niedziela, 19 lipca 2020

Beck's Blue Non-Alcoholic - bezalkoholowe cz. 16

Dziś kolejny produkt, który powstał za zachodnią granicą - piwo Beck's Blue.

Etykieta bardzo nietrwała, bo prawie mi zeszła z butelki, zanim jeszcze zdążyłem zrobić porządne zdjęcia. Wszystko w stylu biało-srebrno-niebieskim. Wygląda przyzwoicie.



















Browar w Bremie został założony w 1873 roku. Obecnie w rękach belgijskich.



















Kapsel nie jest odkręcany.



















Etykieta na rynki obce, w tym arabski.



















A z boku nalepka na rynek polski.







Przechodzimy do składu.
Piwo bezalkoholowe Beck's jasne, pasteryzowane. Składniki: woda, słód, jęczmienny, chmiel. Alk. 0,0% obj.
Krótko i na temat, prawda? Krótszego składu zresztą nie da się wymyślić.



 














Po otwarciu butelki unosi się bardzo przyjemny chmielowy aromat. Po przelaniu do szklanki jednak jest on szybko niewyczuwalny. Piana obfita, chyba z dotychczasowych piw najbardziej obfita, świetny lacing. A smak? Jak wskazuje skład i choćby zawartość węglowodanów - cudów nie ma. Ale pije się to świetnie. Goryczka jest wyczuwalna, ale bardzo delikatnie i szybko znika. W charakterze Beck's Blue Non Alcoholic bardzo udanie naśladuje zwykłego lagera, nie jest za mocno nagazowany, a wadą może być tylko wodnistość. Ale dla dbających o linię będzie to propozycja nie do odrzucenia. Niełatwe do dostania w Polsce.

Ocena ogólna: 6,5/10
Cena: 2,79 zł/Biedronka.

piątek, 17 lipca 2020

Lech Free Ananas i Guawa - bezalkoholowe cz. 15

Dziś kolejna propozycja od Kompanii Piwowarskiej, dość podobna w stylu do ostatnio omawianej.



















Mamy tu dwa owoce egzotyczne w składzie, tak jak poprzednio. Górna część etykiety jest w kolorze zbliżonym do ananasa, a środek typowy dla piw z tej serii.



















Kapselek twist-off.



















W górnej części etykiety - na szyjce butelki - znajdują się dane dotyczące wartości odżywczych.








Cóż znajduje się w środku? Sprawdźmy.



















Piwo bezalkoholowe o smaku ananasa i guawy, alk. 0,0% obj. Pasteryzowane. 
Składniki: woda, słód jęczmienny, cukier, soki z guawy (0,1%) i ananasa (0,1%) z zagęszczonych soków, aromaty naturalne, koncentrat barwiący z czarnej marchwi, regulator kwasowości – kwas cytrynowy, wyciągi z chmielu i zielonego jęczmienia.
Koloru napoju jest dość jasny - żółtawy skręcający w pomarańczowy i różowy. Piana słaba, pęcherzykowata, szybko znika, nasycenie typowe dla takich piw smakowych - dość spore. Po otwarciu butelki unosi się zapach owoców tropikalnych, niekoniecznie ananasa. Jak pachnie i smakuje guawa - przyznam się, że nie wiem.



















No i na koniec - bierzemy łyka. Smakuje to jak oranżada tropikalna z bliżej niezidentyfikowanych owoców. Ananas też nie za często gości na moim stole, jednak z pewnością nie jest to nuta dominująca w smaku. Wszystko jest dość słodkie i jakoś nie bardzo mi podchodzi. Kolor (uzyskany przy pomocy koncentratu z czarnej marchwi) też mnie nie zachwycił. Lech ma lepsze propozycje od tej.

Ocena ogólna: 3/10
Cena: 2,49 zł/Lidl.








czwartek, 16 lipca 2020

Leon Steiner Radler Naturtrüb Alcohol Free - bezalkoholowe cz. 14

Czas na radlera i to radlera z puszki. Bierzemy na tapetę produkt dostępny w Kauflandzie, onegdaj pod tą marką był Van Pur, dziś mamy informację, że wyprodukowano w Niemczech.
Jak się to prezentuje z przodu?



















Kolorystyka z dużą ilością żółtego wskazuje, że w środku można znaleźć cytrynę, ale nie jest to takie jednoznaczne, kiedyś nazwa była nieco inna i miała "lemon" w nazwie".

Z boku mamy informacje o dystrybutorze.













A co do właściwości organoleptycznych to: zapach tego jest słaby, cytrynowy. Nagazowanie bardzo duże, co jest standardem dla radlerów. Smak - niestety - metaliczny. Tak chyba można to opisać. Nie jest za słodko, czuć cytrynę, jakiś daleki posmak chmielu, trochę gorzkości, ale nieprzyjemny posmak metaliczny rujnuje tu wszystko. Jest to trochę w stylu Schweppes Bitter Lemon, ale chyba największą zaletą tego napoju jest cena.

