czwartek, 29 czerwca 2023

Free Damm Tostada - bezalkoholowe cz. 210

Czas na drugie piwo z Hiszpanii. Tym razem o zupełnie innym smaku. Czy wypadnie lepiej, czy gorzej? Let's find out.












Butelka jest taka sama jak w wersji Free Damm Lemon, liternictwo na etykiecie również identyczne.












Kolor karmelowy (?) czy też kawy z mlekiem tej etykiety wskazuje nam też, czego mniej więcej możemy spodziewać się w środku. Generalnie tutaj wiele merytorycznych informacji nie znajdziemy, choć całość wygląda bardzo przyjemnie wizualnie.












Nie będę się powtarzać, ale ten sposób zaklejania etykiet przy dystrybucji w innym kraju wygląda tragicznie i nie profesjonalnie, pominę już fakt, że ta etykieta na górze została czymś zalana i to chyba nie przeze mnie.












W 100 ml mamy 21 kcal oraz 4,8 g cukrów, więc sporo. Jeśli chodzi o skład, to zapomniano wypisać najważniejszego składnika piwa, czyli wody. Ze strony polskiego dystybutora dowiedzieć się też można, że zawartość słodu jęczmiennego to 8 proc.

Piwny napój bezalkoholowy o smaku kawy. Alk. O,0%. Pasteryzowany. Składniki: słód jęczmienny, kukurydza, syrop glukozowo-fruktozowy, ryż, chmiel, naturalne aromaty.

Ryż, kukurydza i syrop glukozowo-fruktozowy. Widać, że jednak z piwem nie ma to wiele wspólnego.

Przy okazji zaprezentuję też szersze przedstawienie tego napoju ze strony LINK:

Bezalkoholowe, bezglutenowe, bez ograniczeń. Musujące czerwonawo-bursztynowe piwo z kremową pianą i aromatami kawy, kakao i przyjemną nutą karmelu. Do produkcji używane są słody prażone, wypalane w podobnym procesie jak kawa.

To pełne piwo, bogate w prażone aromaty, łączące w sobie delikatną słodycz zbalansowaną z ziołową świeżością.

Jest gładkie z subtelnym gorzkim posmakiem. Piwo bezalkoholowe pełne prażonych aromatów.


 










Tutaj są tylko informacje, gdzie znaleźć termin przydatności do spożycia.

Nie, nie piję piwa po terminie, po prostu zaległości w publikacji materiałów są baaardzo duże.












Kapselek jest bardzo ładny, utrzymany w tej samej stylistyce i kolorystyce co reszta projektu.












Kolor brązowy, bursztynowy, piwo przezroczyste, piana bardzo mała. Bez lacingu. Zapach karmelowy, a nawet idący w stronę czekoladowego. Nagazowanie i nasycenie słabe. W smaku podobne nieco do kawowego Karmi, tylko dużo mniej słodkie. Niestety, piwo jest mało intensywne, dość wodniste. W ustach zostaje taki kawowy i zbożowy posmak oraz bardzo lekka goryczka. Ciekawa propozycja, dość oryginalna. Dałbym więcej, gdyby była bardziej wyrazista.

Ocena ogólna: 6/10
Cena: paragon nie znaleziony, aktualnie znalazłem ofertę w UK czteropaku za 4,20 funta, więc jedna puszka 0,33 l kosztowałaby 1,05 funta.

poniedziałek, 29 maja 2023

Free Damm Limón 0.0 - bezalkoholowe cz. 209

Dziś proponuję piwo prosto z Hiszpanii. Może się nie orientuję, ale chyba ten kraj na mapie światowego browarnictwa nie należy do najbardziej istotnych. A dzisiaj coś z jednej z najpopularniejszych marek, czyli Estrelli. Browar Damm istnieje w Barcelonie od 1876 roku. My jednak oczywiście zajmujemy się produktem bez procentów.












Buteleczka jest mała (250 ml), ciemna i w sam raz na wypicie bez konieczności przelewania do szklanek.












Projekt etykiety przykuwa oko i trochę przypomina mi zabawy z czcionką stosowane w okresie międzywojennym. Informacji jest dużo, marka rzuca się z daleka w oczy, a i dwa zera są odpowiednio wyeksponowane.












Na etykiecie górnej coś wyjątkowo ciekawego - opis procesu powstawania tego napoju. Okazuje się, że jest tutaj wykorzystywana dezalkoholizacja, a następnie dodawane soki i ekstrakty z cytryny i limonki.












