czwartek, 20 października 2022

Jurand Witbier bezalkoholowe - bezalkoholowe cz. 191

Zaległości w publikowaniu recenzji robią się coraz większe, degustacji zaległych jest już bardzo dużo, ale mam ostatnio sporo innych zajęć... Dzisiaj prezentacja drugiej propozycji od Juranda, poznanej podczas wakacji.


















Butelka jest brązowa, ale dosyć jasna, wiec sporo słońca do niej wpada, należy więc przechowywać raczej z dala od promieni.


















Jeśli chodzi o etykietę, mógłbym powtórzyć dokładnie to samo, co pisałem przy pierwszym Jurandzie, choć osobiście żółto-zielone barwy odpowiadają mi bardziej i jak najbardziej mogą kojarzyć się z witbierem. Zawartość ekstraktu to 7 proc.



















Deskryptory podane przed producenta
Smak: owocowy, orzeźwiający, cytrusowy
Aromat: cytrusowy, słodowy, chmielowy
Barwa: jasno-słomkowa

Sporo tych cytrusów, jak na witbiera :) Cieszy też, że proponowane jest spożycie w czymś innym niż shaker :) Stopień goryczy to 1/5, a skład:

Piwo niefiltrowane, pasteryzowane. Skład: woda, słód jęczmienny, płatki pszeniczne, chmiele, skórka pomarańczy, skórka grejpfruta, skórka cytryny, kolendra, drożdże (WLS17 Saccharomyces Ludwigi)

Wygląda legitnie, pytanie, ile tego wszystkiego dali i jak to smakuje.



 









W 100 ml znajduje się 27 kcal oraz 2.9 g cukrów, więc w normie.












Czarny kapsel. No przy tej cenie piwa chyba warto by było dać coś więcej od siebie...












Zapach cytrusowy, trochę pomarańczowy, trochę grejpfrutowy. Kolor jasnopomarańczowy. Napój mętny, widoczny osad drożdżowy i fragmenty skórek z owoców. Piany brak - zupełnie. Nasycenie słabe. Goryczka na początku w ogóle nie wyczuwalna, potem jest na poziomie minimalnym. Czy to jest witbier? W smaku nie bardzo. Aromat słodowy jest słabo wyczuwalny, nie mówiąc o chmielu. Dominuje klimat "mydlany" z płatków pszenicznych. Dodatki cytrusowe trochę ten napój ratują, ale ogólnie jest to jednak mocno bez wyrazu. Szkoda.

Ocena ogólna: 5/10
Cena: 11 zł/Naleśnikarnia Wanilia - Szczytno

wtorek, 4 października 2022

Jurand Sour Ale z Rabarbarem - bezalkoholowe cz. 190

Bardzo lubię wakacyjne odkrycia. Jak już wspominałem nieraz, nie jestem jakimś piwnym wyjadaczem śledzącym newsy z rynku, wiedzę zdobywam na bieżąco. Dlatego ucieszyło mnie, gdy podczas pobytu w Szczytnie w przypadkowym miejscu mogłem odkryć aż 2 lokalne piwa bezalkoholowe. Jednemu z nich poświęcony jest ten właśnie test.












Jak podaje strona producenta, browar ten w Szczytnie funkcjonuje już od 1898 roku, pierwotnie zwany był Browarem Zamkowym. Obecnie właścicielem jest Mazurska Manufaktura Alkoholi, która w ofercie ma też sporo mocniejszych trunków.












Jeśli chodzi o etykietę, to nie da się nie zauważyć, że jest mocno "przegadana". Niektóre napisy jasną czcionką na białym tle są prawie niewidoczne, za to na pewno dobrze widoczne jest logo firmy z rycerzem na koniu znajdujące się w środkowej części. Fajnie, że już z przedniej etykiety można odczytać zawartość ekstraktu - 7%, niektórzy producenci dalej tego nie podają.












