sobota, 29 października 2022

Hardmade Strawberry Crush 0.0% - bezalkoholowe cz. 193

 

Przy okazji tego napoju przyznam, że od razu nastawiłem się niezbyt pozytywnie. Coś o takim kolorze nie może przecież być piwem, choć etykieta na drugiej stronie mówi co innego.












Nastawienie nastawieniem, ale przyznam uczciwie, że projekt graficzny etykiety bardzo mi się podoba. Jest nowocześnie, trochę nawet minimalistycznie, choć najbardziej uwagę zwraca element "new", podkreślający, że to coś nowego. Zaś całą prawdę o tym napoju poznamy, gdy przeczytamy to, co jest napisane najmniejszą czcionką, czyli "miks lemoniady i piwa bezalkoholowego".












Na górnej etykiecie, co też jest dość charakterystyczne dla produktów w przezroczystych butelkach znajduje się podkreślenie bezalkoholowości tegoż napoju. Wracając jeszcze do koloru, jeśli ma to być truskawka, to chyba jednak ten owoc, zarówno w całości, jak i w soku, ma nieco inny odcień czerwonego xD.












Gdy odwrócimy butelkę, estetyka, którą można spotkać z przodu, znika bezpowrotnie. Skład jest już trudny do odczytania, napisany maczkiem, do tego jak dla mnie całkowicie niezrozumiałe jest, dlaczego Kompania Piwowarska wszelkie hasła marketingowe prezentuje wyłącznie w języku angielskim. Dziwactwo totalne. 

W 100 ml znajdują się 22 kcal oraz 4,5 g cukrów, a więc dość sporo.

Piwo bezalkoholowe z lemoniadą o smaku cytryny i truskawki, alk. 0.0% obj. Pasteryzowane. Składniki: woda, słód jęczmienny, cukier, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, aromat naturalny, koncentrat barwiący z czarnej marchwi, stabilizator - guma akacjowa, soki cytrynowy i truskawkowy (0,3%) z zagęszczonych soków, przeciwutleniacz - kwas askorbinowy, wyciągi z chmielu i zielonego jęczmienia.

O, mamma mia! Czego tu nie ma... A soków owocowych śladowe ilości... 


 









Odkręcany kapselek jest bardzo ładny i estetyczny, spójny z główny etykietą.












Kolor ciemnoróżowy/jasnoczerwony, jak już wspomniałem, odbiegający nieco od koloru truskawki. Piana różowawa, bogata, zostawia raczej słaby lacing. Zapach truskawkowy, bardzo słodki. Nagazowanie spore. Napój nieprzejrzysty. W smaku wyczuwalna jest spora kwaskowatość, co przykrywa nieco landrynkową słodycz. Największa wadą tego napoju jest ten sztuczny aromat, który dominuje nad wszystkim. Poza tym w smaku wychodzi też trochę limonki, ale akcentów piwnych i goryczki brak. Nawet jak na lemoniadę słabo.

Ocena ogólna: 3,5/10
Cena: 4,99 zł/Twój Market
Piwo można kupić tu: KLIK.

środa, 26 października 2022

Rinkuškiai Hops Cannabis Non Alcoholic Pint 0.0 - bezalkoholowe cz. 192

 












Moda na konopie, a także na piwa z dodatkiem konopi rozwija się w najlepsze. I tutaj przykład jednego z takich wynalazków. Coś z Litwy.

Puszka z daleka, jak i z bliska nie robi przesadnie dobrego wrażenia, raczej sprawiając dość przeciętne, niskobudżetowe. Wielkimi kulfonami jest wybity typ piwa, dużo mniejszymi literami to, że jest to bezalkoholowe, u góry zaś znajduje się logo browaru. Całość raczej taka dość średnia graficznie, aczkolwiek nie jest też tragicznie.






















Warto zwrócić uwagę na nietypową pojemność puszki - 568 ml. W dzisiejszych czasach ważne jest, aby się wyróżniać, ale czy trzeba akurat robić to w ten sposób? Naklejka mówi nam, że piwo jest sprzedawane w Polsce, bo inaczej mielibyśmy tylko opisy w innych językach. Wygląda to trochę groteskowo, ale w sumie dobrze, że nie trzeba tłumaczyć z rosyjskiego. Ciekawa jest informacja, że warzone jest to przy użyciu bardzo miękkiej wody. Niestety, będąc na wakacjach nie mogłem sprawdzić pH tego napoju. W 100 ml znajduje się aż 33 kcal oraz 6.5 g węglowodanów (samych cukrów niestety nie podano). Inną ciekawostką jest ta, że piwo ma aż 10 proc. ekstraktu. 