Tutaj info o dacie przydatności do spożycia.












A w tym miejscu jest data, a także informacje o producencie. Faktycznie piwo jest rozlewane w Barcelonie.












Tutaj znaczek potwierdzający, że piwo to jest również bezglutenowe.












Historia Free Damm Limón trwa od 2007 roku. A samej głównej marce na stronie dystrybutora można przeczytać to:


Estrella Damm – Ponad 140 lat temu, młody piwowar August Kuentzmann Damm wyemigrował z Alzacji wraz z żoną Melanie, uciekającą przed wojną francusko-pruską. Podróż zabrała ich do wybrzeże Morza Śródziemnego, gdzie osiedlili się aby spełnić swoje marzenie: warzyć piwo. W 1876 r. otworzyli własny browar i stworzyli piwo, które idealnie pasuje do klimatu śródziemnomorskiego. Lżejsze niż piwa środkowoeuropejskie które zostały zaprojektowane z myślą o chłodniejszym klimacie, znamy je jako piwo śródziemnomorskie.

 


W 100 ml mamy 17 kcal i 1,6 g cukrów, więc bardzo mało. A skład przedstawia się następująco:

Napój bezalkoholowy o smaku cytrynowym. Alk 0,0% obj. Pasteryzowane. Składniki: woda, słód jęczmienny, kukurydza, syrop glukozowo-fruktozowy, ryż, chmiel, napój gazowany 30% (woda gazowana, ekstrakt cukru z owoców, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, stabilizatory E414, E445, substancje słodzące: acesulfam K, sukraloza, przeciwutleniacz: kwas cytrynowy, słód pszeniczny, sok z cytryny (3%).

Lista jest dość długa, choć warto zauważyć, że lemoniada stanowi tylko 30 proc. całości, do tego mamy aż 3 proc. soku z cytryny.



 









Kapselek jest utrzymany w tym samym stylu co reszta projektu, z małym zielonym akcentem.












Napój nieco mętny, zapach intensywnie cytrusowy. Piana mała, zostawia jakiś szczątkowy lacing w postaci kropek piany. Kolor bladożółty. Po raz pierwszy chyba objętość piwa była taka mała, że ciężko było nie wypić całości przed dokładną degustacją. W smaku jest super: delikatne orzeźwienie od cytrynowych i limonkowych klimatów, ale jednocześnie jest wytrawne odbicie goryczkowe. Po kilku łykach bardziej wyczuwalne niż na początku. Nagazowanie słabe. Nie jest to tak wyraźne jak Desperados, ale trochę coś pomiędzy słodkimi Warkami a właśnie tymi klimatami w stylu meksykańskim.

Ocena ogólna: 8.5/10 - duże pozytywne zaskoczenie
Cena: paragon nie znaleziony :( Piwo kupione chyba w Auchan
Niestety, często na paragonach nie znajduje się nazwa piwa, bo brakuje miejsca, więc jest tylko 0 proc. albo jakiś numer albo początek nazwy. Tego nie dało rady do niczego dopasować. W UK puszka kosztuje 1,89 funta, a dwunastopak - 19,99.

czwartek, 18 maja 2023

Edelmeister 0.0% Radler Cherry - bezalkoholowe cz. 208

Tanie produkty od Van Pura są sprzedawane pod różnymi markami, stąd też pewnie część z nich będzie testowana u mnie niejako podwójnie, mimo że są to te same piwa. Nie wiem, czy tak jest z tym, ale dotychczasowe doświadczenia z marką Edelmeister raczej nie nastrajają pozytywnie.












Przepraszam za nieco mało wyraźne zdjęcie, ale nie zmienia to faktu, że projekt z przodu prezentuje się całkiem nieźle, dominantą są wiśnie, nazwa marki wstydliwie ukryta jest na dole i do tego zapisana dużo mniejszą czcionką niż 0.0 Cherry. Ciekawostką może być też pozycja "Refreshment" po prawej stronie na dole, która została określona na 4 punkty (pytanie, w jakiej skali).

Na projekcie od producenta wygląda to tak.