Muszę bardzo pochwalić producenta za opisy, bo zamiast marketingowego ględzenia i mnóstwa niepotrzebnego lania wody mamy tutaj istną lawinę, ale wartościowych informacji. Otóż smak określany jest jako "rabarbarowy, owocowy, kwaśny", aromat jako "owocowy, kwaśny, rabarbarowy", a barwa po prostu jako czerwona. Z rabarbarem mam raczej średni kontakt, ot, czasem zdarzy się wypić jakiś kompot, ale ogólnie jest to raczej terra incognita. Goryczkę skromnie producent oznacza jako 0,5/5. A reszta składu przedstawia się następująco:

Piwo niefiltrowane, pasteryzowane. Skład: woda, słód jęczmienny, słód pszeniczny, sok jabłkowy z soku zagęszczonego, sok cytrynowy z zagęszczonego, sok rabarbarowy z soku zagęszczonego, aromat naturalny rabarbaru, barwnik naturalny, przeciwutleniacz (kwas askorbinowy), chmiel, drożdże (WLS17 Saccharomyces ludwigi), bakterie.

Jest kilka soków w składzie, a więc wygląda to, jakby to młodzież określiła, legitnie.



 









W 100 ml znajduje się 27 kcal oraz 3,6 g cukrów. Dość sporo. Istotną informacją jest też, że piwo uwarzono w Browarze Profesja we Wrocławiu.












Kapselek wygląda na dość wyrazisty z daleka, ale jednak trochę niskobudżetowy. Czas na degustację.












Zapach kwaśnych owoców typu porzeczki czerwone, lekko sfermentowany. Kolor grejpfrutowy, napój nieprzejrzysty, piana mizerna, lacing raczej slaby. Nagazowanie dosyć spore, w smaku jest mega kwaśne, cytrynowe, goryczki nie stwierdzono, rabarbar dość dobrze wyczuwalny w smaku. Nie jest też równie jakoś bardzo słodkie. Jedno z lepszych sour dostępnych na naszym rynku, bardzo orzeźwiające.

Ocena ogólna: 8.5/10
Cena: 11 zł/Naleśnikarnia Wanilia - Szczytno

wtorek, 20 września 2022

Książęce Złote Pszeniczne bezalkoholowe - bezalkoholowe cz. 189

Po klimatach owocowych wracamy do czegoś bardziej "normalnego". Czy ja lubię piwa pszeniczne? O tak i to bardzo.


 










Z całą pewnością nie znaczy to, że każde piwo w takim stylu mi zasmakuje. Ostatnio jednak w testach mało było tego typu rzeczy, więc tego Książęcego byłem bardzo ciekaw.












Jeśli chodzi o etykietę główną, to jest ona połączeniem tradycji z nowoczesnością. U góry duże logo marki i hasło "piwne style świata", a im niżej tym więcej informacji praktycznych. Ekstrakt to tylko 6,2%, a goryczka to 17 IBU.












Z przodu na górnej etykiecie jest zarówno oznaczenie bezalkoholowości, jak i nazwa marki. Wygląda to całkiem estetycznie.












Na tylnej etykiecie mamy zarówno informacje marketingowe, jak i food pairing. Przyznam, że przy testach nigdy niczego nie jem, żeby nie zaburzyć sobie kubków smakowych, ale na przyszłość znajdujące się tu informacje mogą być bardzo przydatne.

Piwo bezalkoholowe, alk. 0.0%. Pasteryzowane. Składniki: woda, słód pszeniczny (51%) i jęczmienny (49%), wyciąg z chmielu, aromaty naturalne.

Jak widać, w środku same naturalne składniki. Choć aromaty nie zostały dokładnie opisane. Tajemnica producenta :)



 










Wracamy do górnej etykiety, bo to jeszcze nie koniec. Znajdziemy tu m.in. datę przydatności do spożycia czy też kod kreskowy oraz informację, że jest to butelka zwrotna.






















Mogę pochwalić Kompanię Piwowarską za fajne butelki z wytłoczeniami korony, no i też mogę pochwalić, że na stronie internetowej można znaleźć mnóstwo informacji o każdym piwie, tak jak tutaj:

https://ksiazece.pl/piwo/ksiazece-zlote-pszeniczne-00/













Kapselek też jest moim zdaniem bardzo udany.












Czas przystąpić do degustacji.












Zapach bananowy, dość intensywny, trochę pszeniczny, słodkawy. Piana dobra, ładnie się utrzymuje, zostawia niezły lacing. Kolor jasnopomarańczowy, napój lekko zamglony. Nasycenie średnie. W smaku bardzo pijalne, dość lekkie, smak gumy balonowej, bardzo lekka goryczka. Po tym, jak się nieco ogrzeje, nie traci wiele ze swoich walorów. Polecam.

