronka

piątek, 4 listopada 2022

Łomża Radler 0.0% Mango - bezalkoholowe cz. 194

Jakoś do marki Łomża przekonany nie jestem, nie ulegam nigdy modom ani rankingom i z tego, co pamiętam żadne z piw pod tą firmą produkowanych nie rzuciło mnie na kolana.












Zielona butelka zawsze nastraja mnie optymistycznie. Po prostu lubię ten kolor :)












Etykieta wygląda całkiem sympatycznie, z tego, co się orientuję, jest zgodna z linią ogólnego projektu graficznego tejże marki, no i przy okazji przedstawia też istotne informacje - np., że w środku jest 20 proc. soku z owoców. Data powstania browaru - 1968 - jest zaś przedstawiona raczej dyskretnie.












Na górnej etykietce powtórzone jest info o zawartości soku. Fakt, że tak duża ich obecność w takim piwie jest rzadkością, więc warto o tym mówić.












Efektownymi dodatkami są wytłoczenia na butelce.


 










Z drugiej strony etykietki nie ma nic...












W 100 ml znajduje się 26 kcal oraz 4,7 g cukrów, więc dość sporo. Ciekawą informacją jest to, że jest to piwo warzone i rozlewane w browarze w Rakszawie (woj, podkarpackie). 

Napój bezalkoholowy typu radler na bazie piwa bezalkoholowego o smaku mango. Zawartość soków owocowych min. 20%. Gazowany, pasteryzowany. Alk. 0,0% obj.

Składniki: woda, soki owocowe z zagęszczonych soków owocowych: jabłkowy (20%), mango (1%), słód jęczmienny, jęczmień browarny, cukier, dwutlenek węgla, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, aromaty, stabilizatory - guma arabska, estry glicerolu i żywicy roślinnej, chmiel.

Soków jak widać sporo, ale 20 proc. jest tego jabłkowego, najtańszego z dostępnych w Polsce. Chmiel jest, ale na samym końcu.


 










Kapsel, choć jest w fajnym niebieskim odcieniu, wypada jednak dość marnie.












Kolor cytrynowy, piana mizerna, szybko się dziurawi i znika bez lacingu. Zapach mega intensywny, słodki, mango. Napój lekko zmętniony. Nagazowanie średnie. W smaku trochę jest to landrynka, bardziej jabłkowa, w stylu dawnego szamponu Zielone jabłuszko, bardziej słodka niż kwaśna. Klimaty tropikalne atakują bardziej samym aromatem. Dla miłośników ochłody w lato może być. Kontry goryczkowej oczywiście też nie ma. W sumie jednak mogło być gorzej.

Ocena ogólna: 6,5/10
Cena: 2,99 zł/Biedronka

sobota, 29 października 2022

Hardmade Strawberry Crush 0.0% - bezalkoholowe cz. 193

 

Przy okazji tego napoju przyznam, że od razu nastawiłem się niezbyt pozytywnie. Coś o takim kolorze nie może przecież być piwem, choć etykieta na drugiej stronie mówi co innego.












Nastawienie nastawieniem, ale przyznam uczciwie, że projekt graficzny etykiety bardzo mi się podoba. Jest nowocześnie, trochę nawet minimalistycznie, choć najbardziej uwagę zwraca element "new", podkreślający, że to coś nowego. Zaś całą prawdę o tym napoju poznamy, gdy przeczytamy to, co jest napisane najmniejszą czcionką, czyli "miks lemoniady i piwa bezalkoholowego".












Na górnej etykiecie, co też jest dość charakterystyczne dla produktów w przezroczystych butelkach znajduje się podkreślenie bezalkoholowości tegoż napoju. Wracając jeszcze do koloru, jeśli ma to być truskawka, to chyba jednak ten owoc, zarówno w całości, jak i w soku, ma nieco inny odcień czerwonego xD.












Gdy odwrócimy butelkę, estetyka, którą można spotkać z przodu, znika bezpowrotnie. Skład jest już trudny do odczytania, napisany maczkiem, do tego jak dla mnie całkowicie niezrozumiałe jest, dlaczego Kompania Piwowarska wszelkie hasła marketingowe prezentuje wyłącznie w języku angielskim. Dziwactwo totalne. 

W 100 ml znajdują się 22 kcal oraz 4,5 g cukrów, a więc dość sporo.

Piwo bezalkoholowe z lemoniadą o smaku cytryny i truskawki, alk. 0.0% obj. Pasteryzowane. Składniki: woda, słód jęczmienny, cukier, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, aromat naturalny, koncentrat barwiący z czarnej marchwi, stabilizator - guma akacjowa, soki cytrynowy i truskawkowy (0,3%) z zagęszczonych soków, przeciwutleniacz - kwas askorbinowy, wyciągi z chmielu i zielonego jęczmienia.

O, mamma mia! Czego tu nie ma... A soków owocowych śladowe ilości... 


 









Odkręcany kapselek jest bardzo ładny i estetyczny, spójny z główny etykietą.












