środa, 11 stycznia 2023

Podsumowanie płytowe 2022 roku

"W tym roku liczba przesłuchanych płyt nie była może z uwagi na brak czasu jakoś szczególnie wyróżniająca się, za to nie brakowało dobrych albumów, zaś udało się szczęśliwie uniknąć tych wybitnie słabych. Po nazwie wykonawcy i tytule płyty - ocena w skali 1/10. Dodatkowo oznaczone są też albumy z roku 2021, jako że nigdy nie da się do wszystkiego dotrzeć na czas.

1. Sexy Suicide - S.O.S. - 9.5



 









To jedyny album, a w zasadzie minialbum, którego nie przesłuchałem do końca, bo dostępny jest (czy był) wyłącznie w sprzedaży wysyłkowej i to bardzo limitowanej. Znam jednak podstawową wersję "Never Forget", więc jej remiks na pewno nie obniżyłby noty, a "Nic", "Klatka" i "Nikt nie woła" były przeze mnie katowane non stop.

2. Karaś, Rogucki - Czułe kontyngenty - 9.5




To był najczęściej słuchany przeze mnie album, a zabawa na koncertach - przednia.


3. Sally Shapiro - Sad Cities - 9.5












Chyba nie było w Polsce drugiej osoby, która cieszyłaby się tak bardzo na powrót Sally.


4. Louane - Sentiments - 9.5












Nie jest to płyta dla każdego. Ale w tym roku bardzo trafiła do mojego serca i w mój aktualny nastrój.


5. Hoshi - Étoile flippante (2021) - 9.5













Płyta w wersji rozszerzonej jest naprawdę długa, a w ogóle się nie nudzi.


6. Cannons - Fever Dream - 9.5












7. Aurora - The Gods We Can Touch - 9.5












8. Desire - Escape - 9












9. Anita Lipnicka - Intymnie (2021) - 9



Z uwagi na dość ograniczoną dystrybucję sporo musiałem czekać, aby posłuchać Anity na żywo, ale warto było.

10. Cyrano (Original Motion Picture Soundtrack) (2021) - 9












Jeden z musicali, które chciałbym zobaczyć na żywo. 


11. Röyksopp - Profound Mysteries - 9












12. Sally Shapiro - Sad Cities (The Remixes) - 9












13. Kasia Kowalska - Live Pol'And'Rock Festival 2021 (2021) - 9











Dawno nie miałem bliższego kontaktu z muzyką Kasi, ale na tym koncercie był prawdziwy czad.


14. Nestor - Kids in a ghost town (2021) - 8.5












Przebojowy AOR i płyta bez słabych punktów.


15. Fontaines DC - Skinty Fia - 8.5












Skusiłem się dzięki znajomym i nie żałuję. Ale nie cały album trzyma poziom "I Love You".


16. Placebo - Never Let Me Go - 8.5













17. The Weeknd - Dawn FM - 8













18. T.Love - Hau! Hau! - 8












Trochę zdziwiła mnie popowa produkcja tej płyty, ale są tu utwory naprawdę znakomite.


19. Zbigniew Preisner, Lisa Gerrard - It's Not Too Late - 8 












20. The Wombats - Fix Yourself, Not the World - 8




















21. KIWI - Pętla - 8




















22. Beach House - Once Twice Melody - 8





















23. Band Of Horses - Things Are Great - 8



















24. Rammstein - Zeit - 7.5





















25. Janek Traczyk - Świątecznie... - 7.5




















26. Madrugada - Chimes At Midnight - 7




















27. Strachy Na Lachy - Piekło - 7




















28. Eddie Vedder - Earthling - 7




















29. Scorpions - Rock Believer - 7 




















30. Nick Cave, Warren Ellis - La Panthère des neiges (2021) - 7




















31. Luxtorpeda - Omega - 6.5



















Największy zawód w całym zestawieniu. Choć do utworów po kilku przesłuchaniach się przyzwyczaiłem, a 1-2 nawet polubiłem, to jednak garażowe brzmienie całości jest dla mnie trudne do przełknięcia.


32. Christine and the Queens - Redcar les adorables étoiles - 6.5




















33. Yeah Yeah Yeahs - Cool It Down - 6.5




















34. Marillion - An Hour Before It's Dark - 6.5




















35. Joe Satriani - The Elephants of Mars - 6.5




















36. Dawid Podsiadło - Lata dwudzieste - 6.5




















37. Johnny Marr - Fever Dreams Pts 1-4 - 6.5



















38. Luxtorpeda - Stare demo - 6.5















Płyta dołączona do książki poświęconej zespołowi. Utwory znane w wersjach demo i takie zupełnie nieznane.


39. Męskie Granie 2022 - 6.5



















Skład tegorocznej edycji był daleki od sensownego.