Ocena ogólna: 8/10
Cena: 4,99 zł/Żabka
Piwo można kupić tu: KLIK.

środa, 14 września 2022

Somersby Blueberry - bezalkoholowe cz. 188

Somersby jest jednym z najczęściej ocenianych przeze mnie piw 0 proc., choć nie sądzę, aby w kolejnych latach powstało jeszcze wiele więcej wersji smakowych - to nie Frugo, nie da się w nieskończoność wymyślać nowych wersji.












Przed chwilą mieliśmy piwo kwaśne, przynajmniej w teorii i to też na takie wygląda.












Projekty graficzne tej marki jak dla mnie są OK - nieudziwnione, a jednocześnie nie aż tak zupełnie oczywiste. Tutaj dość dziwne może być przedstawienie borówki amerykańskiej. Zresztą tak naprawdę te wszystkie smaki są dość umowne. Przetłumaczmy jeszcze napis na dole etykiety - "orzeźwiająco rześkie". Nie zabrakło oczywiście buttonu "new", wskazującego, że jest to nowość na rynku.












Na górnej etykiecie też nie zabrakło podkreślenia "świeżości" tej koncepcji oraz bezalkoholowości. Po raz kolejny potwierdziło się, że tego typu pazłotka czy sreberka nie są zbyt trwałe.











Po drugiej stronie nie mamy nic...












Czytelność informacji stoi na dość wysokim poziomie mimo malutkiej czcionki. Na szczęście nie ma też nadmiaru komunikacji marketingowej. Na początku zwrócę uwagę na coś, co może nie rzucać się w oczy - producent poleca spożywać ten napój mocno schłodzony, z kostkami lodu. Wskazuje to dobitnie, że jest to raczej coś typowego na lato. W zimowe czy chłodne jesienne wieczory raczej się nie sprawdzi.

W 100 ml znajdziemy 23 kcal oraz aż 4,8 g cukrów. Tutaj zawsze jest ich dużo.

Składniki: woda, sok jabłkowy z koncentratu (19,8%), cukier, słód jęczmienny, dwutlenek węgla, kwasy (kwas jabłkowy, kwas cytrynowy), koncentrat barwiący z marchwi, naturalne aromaty, sok malinowy z koncentratu (0,1%), sok jagodowy z koncentratu (0,1%), substancja słodząca (glikozydy stewiolowe), chmiel.

Jak widać, potwierdziło się, to co było wiadome - że z jagodami, czy też borówkami amerykańskimi ten Somersby ma niewiele wspólnego.












Co już pisałem wielokrotnie, kapselki tej marki bardzo mi się podobają.












Zapach malinowy, trochę jakby też jeżynowy. Kolor jasnoczerwony/ciemnoróżowy. Piana minimalna, szybko się zeruje. Nagazowanie spore. W smaku na pierwszy plan wybija się kwasowość, więc napój ten może być dobrym zamiennikiem cydru. Poza tym oczywiście jest bardzo słodko. Można by powiedzieć, że dość to w smaku przypomina czerwoną porzeczkę. Po Somersby chyba każdy wie, czego się spodziewać. Tutaj jest OK, choć ja bym jeszcze bardziej pociągnął w stronę sour :)

Ocena ogólna: 7/10
Cena: 3,39 zł/Biedronka

czwartek, 8 września 2022

Cieszyn Sour Mango Ale - bezalkoholowe cz. 187












Browar Zamkowy Cieszyn to najdłużej nieprzerwanie istniejący browar w Polsce. Mój kolega niedawno odwiedził to miejsce i bardzo polecał piwa stamtąd, choć dla niego, cytuję, piwo bezalkoholowe to nie piwo ;) Poza tym ja akurat lubię kwaśne klimaty, więc do tej propozycji nastawiony byłem bardzo pozytywnie.












No cóż, wygląd butelki raczej mnie zniechęcił. Etykieta jest tak fatalnej jakości, że odkleja się bez problemu, użyte fonty co prawda bardzo pasują do kraftowych propozycji, ale ich wielkość, rozmieszczenie i układ tekstów już niekoniecznie mi odpowiadają. 