Piwo pasteryzowane, filtrowane. Alk. <0.5% obj. Skład: woda źródlana, słód jęczmienny jasny, słód jęczmienny karmelowy, chmiel, nasiona konopi włóknistych, kwas askorbinowy.

Trzeba przyznać, że skład jest dość nietypowy. Dwa rodzaje słodu zdarzają się często, ale raczej rzadko drugim z nich jest karmelowy. No i witamina C też raczej często nie występuje.


 










Druga strona puszki niczym się nie różni od pierwszej, poza niektórymi napisami w języku litewskim, a nie angielskim.











Takie rozwiązanie jak dla mnie jest totalnie bez sensu, bo jakie by to pazłotko nie było, i tak trudno uniknąć jego rozerwania w transporcie. Wygląda tandetnie, podraża koszt produkcji, no i nie sprawdza się nigdy.












Piana mizerna, szczątkowy lacing. W napoju widoczne drobiny zawiesiny. Zapach słodowy, dość mocno brzeczkowy, ale nie odrzucający. Kolor bursztynowy. Wysycenie niskie. W smaku jest lekka goryczka, jest dużo ziemistości, trochę nut warzywnych, trochę słodowości i brzeczka. Na szczęście nie ma posmaku metalicznego. Konopie raczej nie dają tu takiego aromatu, jak w Buhu od Palikota. Całkiem przyjemne piwo, choć dla wielu może być za wodniste.

Ocena ogólna: 7/10
Cena: ? Niestety, paragon zaginął gdzieś podczas wakacji... Kupione w Carrefourze w Olsztynie. Piwo nie jest aktualnie dostępne na polskim rynku.

czwartek, 20 października 2022

Jurand Witbier bezalkoholowe - bezalkoholowe cz. 191

Zaległości w publikowaniu recenzji robią się coraz większe, degustacji zaległych jest już bardzo dużo, ale mam ostatnio sporo innych zajęć... Dzisiaj prezentacja drugiej propozycji od Juranda, poznanej podczas wakacji.


















Butelka jest brązowa, ale dosyć jasna, wiec sporo słońca do niej wpada, należy więc przechowywać raczej z dala od promieni.


















Jeśli chodzi o etykietę, mógłbym powtórzyć dokładnie to samo, co pisałem przy pierwszym Jurandzie, choć osobiście żółto-zielone barwy odpowiadają mi bardziej i jak najbardziej mogą kojarzyć się z witbierem. Zawartość ekstraktu to 7 proc.



















Deskryptory podane przed producenta
Smak: owocowy, orzeźwiający, cytrusowy
Aromat: cytrusowy, słodowy, chmielowy
Barwa: jasno-słomkowa

Sporo tych cytrusów, jak na witbiera :) Cieszy też, że proponowane jest spożycie w czymś innym niż shaker :) Stopień goryczy to 1/5, a skład:

Piwo niefiltrowane, pasteryzowane. Skład: woda, słód jęczmienny, płatki pszeniczne, chmiele, skórka pomarańczy, skórka grejpfruta, skórka cytryny, kolendra, drożdże (WLS17 Saccharomyces Ludwigi)

Wygląda legitnie, pytanie, ile tego wszystkiego dali i jak to smakuje.



 









W 100 ml znajduje się 27 kcal oraz 2.9 g cukrów, więc w normie.












Czarny kapsel. No przy tej cenie piwa chyba warto by było dać coś więcej od siebie...












Zapach cytrusowy, trochę pomarańczowy, trochę grejpfrutowy. Kolor jasnopomarańczowy. Napój mętny, widoczny osad drożdżowy i fragmenty skórek z owoców. Piany brak - zupełnie. Nasycenie słabe. Goryczka na początku w ogóle nie wyczuwalna, potem jest na poziomie minimalnym. Czy to jest witbier? W smaku nie bardzo. Aromat słodowy jest słabo wyczuwalny, nie mówiąc o chmielu. Dominuje klimat "mydlany" z płatków pszenicznych. Dodatki cytrusowe trochę ten napój ratują, ale ogólnie jest to jednak mocno bez wyrazu. Szkoda.