40. Molly Nilsson - Extreme - 6.5





















41. Kasabian - The Alchemist's Euphoria - 6




















42. Jewel - Freewheelin' Woman - 6




















43. Harry Styles - Harry's House - 6




















44. White Lies - As I Try Not To Fall Apart - 6




















45. Archive - Call To Arms & Angels - 6




















46. Kaleo - Surface Sounds (2021) - 6




















47. Mariusz Duda - Interior Drawings - 6




















48. Interpol - The Other Side Of Make-Believe - 6




















49. Sokół - NIC - 5.5




















50. Stromae - Multitude - 5.5




















51. Jauntix - Moment pt. 2 (2021) - 5.5





















52. Brothertiger - Brothertiger - 5.5





















53. Brodka - Brut (2021) - 5.5





















54. bryska - moja ciemność - 5




















55. Ofelia - 8 - 5




















56. Spector - Now or Whenever (2021) - 5




















57. Red Hot Chili Peppers - Unlimited Love - 5




















58. Jean-Michel Jarre - Oxymore - 5



















Trochę smutne, że na płycie jednego z moich ulubionych artystów nie ma ani jednego utworu, który zachęcałby do ponownego wysłuchania.


59. Mitski - Laurel Hell - 4.5




















60. Lykke Li - EYEYE - 4.5





















61. Florence + The Machine - Dance Fever - 4.5





















62. Kwiat Jabłoni - Kwiat Jabłoni i goście: Wolne serca - 4




















63. Tymek, Urbanski - Odrodzenie - 3.5




















64. Jauntix - Moment pt. 1 (2021) - 3


niedziela, 8 stycznia 2023

Desperados Virgin Sangre 0.0% - bezalkoholowe cz. 201

Jest środek zimy, a dziś wrzucam recenzję napoju przeznaczonego raczej na lato.












Tak na pierwszy rzut oka piwo wyróżnia się na sklepowej półce. W ogóle każdy Desperados z uwagi na przezroczystą butelkę się wyróżnia. A ten jeszcze ma zawartość w kolorze czerwonym.












Etykieta jest kolorowa, trochę w stylu kubańskim, napisy jednak trochę mało czytelne (te mniejszą czczionką).












Na szyjce butelki jest naklejka z nazwą marki.












W 100 ml znajduje się 23 kcal oraz 4,3 g cukrów, więc dość sporo.

Piwo bezalkoholowe, aromatyzowane, pasteryzowane. Składniki: woda, słód jęczmienny, cukier, naturalny aromat, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), sok winogronowy z zagęszczonego soku (0,1%), koncentrat barwiący z czarnej marchwi, substancja słodząca (glikozydy stewiolowe ze stewii), ekstrakt z chmielu.

Napój jest winogronowy, ale zawartość soku z tychże owoców na poziomie błędu statystycznego. Nie brakuje za to cukru pod różnymi postaciami.












Kapsel standardowy dla marki, dość charakterystyczny i łatwy do rozpoznania.












Kolor wiśniowy, zapach landrynkowy, bardzo słodki, nieco owocowy, dość sztuczny. Piana tworzy się ogromna, ale szybko się dziurawi i znika, nie pozostawiając lacingu. Nagazowanie nie jest ku zaskoczeniu spore. Smak też jest dość ciekawy - co prawda jest to lemoniada landrynkowa o lekkim posmaku wiśniowym, ale w tle czai się nieco gorzkawy aromat znany ze zwykłego Desperadosa. Pije się lekko, do letnich klimatów nadaje się bardzo dobrze.

Ocena ogólna: 6,5/10
Cena: 5,60 zł/Żabka

sobota, 31 grudnia 2022

Pewni Dobrego APA Bezalkoholowe - bezalkoholowe cz. 200

 
Tak naprawdę to nie jestem pewien, jak się nazywa to piwo. APA Bezalkoholowe to raczej odmiana, a nie nazwa, zaś kluczowe słowo Auchan jest napisane tak małą czcionką, że postanowiłem je pominąć ;) Przednia (?) część etykiety prezentuje się dość dziwnie. Co prawda wszystko wskazuje na to, że jest to piwo kraftowe, ale na samym środku mamy w zasadzie nic, powyżej jakieś marketingowe zalety, na dole nie wiedzieć czemu jakiś Nutri-Score. Cóż, ten napój ma B, czyli jest dobrze (A to najwyższa ocena).












To chyba symbolika warzelni.












A tu kolejne ciekawe informacje. Serwis klienta mieści się m.in. w skrytce pocztowej w Piasecznie, zaś samo piwo zostało wyprodukowane przez Browar Spółdzielczy Spółdzielnia Socjalna DALBA w Pucku. 












Ogólnie za grafikę przyznałbym tróję na szynach. Tak maksymalnie. Bo na górnej części puszki etykieta już się w ogóle nie zmieściła...