Co głosi przekaz marketingowy? "Połączenie soczystego mango z kwaśnym piwem pszenicznym bez procentów w sam raz na każdą okazję". "Kwaśne piwo pszeniczne" brzmi prawie jak zepsute. Jeszcze większą grozę wzbudził dosyć wyraźnie przedstawiony stopień Plato, który wynosi zaledwie 5.0. Jest to absolutny rekord w moim teście. Choć niektórzy producenci ekstraktu w żaden sposób nie podają, ale wśród tych, którzy to robią, nigdy nie było cyfry poniżej 6. Szykuje się zatem konkretna wodzianka ;)












Na górnej etykiecie mamy przedstawioną nazwę piwa oraz rzymską liczbę LXIII. Co ona oznacza? Po prostu numer receptury. 












"W piwie zaufanie" - tak brzmi łacińska dewiza browaru w Cieszynie. Wyżej mamy przedstawienie koncepcji tej receptury, pod którą podpisał się piwowar Dominik Szczodry.












Przechodzimy do konkretów. W 100 ml znajdziemy 19 kcal, więc mało, niestety nie podano, jak rozkładają się poszczególne wartości odżywcze. A poza tym:

Piwo jasne, pasteryzowane, alk. poniżej 0,5% obj. Składniki: woda, słód jęczmienny, słód pszeniczny, mango, chmiel, drożdże, bakterie mlekowe Lactobacillus.

Mango dopiero na czwartym miejscu w składzie i to bez konkretnej objętości. No zobaczymy, co z tego wyniknie.












Projekt kapsla mi się bardzo podoba, ale już sam on jest tak porysowany, że przyjemność z podziwiania grafiki trochę spada...












Zapach niczym z lassi mango oraz dużo masła, piana szybciutko znika, zostawiając kleisty ślad na brzegach szklanki, co nie wygląda zbyt estetycznie. Kolor ciemnopomarańczowy, napój mętny, dość gęsty. Nagazowanie słabe. Ma w nazwie to piwo "sour", ale prawie w ogóle napój nie jest kwaśny. Nie jest też słodki, gorzki. Posmak dość nieokreślony, neutralny. Będąc złośliwym można stwierdzić, że przeciętny koktajl bezalkoholowy w barze smakuje lepiej niż to "coś". Kierunek, w którym zmierzał piwowar, jest tu dla mnie nieokreślony.

Ocena ogólna: 5/10
Cena: 5,99 zł, foodieshop24 - Shopee
Piwo można kupić tu, cena niestety poszła mocno w górę: KLIK.

wtorek, 6 września 2022

Okocim Sycylijska Pomarańcza - bezalkoholowe cz. 186

Dziś wracamy do mainstreamu. Przed Państwem Okocim Sycylijska Pomarańcza.












Kolorowa puszka pasuje jak najbardziej do lemoniadowej zawartości, można by się pokusić o jakiś widoczek z Sycylii, ale widać grafikowi do koncepcji orzeźwienia pasowały same owoce, przy czym limonki jest zdecydowanie mniej. Napój obecny jest na rynku już od marca 2019 roku, więc wyniki sprzedaży chyba są obiecujące.












Rok powstania Browaru Okocim jest wyraźnie przedstawiony na etykiecie - i to dwa razy - na samym środku oraz dodatkowo nieco z boku.












Z drugiego boku mamy za to samą grafikę :)












Jeśli chodzi o czytelność przedstawiania składu produktu, to w tym Okocimiu jest ona w miarę OK, co prawda czcionka przypomina wielkością tę z ulotek z lekami, za to tekst jest na dość ciemnym tle i daje się przeczytać. W 100 ml napoju z puszki znajdziemy 25 kcal oraz aż 4,8 g cukrów - są to wartości zdecydowanie powyżej przeciętnej. Długość składu tego radlera też taka jest.