Po drugiej stronie mamy na górnej połowie powtórzony projekt graficzny z przodu, z dołu niestety już nie jest dobrze, bo czytelność spada do minimum. Nie dość, że czcionka jest drastycznie mała, to jeszcze trzeba puszkę sobie przekręcić, żeby coś przeczytać. A dowiemy się tutaj, że w 100 ml znajdziemy 30 kcal oraz aż 5,9 g cukru! Ta druga wartość jest niepokojąca.






Producent kieruje tego radlerka na cztery rynki światowe, stąd też i w tylu językach mamy opisy.

Bezalkoholowy napój piwny. Mix piwa bezalkoholowego (40%) z napojem o smaku wiśniowym (60%), gazowany, pasteryzowany. Składniki: napój o smaku wiśniowym (60%) [woda, cukier, sok cytrynowy z zagęszczonego soku cytrynowego, sok wiśniowy (0,1%) z zagęszczonego soku wiśniowego, dwutlenek węgla, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, barwiący koncentrat soku z czarnej marchwi, aromat)], piwo bezalkoholowe (40%) (woda, słód jęczmienny, jęczmień browarny, chmiel].

Oranżadka jest to konkretna. Tylko 40 proc. piwa i śladowa ilość soku wskazują, że jest to robione po taniości.


 




Napisy w innych językach, ale o tej samej treści.












Wieczko puszki jest standardowe.











Zapach wyjątkowo cukierkowy, słodki, przyjemny, ale sztuczny. Piana gigantyczna, różowa, ładnie się utrzymuje, zostawiając piękną koronkę. Napój przezroczysty koloru malinowego. Nasycenie słabe. Smakuje, jakby ktoś rozrobił sok malinowy z wodą. Kwaśność niska, goryczki brak, aromat rzuca się bardziej w nozdrza niż smak tego ulepka. Chyba lepiej kisiel sobie zrobić owocowy niż pić ten słodki napój...

Ocena ogólna: 3/10
Cena: kupione chyba w Kauflandzie za nie więcej niż 3 zł (paragon zaginął)

środa, 29 marca 2023

Zlatý Bažant 0,0% - bezalkoholowe cz. 207

Słowacja może nie stoi piwami aż tak jak Czechy czy Niemcy, ale ta marka jest chyba dość dobrze znana w Polsce, stąd też pojawia się w teście, bo być może ktoś jest ciekaw, czy warto to brać. :)



















Jeśli chodzi o butelkę, mam bardzo mieszane uczucia. Z wszystkich testowanych dotąd piw, chyba jest to te, w którym najmniej ta butelka jest widoczna. Gigantyczna etykieta, a do tego sreberko na szyjce, niczym w szampanie. Kolor butelki - zielony. Etykieta czerwono-niebieska. Trochę chyba za bardzo to wszystko skomplikowane.




















Na etykiecie widać ogromną dysproporcję między elementami. Nazwa marki jest istotnie gigantyczna, łącznie z największym napisem 0.0, bażant też dość duży, za to napisy "oryginalne słowackie piwo" i temu podobne dostrzegą tylko posiadacze najlepszego wzroku.




















Piwo pochodzi z Hurbanova, jest tam warzone od 1969 roku, za to od 1995 roku browar przejął Heineken. Nie da się więc w żaden sposób ukryć, że mamy do czynienia z eurolagerem bezalkoholowym. W zasadzie też wszystkie informacje o tym produkcie znajdują się prawie w jednym miejscu - niektóre na etykiecie z przodu z dołu, reszta z prawej strony z boku. A są one następujące:
ekstrakt - 5,6%, EBC (barwa) - 13, goryczka - 25 IBU. W 100 ml znajdziemy 22 kcal oraz 2,9 cukrów.

Piwo jasne bezalkoholowe. Zawartość alkoholu 0,0%. Skład: woda, słód jęczmienny, chmiel i naturalny aromat.
Skład więc jest najprostszy z możliwych. 







































Pozytywne jest to, że sreberko zachowało się w całości, choć dla mnie wygląda to zwykle tandetnie. Rozumiem jednak, że to taka strategia, by wyróżnić się na rynku.




















Nazwa Heineken również jest zapisana maluteńkimi literkami, chyba nie chcą się chwalić :)















Naklejka z informacjami o dystrybutorze. Proszę zwrócić uwagę, że skład zapisany jest nieco inaczej i do tego jeszcze czegoś brakuje. Cóż, bywa i tak (nieraz).















Na butelce wytłoczony jest bażant.

Czas na degustację.



