W 100 ml mamy 21 kcal oraz 2,4 g cukrów. Warto zwrócić na dość wysoką temperaturę serwowania - 10-12 °C.

Piwo jasne, niepasteryzowane, niefiltrowane. Składniki: woda, słód jęczmienny, chmiel, drożdże.

Obyło się bez aromatów! Ciekawy jestem faktycznie tych amerykańskich chmieli.


 










Wieczko jest całkiem standardowe.












Zapach cytrusowy, bardziej wytrawny, kolor ciemnopomarańczowy, piwo mętne. Dość dziwny pomysł naklejania etykiety na puszkę, ale może tak jest taniej. Piana średniej wysokości, utrzymuje się w miarę, zostawia średni lacing. W smaku z każdym łykiem coraz bardziej ujawnia się goryczka. Jest nawet nieco drażniąca. Jeśli chodzi o nachmielenie, z pewnością to piwo jest w absolutnej czołówce bezalkoholowych pod tym względem. Nuty cytrusowe czy żywiczne obecne w zapachu są mniej obecne w smaku. Trochę smak jest taki toporny, można go podsumować "gorzko, gorzko", zwykle APA jednak ma nieco więcej akcentów, no ale żaden tradycyjny piwosz poczęstowany tym czymś nie będzie narzekał. Jest wyraziście w ramach tej koncepcji. Pomijając więc marną grafikę, jest git.

Ocena ogólna: 8.5/10
Cena: 7,49 zł/Auchan Olsztyn

czwartek, 29 grudnia 2022

Profesja Szofer - bezalkoholowe cz. 199

O Browarze Profesja z Wrocławia było ostatnio głośno choćby dzięki cyklowi filmów Tomasza Kopyry, np. KLIK. Mniejsza jednak o sprawy związane z jego przenosinami czy likwidacją, zajmijmy się sprawami, które nas interesują.


 










Szofer jest chyba jednym z najbardziej rozpoznawalnych piw na rynku bezalkoholowym, obecny jest już od lat. Jeśli chodzi o butelkę i projekt graficzny, wygląda to bardzo obiecująco, nowocześnie.












Rzut oka na przednią etykietę i już mamy sporo informacji. Jest to browar rzemieślniczy, istniejący od 2015 roku. Gatunek piwa to witbier, a ekstrakt to 6,5° Plato.












Z drugiej strony mamy taki oto portrecik. Typowy szofer w stylu brodatym.












W 100 ml mamy 22 kcal oraz 2,9 g cukrów.











 

Piwo niefiltrowane, pasteryzowane. Smak: owocowy, orzeźwiający, cytrusowy. Aromat: cytrusowy, słodowy, chmielowy. Barwa: jasno-słomkowa. Składniki: woda, słód jęczmienny, płatki pszeniczne, chmiele, skórka pomarańczy, skórka grejpfruta, skórka cytryny, kolendra, drożdże (WLS-17 Saccharomyces Ludwigii).

Dość szczegółowy opis składu jest na pewno dużą zaletą piw kraftowych. Goryczkę producent określił na 1/5.


 









Jeśli chodzi o kapsel, to postanowiono trochę tu zaoszczędzić.












Piana minimalna - czyli zupełnie odwrotnie jak w stylu witbier, szybko znika, nie pozostawia lacingu. Piwo w kolorze pomarańczowym, mętne. Nasycenie średnie - widać bąbelki w szklance, ale jednak nie odbija się po nim zbytnio. Aromat ciekawy, trochę czuć cytrusów, trochę płatków, trochę nut ziołowych. W smaku goryczki brak - to się zgadza, jest tylko po kilku łykach nieco korzenny posmak. Wodnistość niestety jest na wysokim poziomie. Pojawiają się nuty grejpfrutowe, słodowość jest raczej mało zauważalna. Dobrze orzeźwia, ale brakuje trochę tego "czegoś". W upalne dni będzie świetny, by się ochłodzić, jest bardziej uniwersalne niż Rowerzysta z Rabarbarem, ale wielkich fanfar na jego cześć raczej nie ma co uskuteczniać.

Ocena ogólna: 6/10
Cena: paragon się zgubił niestety...

A w następnym odcinku - piwo numer 200.

wtorek, 20 grudnia 2022

Affligem Blond - bezalkoholowe cz. 198

Czas na degustacje piw z Beneluxu. Uprzedzę z góry, że pomysł przywiezienia sporej ilości towaru w lato autobusem turystycznym średnio się sprawdził, bo część piw po prostu się zepsuła i mogłem ocenić tylko puszkę i walory graficzne. Cóż, na szczęście bohater dzisiejszego odcinka dotarł nienaruszony.