Mix piwa bezalkoholowego z lemoniadą o smaku sycylijskiej pomarańczy i limonki. Pasteryzowany. Alk. 0,0% obj. Składniki: woda, sok jabłkowy* (17%), cukier, słód jęczmienny, cukier, sok z sycylijskich pomarańczy* (1%), sok z limonki* (1%), sok z pomarańczy* (1%), dwutlenek węgla, kwas (kwas cytrynowy), naturalne aromaty, koncentrat barwiący z czarnej marchwi, stabilizator (mączka chleba świętojańskiego), substancja słodząca (glikozydy stewiolowe), chmiel.

* Wyprodukowano z zagęszczonych soków owocowych.

Kompletnie nie wiem, co o tym myśleć. W porównaniu z pierwotną procedurą jest tu dodane aż 17 proc. soku jabłkowego, za to słód jęczmienny odszedł na dalszy plan. Zaś na najdalszym jest chmiel. Ogólnie więc plusem są te soki, ale po co je jeszcze dosładzać na dwa sposoby?


 










Wieczko jest standardowe.












Zapach taki, jak musującej oranżady w proszku, dość intensywny. Kolor różowopomarańczowy. Piana bardzo niewielka, zeruje się błyskawicznie. Nie zostawia lacingu. Napój lekko mętny.W smaku typowa landrynka, może jest delikatna gorycz, ale bardzo niewielka. Nagazowanie dość spore. Z cytrusów dominuje pomarańcza, ale jest też trochę jakby grejpfruta. Limonki nie stwierdzono.

Ocena ogólna: 5/10
Cena: 3,69 zł/Twój Market

poniedziałek, 5 września 2022

Freeky APA - bezalkoholowe cz. 185

W nazwie tego piwa brakuje jakby nazwy browaru, ale skoro sam producent nie uznał za stosowne, by ją wyszczególniać na etykiecie, to i ja nie będę. Ot, co :)












Nie miałem na tyle dużej styczności z Browarem Maryensztadt ze Zwolenia, by jakoś pozycjonować go wśród marek, ale pewne jest to, że to gracz obecny na rynku kraftowym od wielu lat, stąd też możliwość przetestowania tegoż piwa raczej wzbudzała we mnie pozytywne emocje.

Etykieta zaproponowana do Freeky APA jest kompletnie enigmatyczne. Poza info o braku procentów kompletnie nic nie mówi. Jakieś randomowe znaki geometryczne, jakby ktoś bawił się w Canvie rozmaitymi opcjami. Wyszło, jak wyszło...












Czas na bliższe przyjrzenie się etykiecie. Tutaj znajdziemy informacje o producencie. Oraz m.in. kod kreskowy :)












A tutaj o polecanym szkle (shaker), temperaturze serwowania (8-10 °C) czy do jakich potraw pasuje. A poza tym  "w aromacie dominują nuty cytrusowe, żywiczne i owoców tropikalnych, pochodzące od amerykańskich odmian chmieli. W smaku delikatna słodycz, podkreślona czystą goryczką". Popijemy, ocenimy.












Z kolejnej części etykiety dowiadujemy się, że w 100 ml znajdziemy 21 kcal oraz 2,4 g cukrów.

Piwo pasteryzowane i niefiltrowane. Zawartość alkoholu - poniżej 0,5%. Składniki: woda, słody jęczmienne, chmiel, drożdże.

Hmm, no - za wiele się po tym składzie nie dowiedzieliśmy. Jest jeden składnik więcej niż minimalne 3 w piwie, no ale jakie chmiele czy słody zostały użyte - tego już nie. No i w tym miejscu pojawia się logo browaru.












Znajduje się to logo również na całkiem zgrabnym czarnym kapslu, który chyba stanowi najlepszy element całego graficznego designu. Czas na degustację.












Kolor jasny słomkowy, piana bardzo ładna, trwała, dziurawi się na duże oczka, zostawia nawet dość duży lacing. Piwo przejrzyste, ale widać sporo drobinek zawiesiny. Zapach cytrusowy, żywiczny, dość ostry. Nasycenie średnie. W smaku bardzo wyczuwalna jest goryczka. Pod tym względem na pewno czołówka wśród piw 0 proc. Mogłoby się spokojnie nazywać Goryczkowe. Jest też dość mocno nachmielone. Krótkie podsumowanie - bardzo dobra APA.

Ocena ogólna: 9/10.
Cena: 7.49 zł/Intermarché
Piwo można kupić tu: KLIK.