Ocena ogólna: 5/10
Cena: 11 zł/Naleśnikarnia Wanilia - Szczytno

wtorek, 4 października 2022

Jurand Sour Ale z Rabarbarem - bezalkoholowe cz. 190

Bardzo lubię wakacyjne odkrycia. Jak już wspominałem nieraz, nie jestem jakimś piwnym wyjadaczem śledzącym newsy z rynku, wiedzę zdobywam na bieżąco. Dlatego ucieszyło mnie, gdy podczas pobytu w Szczytnie w przypadkowym miejscu mogłem odkryć aż 2 lokalne piwa bezalkoholowe. Jednemu z nich poświęcony jest ten właśnie test.












Jak podaje strona producenta, browar ten w Szczytnie funkcjonuje już od 1898 roku, pierwotnie zwany był Browarem Zamkowym. Obecnie właścicielem jest Mazurska Manufaktura Alkoholi, która w ofercie ma też sporo mocniejszych trunków.












Jeśli chodzi o etykietę, to nie da się nie zauważyć, że jest mocno "przegadana". Niektóre napisy jasną czcionką na białym tle są prawie niewidoczne, za to na pewno dobrze widoczne jest logo firmy z rycerzem na koniu znajdujące się w środkowej części. Fajnie, że już z przedniej etykiety można odczytać zawartość ekstraktu - 7%, niektórzy producenci dalej tego nie podają.












Muszę bardzo pochwalić producenta za opisy, bo zamiast marketingowego ględzenia i mnóstwa niepotrzebnego lania wody mamy tutaj istną lawinę, ale wartościowych informacji. Otóż smak określany jest jako "rabarbarowy, owocowy, kwaśny", aromat jako "owocowy, kwaśny, rabarbarowy", a barwa po prostu jako czerwona. Z rabarbarem mam raczej średni kontakt, ot, czasem zdarzy się wypić jakiś kompot, ale ogólnie jest to raczej terra incognita. Goryczkę skromnie producent oznacza jako 0,5/5. A reszta składu przedstawia się następująco:

Piwo niefiltrowane, pasteryzowane. Skład: woda, słód jęczmienny, słód pszeniczny, sok jabłkowy z soku zagęszczonego, sok cytrynowy z zagęszczonego, sok rabarbarowy z soku zagęszczonego, aromat naturalny rabarbaru, barwnik naturalny, przeciwutleniacz (kwas askorbinowy), chmiel, drożdże (WLS17 Saccharomyces ludwigi), bakterie.

Jest kilka soków w składzie, a więc wygląda to, jakby to młodzież określiła, legitnie.



 









W 100 ml znajduje się 27 kcal oraz 3,6 g cukrów. Dość sporo. Istotną informacją jest też, że piwo uwarzono w Browarze Profesja we Wrocławiu.












Kapselek wygląda na dość wyrazisty z daleka, ale jednak trochę niskobudżetowy. Czas na degustację.












Zapach kwaśnych owoców typu porzeczki czerwone, lekko sfermentowany. Kolor grejpfrutowy, napój nieprzejrzysty, piana mizerna, lacing raczej slaby. Nagazowanie dosyć spore, w smaku jest mega kwaśne, cytrynowe, goryczki nie stwierdzono, rabarbar dość dobrze wyczuwalny w smaku. Nie jest też równie jakoś bardzo słodkie. Jedno z lepszych sour dostępnych na naszym rynku, bardzo orzeźwiające.

Ocena ogólna: 8.5/10
Cena: 11 zł/Naleśnikarnia Wanilia - Szczytno

wtorek, 20 września 2022

Książęce Złote Pszeniczne bezalkoholowe - bezalkoholowe cz. 189

Po klimatach owocowych wracamy do czegoś bardziej "normalnego". Czy ja lubię piwa pszeniczne? O tak i to bardzo.


 










Z całą pewnością nie znaczy to, że każde piwo w takim stylu mi zasmakuje. Ostatnio jednak w testach mało było tego typu rzeczy, więc tego Książęcego byłem bardzo ciekaw.












Jeśli chodzi o etykietę główną, to jest ona połączeniem tradycji z nowoczesnością. U góry duże logo marki i hasło "piwne style świata", a im niżej tym więcej informacji praktycznych. Ekstrakt to tylko 6,2%, a goryczka to 17 IBU.