Piana bardzo ładna, dziurawi się, zostawiając duże oczka oraz lacing. Zapach mocno chmielowy. trochę słodowy. Kolor ciemnobursztynowy, nagazowanie średnie w stronę niskiego. Gdy pociągnie się pierwszego łyka, można trochę powiedzieć, że czar prysł, bo cechą dominującą tego eurolagera jest jednak wodnistość. Goryczka pojawia się, owszem, ale nie od razu. Dominują nuty lekko zbożowe, trochę słodowe, odrobina kwaskowości. Jako piwo do obiadu będzie nad wyraz zadowalające, poziom zbliżony do polskiego Heinekena.

Ocena ogólna: 6/10
Cena: 5,99 zł/Auchan

wtorek, 14 marca 2023

Hertog Jan 0.0 Alcoholvrij - bezalkoholowe cz. 206

 


Sięgam po raz kolejny (i nie ostatni) do kontyngentu holenderskiego, czyli piw zakupionych przy okazji wycieczki do krajów Beneluksu. Brałem w zasadzie wszystko, co leci, tyle ile zmieściło się w bagażu. W logo firmy widnieje dumnie Jan I Zwycięski, książę Brabancji od 1267 do 1294. Cały projekt puszki nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Widać, że grafik stawiał na archaizację, stąd też gotyckie czcionki, odręcznie pisane teksty w tle, ale zestawienie kolorystyczne i ogólna "ciężkość" całego projektu nie nastawiła mnie pozytywnie.


 










Po obróceniu mamy dokładnie to samo. Napis promocyjny głosi: "W smaku zrównoważone, odświeżające, z lekką goryczką".












W 100 ml znajdziemy 25 kcal i tylko 0,5 g cukrów. Brawo! A poza tym:

Piwo bezalkoholowe, zawartość alkoholu 0,0%. Składniki: woda, słód jęczmienny, kukurydza, cukier, naturalne aromaty, chmiel, ekstrakt chmielu.

Kukurydza nie jest często spotykana, wśród moich testowanych piw do tej pory na ponad 200 piw pojawiła się tylko 4 razy. Jeden rodzaj użytego słodu nie wróży raczej dobrze.

Tłumaczyć tego przekazu marketingowego chyba nie ma sensu, piwo jest produkowane w browarze w miejscowości Arcen w Limburgii, tuż przy granicy z Niemcami.












Wieczko jest w kolorze złotym. 












Zapach bardzo brzeczkowy, trochę jakby też gotowanych ziemniaków, masła i nieokreślonych perfumów. Piana słaba, szybko znika ze szczątkowym lacingiem.

Kolor bursztynowy, ciemnozłoty. W smaku niestety nie prezentuje to piwo nic ciekawego. Nasycenie jest średnie, goryczki tak 1/5, za to jest mocno nieprzyjemny ziemisty posmak. Strasznie czuć też jakby metaliczność, jakbyśmy pili wodę z dużą zawartością żelaza. Przy tym Hertogu to zwykły polski Lech Free, nie mówiąc już o Heinekenie to coś wyjątkowo prestiżowego.

Ocena ogólna: 2,5/10 (choć biorę pod uwagę to, że piwo mogło trochę ucierpieć w transporcie)
Cena: 0,79 euro/Albert Heijn - Hoofddorp

piątek, 10 marca 2023

Sowie Bezalkoholowe Mango & Marakuja - bezalkoholowe cz. 205

Po "zwyczajnej" zerówce Sowiej, pora na smakową.












Degustacja odbyła się w plenerowych warunkach, na szczycie Wielkiej Sowy. Po takiej wędrówce pewnie prawie każde piwo dobrze smakuje, ale starałem się zachować obiektywizm.



















Etykieta jest utrzymana w stylu meksykańskim, może troszkę za dużo się dzieje, jednak z daleka już wyróżnia się choćby nietypowym kształtem - wieża na szczycie stanowi jej najwyższy punkt. Akcenty owocowe są zaznaczone dość delikatnie.












Trochę nie rozumiem, po co na piwie bezalkoholowym oznaczenia 18+, za to tutaj należy zwrócić uwagę na imponującą trwałość tej warki - pita pod koniec sierpnia 2022 roku ma minimalną trwałość aż do 11 stycznia 2024.






















W 100 ml znajduje się 28 kcal oraz 6,3 g cukrów. Goryczkę producent określił na 1/6.