Kolor ciemnoróżowy/jasnoczerwony, jak już wspomniałem, odbiegający nieco od koloru truskawki. Piana różowawa, bogata, zostawia raczej słaby lacing. Zapach truskawkowy, bardzo słodki. Nagazowanie spore. Napój nieprzejrzysty. W smaku wyczuwalna jest spora kwaskowatość, co przykrywa nieco landrynkową słodycz. Największa wadą tego napoju jest ten sztuczny aromat, który dominuje nad wszystkim. Poza tym w smaku wychodzi też trochę limonki, ale akcentów piwnych i goryczki brak. Nawet jak na lemoniadę słabo.

Ocena ogólna: 3,5/10
Cena: 4,99 zł/Twój Market
Piwo można kupić tu: KLIK.

środa, 26 października 2022

Rinkuškiai Hops Cannabis Non Alcoholic Pint 0.0 - bezalkoholowe cz. 192

 












Moda na konopie, a także na piwa z dodatkiem konopi rozwija się w najlepsze. I tutaj przykład jednego z takich wynalazków. Coś z Litwy.

Puszka z daleka, jak i z bliska nie robi przesadnie dobrego wrażenia, raczej sprawiając dość przeciętne, niskobudżetowe. Wielkimi kulfonami jest wybity typ piwa, dużo mniejszymi literami to, że jest to bezalkoholowe, u góry zaś znajduje się logo browaru. Całość raczej taka dość średnia graficznie, aczkolwiek nie jest też tragicznie.






















Warto zwrócić uwagę na nietypową pojemność puszki - 568 ml. W dzisiejszych czasach ważne jest, aby się wyróżniać, ale czy trzeba akurat robić to w ten sposób? Naklejka mówi nam, że piwo jest sprzedawane w Polsce, bo inaczej mielibyśmy tylko opisy w innych językach. Wygląda to trochę groteskowo, ale w sumie dobrze, że nie trzeba tłumaczyć z rosyjskiego. Ciekawa jest informacja, że warzone jest to przy użyciu bardzo miękkiej wody. Niestety, będąc na wakacjach nie mogłem sprawdzić pH tego napoju. W 100 ml znajduje się aż 33 kcal oraz 6.5 g węglowodanów (samych cukrów niestety nie podano). Inną ciekawostką jest ta, że piwo ma aż 10 proc. ekstraktu. 

Piwo pasteryzowane, filtrowane. Alk. <0.5% obj. Skład: woda źródlana, słód jęczmienny jasny, słód jęczmienny karmelowy, chmiel, nasiona konopi włóknistych, kwas askorbinowy.

Trzeba przyznać, że skład jest dość nietypowy. Dwa rodzaje słodu zdarzają się często, ale raczej rzadko drugim z nich jest karmelowy. No i witamina C też raczej często nie występuje.


 










Druga strona puszki niczym się nie różni od pierwszej, poza niektórymi napisami w języku litewskim, a nie angielskim.











Takie rozwiązanie jak dla mnie jest totalnie bez sensu, bo jakie by to pazłotko nie było, i tak trudno uniknąć jego rozerwania w transporcie. Wygląda tandetnie, podraża koszt produkcji, no i nie sprawdza się nigdy.












Piana mizerna, szczątkowy lacing. W napoju widoczne drobiny zawiesiny. Zapach słodowy, dość mocno brzeczkowy, ale nie odrzucający. Kolor bursztynowy. Wysycenie niskie. W smaku jest lekka goryczka, jest dużo ziemistości, trochę nut warzywnych, trochę słodowości i brzeczka. Na szczęście nie ma posmaku metalicznego. Konopie raczej nie dają tu takiego aromatu, jak w Buhu od Palikota. Całkiem przyjemne piwo, choć dla wielu może być za wodniste.

Ocena ogólna: 7/10
Cena: ? Niestety, paragon zaginął gdzieś podczas wakacji... Kupione w Carrefourze w Olsztynie. Piwo nie jest aktualnie dostępne na polskim rynku.

czwartek, 20 października 2022

Jurand Witbier bezalkoholowe - bezalkoholowe cz. 191

Zaległości w publikowaniu recenzji robią się coraz większe, degustacji zaległych jest już bardzo dużo, ale mam ostatnio sporo innych zajęć... Dzisiaj prezentacja drugiej propozycji od Juranda, poznanej podczas wakacji.


















Butelka jest brązowa, ale dosyć jasna, wiec sporo słońca do niej wpada, należy więc przechowywać raczej z dala od promieni.


















Jeśli chodzi o etykietę, mógłbym powtórzyć dokładnie to samo, co pisałem przy pierwszym Jurandzie, choć osobiście żółto-zielone barwy odpowiadają mi bardziej i jak najbardziej mogą kojarzyć się z witbierem. Zawartość ekstraktu to 7 proc.



