Piwa belgijskie są popularne na całym świecie i w Polsce również, zwłaszcza te mocniejsze gatunki, nie wiem za to, jak z bezalkoholowymi. Puszka jest dość standardowa, dwukrotne podkreślenie "zerowości" na pewno pomaga w orientacji, sama czcionka w logo - dość gotycka - rzadko jest spotykana w tego typu piwach. Na dole określenie "blond". Czym ono jest, można przeczytać tu: KLIK, dla mnie to pierwszy kontakt z takim gatunkiem.

Po drugiej stronie puszki mamy dokładnie to samo. Nadmiar informacji nam nie grozi.






















W 100 ml znajduje się 26 kcal oraz 1,8 g cukrów, a poza tym:

Piwo bezalkoholowe. Składniki: woda, słód jęczmienny, syrop glukozowy, cukier, chmiel, naturalne aromaty, ekstrakt chmielu.

Słód jest jeden, za to dosładzanie podwójne. Ale lista składników niezbyt długa.


 










Piwo zostało wyprodukowane przez Brouwerij Affligem, z belgijskiego miasta Opwijk, a zakupione w Holandii. Co znaleźć można na stronie internetowej producenta? 

Lekkie, złociste piwo bez alkoholu, z całym bogatym belgijskim smakiem – z charakterystyczną dla nas miękką owocowością, wspartą subtelną goryczką.

Wygląda zachęcająco.

Wieczko puszki jest standardowe.






















Piwo się tak pieni, jak teściowa na nielubioną synową. Utrzymuje się długo, zostawiając obfity lacing. Jest klarowne. Kolor słomkowy/bursztynowy, nagazowanie średnie/dość spore. Dla niewprawionego piwosza smak może być niezłym zaskoczeniem. Co prawda nie znam piw alkoholowych w tym stylu (blonde), ale to wyraźnie się wyróźnia z tłumu swoją odrębnością. Na pierwszy rzut wydaje się dość słodkie, niczym jakiś pszeniczniak, ale z czasem wyraźnie zaczyna zalegać goryczka. Dominują nuty bananowe, maślane, owocowe, trochę kwiatowe. Cały ten bukiet jest dość zaskakująco różnorodny. Z minusów - po pewnym czasie czuć metaliczność. Ogólnie jednak - jest znakomicie!

Ocena ogólna: 9/10
Cena: 1,24 euro/Albert Heijn XL

czwartek, 8 grudnia 2022

Somersby Passion Fruit & Orange 0.0% - bezalkoholowe cz. 197

Somersby, jakie jest, każdy widzi, jedna z najbardziej charakterystycznych marek na rynku.












Wersja bezalkoholowa tego napoju piwnego powstała niedawno, stąd napis "new" na etykiecie. A nuż się ktoś skusi... 












Do projektu graficznego uwag nie mam, jest prosty, dość nowoczesny, ale zarazem bardzo czytelny. Rysunki owoców przedstawione są dosyć schematycznie. Etykieta jest też w charakterystycznym dla marki kształcie, nieco nieregularnym.












Na górnej etykiecie na pazłotku jest uwidoczniona bezalkoholowość produktu. Szkoda, że te pazłotko często się lubi zaginać i niszczyć, wygląda to wtedy słabo.












Z drugiej strony żadnej treści nie ma...












W 100 ml znajduje się 26 kcal i aż 5,6 g cukrów, a poza tym:

Bezalkoholowy napój piwny o smaku marakui i pomarańczy. Pasteryzowany. Alk. 0.0% obj. Składniki: woda, sok jabłkowy z koncentratu (14,7%), cukier, słód jęczmienny, sok cytrynowy z koncentratu (2,1%), sok pomarańczowy z koncentratu (2%), sok z marakui z koncentratu (1,2%), dwutlenek węgla, kwas (kwas cytrynowy), naturalne aromaty, koncentrat barwiący z krokosza barwierskiego, przeciwutleniacz (kwas askorbinowy), substancja słodząca (glikozydy stewiolowe), chmiel.

Sporo tych soków, ale też nigdy nie rozumiem, po co aż tyle słodzików. Mimo użycia substancji słodzącej, cukrów jest bardzo dużo, co dla osób dbających o linię nie będzie dobrą wiadomością.












A czy jest to dobre?

Kolor słomkowy, zapach marakujowy, piana istnieje tylko przez bardzo krótką chwilę i lacingu nie pozostawia. Nagazowanie jak zwykle ogromne, już po pierwszym łyku się człowiekowi odbija. W smaku nic ciekawego, mało "konkretu", nawet jak na oranżadę, nie jest tutaj ani bardzo słodko, ani kwaśno, o goryczce tym bardziej trudno mówić. Ten "cienkusz" smakiem przypomina raczej napoje Tymbark dostępne w małych butelkach. Jednym słowem - nie warto sobie raczej tym głowy zawracać. Aromat jest ciekawy, ale nic poza tym.

Ocena ogólna: 3,5/10
Cena: 5,20 zł/Żabka