Z przodu na górnej etykiecie jest zarówno oznaczenie bezalkoholowości, jak i nazwa marki. Wygląda to całkiem estetycznie.












Na tylnej etykiecie mamy zarówno informacje marketingowe, jak i food pairing. Przyznam, że przy testach nigdy niczego nie jem, żeby nie zaburzyć sobie kubków smakowych, ale na przyszłość znajdujące się tu informacje mogą być bardzo przydatne.

Piwo bezalkoholowe, alk. 0.0%. Pasteryzowane. Składniki: woda, słód pszeniczny (51%) i jęczmienny (49%), wyciąg z chmielu, aromaty naturalne.

Jak widać, w środku same naturalne składniki. Choć aromaty nie zostały dokładnie opisane. Tajemnica producenta :)



 










Wracamy do górnej etykiety, bo to jeszcze nie koniec. Znajdziemy tu m.in. datę przydatności do spożycia czy też kod kreskowy oraz informację, że jest to butelka zwrotna.






















Mogę pochwalić Kompanię Piwowarską za fajne butelki z wytłoczeniami korony, no i też mogę pochwalić, że na stronie internetowej można znaleźć mnóstwo informacji o każdym piwie, tak jak tutaj:

https://ksiazece.pl/piwo/ksiazece-zlote-pszeniczne-00/













Kapselek też jest moim zdaniem bardzo udany.












Czas przystąpić do degustacji.












Zapach bananowy, dość intensywny, trochę pszeniczny, słodkawy. Piana dobra, ładnie się utrzymuje, zostawia niezły lacing. Kolor jasnopomarańczowy, napój lekko zamglony. Nasycenie średnie. W smaku bardzo pijalne, dość lekkie, smak gumy balonowej, bardzo lekka goryczka. Po tym, jak się nieco ogrzeje, nie traci wiele ze swoich walorów. Polecam.

Ocena ogólna: 8/10
Cena: 4,99 zł/Żabka
Piwo można kupić tu: KLIK.

środa, 14 września 2022

Somersby Blueberry - bezalkoholowe cz. 188

Somersby jest jednym z najczęściej ocenianych przeze mnie piw 0 proc., choć nie sądzę, aby w kolejnych latach powstało jeszcze wiele więcej wersji smakowych - to nie Frugo, nie da się w nieskończoność wymyślać nowych wersji.












Przed chwilą mieliśmy piwo kwaśne, przynajmniej w teorii i to też na takie wygląda.












Projekty graficzne tej marki jak dla mnie są OK - nieudziwnione, a jednocześnie nie aż tak zupełnie oczywiste. Tutaj dość dziwne może być przedstawienie borówki amerykańskiej. Zresztą tak naprawdę te wszystkie smaki są dość umowne. Przetłumaczmy jeszcze napis na dole etykiety - "orzeźwiająco rześkie". Nie zabrakło oczywiście buttonu "new", wskazującego, że jest to nowość na rynku.












Na górnej etykiecie też nie zabrakło podkreślenia "świeżości" tej koncepcji oraz bezalkoholowości. Po raz kolejny potwierdziło się, że tego typu pazłotka czy sreberka nie są zbyt trwałe.











Po drugiej stronie nie mamy nic...












Czytelność informacji stoi na dość wysokim poziomie mimo malutkiej czcionki. Na szczęście nie ma też nadmiaru komunikacji marketingowej. Na początku zwrócę uwagę na coś, co może nie rzucać się w oczy - producent poleca spożywać ten napój mocno schłodzony, z kostkami lodu. Wskazuje to dobitnie, że jest to raczej coś typowego na lato. W zimowe czy chłodne jesienne wieczory raczej się nie sprawdzi.

W 100 ml znajdziemy 23 kcal oraz aż 4,8 g cukrów. Tutaj zawsze jest ich dużo.

Składniki: woda, sok jabłkowy z koncentratu (19,8%), cukier, słód jęczmienny, dwutlenek węgla, kwasy (kwas jabłkowy, kwas cytrynowy), koncentrat barwiący z marchwi, naturalne aromaty, sok malinowy z koncentratu (0,1%), sok jagodowy z koncentratu (0,1%), substancja słodząca (glikozydy stewiolowe), chmiel.