Deskryptory podane przed producenta
Smak: owocowy, orzeźwiający, cytrusowy
Aromat: cytrusowy, słodowy, chmielowy
Barwa: jasno-słomkowa

Sporo tych cytrusów, jak na witbiera :) Cieszy też, że proponowane jest spożycie w czymś innym niż shaker :) Stopień goryczy to 1/5, a skład:

Piwo niefiltrowane, pasteryzowane. Skład: woda, słód jęczmienny, płatki pszeniczne, chmiele, skórka pomarańczy, skórka grejpfruta, skórka cytryny, kolendra, drożdże (WLS17 Saccharomyces Ludwigi)

Wygląda legitnie, pytanie, ile tego wszystkiego dali i jak to smakuje.



 









W 100 ml znajduje się 27 kcal oraz 2.9 g cukrów, więc w normie.












Czarny kapsel. No przy tej cenie piwa chyba warto by było dać coś więcej od siebie...












Zapach cytrusowy, trochę pomarańczowy, trochę grejpfrutowy. Kolor jasnopomarańczowy. Napój mętny, widoczny osad drożdżowy i fragmenty skórek z owoców. Piany brak - zupełnie. Nasycenie słabe. Goryczka na początku w ogóle nie wyczuwalna, potem jest na poziomie minimalnym. Czy to jest witbier? W smaku nie bardzo. Aromat słodowy jest słabo wyczuwalny, nie mówiąc o chmielu. Dominuje klimat "mydlany" z płatków pszenicznych. Dodatki cytrusowe trochę ten napój ratują, ale ogólnie jest to jednak mocno bez wyrazu. Szkoda.

Ocena ogólna: 5/10
Cena: 11 zł/Naleśnikarnia Wanilia - Szczytno

wtorek, 4 października 2022

Jurand Sour Ale z Rabarbarem - bezalkoholowe cz. 190

Bardzo lubię wakacyjne odkrycia. Jak już wspominałem nieraz, nie jestem jakimś piwnym wyjadaczem śledzącym newsy z rynku, wiedzę zdobywam na bieżąco. Dlatego ucieszyło mnie, gdy podczas pobytu w Szczytnie w przypadkowym miejscu mogłem odkryć aż 2 lokalne piwa bezalkoholowe. Jednemu z nich poświęcony jest ten właśnie test.












Jak podaje strona producenta, browar ten w Szczytnie funkcjonuje już od 1898 roku, pierwotnie zwany był Browarem Zamkowym. Obecnie właścicielem jest Mazurska Manufaktura Alkoholi, która w ofercie ma też sporo mocniejszych trunków.












Jeśli chodzi o etykietę, to nie da się nie zauważyć, że jest mocno "przegadana". Niektóre napisy jasną czcionką na białym tle są prawie niewidoczne, za to na pewno dobrze widoczne jest logo firmy z rycerzem na koniu znajdujące się w środkowej części. Fajnie, że już z przedniej etykiety można odczytać zawartość ekstraktu - 7%, niektórzy producenci dalej tego nie podają.












Muszę bardzo pochwalić producenta za opisy, bo zamiast marketingowego ględzenia i mnóstwa niepotrzebnego lania wody mamy tutaj istną lawinę, ale wartościowych informacji. Otóż smak określany jest jako "rabarbarowy, owocowy, kwaśny", aromat jako "owocowy, kwaśny, rabarbarowy", a barwa po prostu jako czerwona. Z rabarbarem mam raczej średni kontakt, ot, czasem zdarzy się wypić jakiś kompot, ale ogólnie jest to raczej terra incognita. Goryczkę skromnie producent oznacza jako 0,5/5. A reszta składu przedstawia się następująco:

Piwo niefiltrowane, pasteryzowane. Skład: woda, słód jęczmienny, słód pszeniczny, sok jabłkowy z soku zagęszczonego, sok cytrynowy z zagęszczonego, sok rabarbarowy z soku zagęszczonego, aromat naturalny rabarbaru, barwnik naturalny, przeciwutleniacz (kwas askorbinowy), chmiel, drożdże (WLS17 Saccharomyces ludwigi), bakterie.

Jest kilka soków w składzie, a więc wygląda to, jakby to młodzież określiła, legitnie.



 









W 100 ml znajduje się 27 kcal oraz 3,6 g cukrów. Dość sporo. Istotną informacją jest też, że piwo uwarzono w Browarze Profesja we Wrocławiu.












Kapselek wygląda na dość wyrazisty z daleka, ale jednak trochę niskobudżetowy. Czas na degustację.












Zapach kwaśnych owoców typu porzeczki czerwone, lekko sfermentowany. Kolor grejpfrutowy, napój nieprzejrzysty, piana mizerna, lacing raczej slaby. Nagazowanie dosyć spore, w smaku jest mega kwaśne, cytrynowe, goryczki nie stwierdzono, rabarbar dość dobrze wyczuwalny w smaku. Nie jest też równie jakoś bardzo słodkie. Jedno z lepszych sour dostępnych na naszym rynku, bardzo orzeźwiające.

Ocena ogólna: 8.5/10
Cena: 11 zł/Naleśnikarnia Wanilia - Szczytno