Piwo bezalkoholowe, niefiltrowane, pasteryzowane, alk. poniżej 0,5% obj. Składniki: woda, słód jęczmienny, sok z mango, puree z marakui, płatki owsiane, słód pszeniczny, chmiel, drożdże, naturalny aromat mango.

Skład wydaje się jak najbardziej poprawny, nie ma żadnych niepotrzebnych sztucznych dodatków, cukrów itp itd.

Z uwagi na plenerową degustację nie miałem ani kapsla, ani naczynia do pokazania barwy i lacingu, więc metodologia badań w tym wypadku była dość ograniczona.

Kolor pomarańczowy, trudno ocenić bez szklanki, widoczny osad z soków owocowych, zapach słodki, trochę mango, nagazowanie dość spore, smak dość dziwny, goryczka trochę przesłania owocowe klimaty, całość jak na kraftowe piwo trochę bez wyrazu. Pianę trudno ocenić bez przelewania, ale gdy się potrząśnie butelką, robi się spora. Nalewając piwo, nie wiedząc co to jest, raczej bym nie zgadł, że to mango marakuja. Drugi raz raczej bym nie kupił. Trochę zawód mimo wszystko.

Ocena ogólna: 6/10
Cena: 12 zł/Pamiątki Mini Bar "Na Wielkiej Sowie"
Piwo można kupić tu: KLIK.

wtorek, 28 lutego 2023

Perła Summer Jabłko i Mięta 0,0% - bezalkoholowe cz. 204











 

Perła Summer 0,0% Jabłko i Mięta to orzeźwiające piwo o smaku soku jabłkowego z delikatną miętową nutą, które powraca na rynek w wersji bezalkoholowej. Dzięki optymalnej kompozycji naturalnych składników Perła Summer doskonale gasi pragnienie. Zerowa zawartość alkoholu sprawia, że można delektować się nią bez ograniczeń nie tylko w upalne dni.

Jeśli chodzi o opis, marketingowiec wiele się nie wysilił. Prawdą jest, że piwo było wprowadzone na rynek wiele lat temu, potem zniknęło, ale teraz - w 2022 roku wróciło. Czy pojawi się znów w roku 2023? To się okaże. W każdym razie gdy go nie było - pojawił się nawet specjalny fanpage: https://www.facebook.com/PerlaSummerEdition/. Wiele polubień nie zebrał, ale Browary Lubelskie SA fakt dostrzegły.

Jeśli chodzi o puszkę, nic jej zarzucić nie można. Choć piwo ma w nazwie summer, zieleń dominująca na opakowaniu przywołuje myślami raczej wiosnę, postać na rowerze wskazuje, że to produkt przeznaczony np. do konsumpcji w plenerze czy też jako orzeźwienie po wysiłku fizycznym.












Tym razem przedstawię całą tabelę wartości odżywczych:

Wartość odżywcza w 100 ml produktu:

wartość energetyczna - 110 kJ/26 kcal
tłuszcz - 0 g
w tym kwasy tłuszczowe nasycone - 0 g
węglowodany - 6.1 g
w tym cukry - 4,7 g
białko - 0 g
sól - 0 g

Prawie 5 gramów cukru nie wróży dobrze, jeśli chodzi o dbanie o linię.

Piwo bezalkoholowe o smaku jabłkowo-miętowym, alk. 0,0%, pasteryzowane, zawiera substancję słodzącą. 
Składniki: piwo bezalkoholowe (woda, słód jęczmienny, chmiel, ekstrakt chmielowy, dwutlenek węgla), sok jabłkowy z koncentratu (20%), aromat naturalny, aromat jabłkowy, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), aromat miętowy, substancja słodząca (glikozydy stewiolowe). Produkt naturalnie mętny.

Wieczko jest standardowe.












20 proc. soku wróży dobrze, a mięta tylko w postaci aromatu na odległym miejscu - gorzej. Jak to smakuje zatem?












Zapach niczym szampon "Zielone jabłuszko", trochę sztuczny, piana bardzo wysoka, zostawia dobry lacing. Kolor bursztynowy, napój przezroczysty, nagazowanie raczej przeciętne. Smakuje jak taki przefermentowany Tymbark. Goryczka śladowa, dominują nuty winne i jabłkowe oraz aromat jabłkowy. Mnie to nie podeszło, ale plusem jest wysoka zawartość soków.

Ocena ogólna: 5,5/10
Cena: 3,49 zł/Kaprys Walim