Jak widać, potwierdziło się, to co było wiadome - że z jagodami, czy też borówkami amerykańskimi ten Somersby ma niewiele wspólnego.












Co już pisałem wielokrotnie, kapselki tej marki bardzo mi się podobają.












Zapach malinowy, trochę jakby też jeżynowy. Kolor jasnoczerwony/ciemnoróżowy. Piana minimalna, szybko się zeruje. Nagazowanie spore. W smaku na pierwszy plan wybija się kwasowość, więc napój ten może być dobrym zamiennikiem cydru. Poza tym oczywiście jest bardzo słodko. Można by powiedzieć, że dość to w smaku przypomina czerwoną porzeczkę. Po Somersby chyba każdy wie, czego się spodziewać. Tutaj jest OK, choć ja bym jeszcze bardziej pociągnął w stronę sour :)

Ocena ogólna: 7/10
Cena: 3,39 zł/Biedronka

czwartek, 8 września 2022

Cieszyn Sour Mango Ale - bezalkoholowe cz. 187












Browar Zamkowy Cieszyn to najdłużej nieprzerwanie istniejący browar w Polsce. Mój kolega niedawno odwiedził to miejsce i bardzo polecał piwa stamtąd, choć dla niego, cytuję, piwo bezalkoholowe to nie piwo ;) Poza tym ja akurat lubię kwaśne klimaty, więc do tej propozycji nastawiony byłem bardzo pozytywnie.












No cóż, wygląd butelki raczej mnie zniechęcił. Etykieta jest tak fatalnej jakości, że odkleja się bez problemu, użyte fonty co prawda bardzo pasują do kraftowych propozycji, ale ich wielkość, rozmieszczenie i układ tekstów już niekoniecznie mi odpowiadają. 

Co głosi przekaz marketingowy? "Połączenie soczystego mango z kwaśnym piwem pszenicznym bez procentów w sam raz na każdą okazję". "Kwaśne piwo pszeniczne" brzmi prawie jak zepsute. Jeszcze większą grozę wzbudził dosyć wyraźnie przedstawiony stopień Plato, który wynosi zaledwie 5.0. Jest to absolutny rekord w moim teście. Choć niektórzy producenci ekstraktu w żaden sposób nie podają, ale wśród tych, którzy to robią, nigdy nie było cyfry poniżej 6. Szykuje się zatem konkretna wodzianka ;)












Na górnej etykiecie mamy przedstawioną nazwę piwa oraz rzymską liczbę LXIII. Co ona oznacza? Po prostu numer receptury. 












"W piwie zaufanie" - tak brzmi łacińska dewiza browaru w Cieszynie. Wyżej mamy przedstawienie koncepcji tej receptury, pod którą podpisał się piwowar Dominik Szczodry.












Przechodzimy do konkretów. W 100 ml znajdziemy 19 kcal, więc mało, niestety nie podano, jak rozkładają się poszczególne wartości odżywcze. A poza tym:

Piwo jasne, pasteryzowane, alk. poniżej 0,5% obj. Składniki: woda, słód jęczmienny, słód pszeniczny, mango, chmiel, drożdże, bakterie mlekowe Lactobacillus.

Mango dopiero na czwartym miejscu w składzie i to bez konkretnej objętości. No zobaczymy, co z tego wyniknie.












Projekt kapsla mi się bardzo podoba, ale już sam on jest tak porysowany, że przyjemność z podziwiania grafiki trochę spada...












Zapach niczym z lassi mango oraz dużo masła, piana szybciutko znika, zostawiając kleisty ślad na brzegach szklanki, co nie wygląda zbyt estetycznie. Kolor ciemnopomarańczowy, napój mętny, dość gęsty. Nagazowanie słabe. Ma w nazwie to piwo "sour", ale prawie w ogóle napój nie jest kwaśny. Nie jest też słodki, gorzki. Posmak dość nieokreślony, neutralny. Będąc złośliwym można stwierdzić, że przeciętny koktajl bezalkoholowy w barze smakuje lepiej niż to "coś". Kierunek, w którym zmierzał piwowar, jest tu dla mnie nieokreślony.

Ocena ogólna: 5/10
Cena: 5,99 zł, foodieshop24 - Shopee
Piwo można kupić tu, cena niestety poszła mocno w górę: KLIK.