Skład:
Bezalkoholowy napój piwny z 50% bezalkoholowego piwa z beczki i 50% napoju orzeźwiającego z lemoniadą, pasteryzowany. Składniki: Piwo bezalkoholowe (woda, słód jęczmienny, chmiel, drożdże), woda, cukier, kwas węglowy, koncentrat soku z cytryny (0,2%), naturalny aromat cytrynowy z innymi naturalnymi aromatami, koncentrat soku pomarańczowego, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, stabilizatory (guma arabska, mączka chleba świętojańskiego). Alkohol max 0,5%
Wygląd puszki z tyłu pozostawia wiele do życzenia. Wszystko zapisane od góry do dołu, widać, że towar jest przeznaczony na wiele rynków, ale dobrze to nie wygląda. Po składzie jest jeszcze informacja, że piwo ma 8,8 stopnia Plato.




















Piana pęcherzykowata, niezbyt obfita, szybko znika. Kolor ciemnożółty, dość duża mętność.



















Ogólna ocena: 4/10.
Cena: 1,99 zł/Kaufland.

wtorek, 14 lipca 2020

Lech Free Marakuja i Melon - bezalkoholowe cz. 13

Dziś odcinek 13., mam nadzieję, że nie będzie pechowy. Na tapetę wpada smakowa propozycja od Kompanii Piwowarskiej.

Szata graficzna etykiety jest identyczna jak w przypadku innych piw z tej serii. Nie wyróżnia się szczególnie na plus czy minus. Osobiście lubię butelki w tym kolorze.



















Zbliżenie na etykietę:



















Kapselek jest odkręcany, w kolorze fioletowym.



















Przyszła pora zapoznać się ze składem.




















Piwo bezalkoholowe o smaku marakui i melona, alk. 0,0% obj. Pasteryzowane. Składniki: woda, słód jęczmienny, cukier, soki z marakui (0,1%) i melona (0,1%) z zagęszczonych soków, aromaty naturalne, regulator kwasowości – kwas cytrynowy, chmiel oraz wyciągi z chmielu i zielonego jęczmienia, przeciwutleniacz – kwas askorbinowy.

Cieszy obecność soków, w końcu to piwo owocowe. Ale ich wolumen wskazuje, że to tylko kwiatek do kożucha, a cały zapach bierze się z aromatów. Piwo jest średnio nagazowane, ze wskazaniem w stronę dość mocnego. Po nalaniu do szkła wyraźnie widać bąbelki, ale nie tyle, ile w Somersby. Piana jest niezbyt obfita, krótko się utrzymuje. Zapach mocno cukierkowy. Na szczęście w smaku już jest mniej landrynkowo. Nie jestem może znawcą melona, ale nie za bardzo jest wyczuwalny. Marakuja - owszem. Gdybym miał szukać jakichś podobieństw - to najbliżej temu napojowi do ruskiego szampana i cydru, ale smak jest dużo bardziej delikatny. Da się to wypić bez trudu, chemią nie odrzuca, ale większych fajerwerków też się nie można spodziewać.




















Ocena ogólna: 5,5/10.
Cena: 2,49 zł/Lidl.

poniedziałek, 13 lipca 2020

Fortuna Czarne Bezalkoholowe - bezalkoholowe cz. 12

Czas na drugą propozycję od browaru z Miłosławia.

Piwo czarne, więc dla podkreślenia kontrastu etykieta jest biała.



















Kapsel jest biały bez żadnych dodatkowych napisów. Przyznać trzeba, że to wyrazisty projekt graficzny.

Zbliżenie na etykietę przednią:



















Trafiłem akurat na butelkę zwrotną, co dla mnie jest dość sporą niewygodnością, ale są na pewno zwolennicy takiego rozwiązania. To piwo  należy do kategorii poniżej 0.5 proc. Na etykiecie podany jest też ekstrakt, który wynosi 8,6% wag. A jaki jest skład Czarnego?
Piwo ciemne, bezalkoholowe, pasteryzowane. 
Składniki: woda, słód jęczmienny pilzneński, pszenica, słód żytni, cukier, ekstrakt słodowy jęczmienny, słód jęczmienny palony, chmiel, drożdże, ekstrakt orzeszków kola.




















Co rzuca się w oczy? Dwie rzeczy. Obecność aż trzech rodzajów słodów, z czego dwa to jęczmienne oraz - wymieniony na końcu - ekstrakt orzeszków kola.

A tak piwo prezentuje się po przelaniu:



















Piana jest dość obfita (trzeba uważać z nalewaniem do tak małych szklanek), jednak nie utrzymuje się długo, kolor bardzo ciemny -  przypominający zarówno coca-colę, jak i kwas chlebowy. A jak to smakuje? Na polskim rynku od dawna obecne jest marka Karmi. Ponieważ ono też tu pojawi, więc nie będę spojlerował, jednak by jakoś porównać oba te produkty - powiem tak - tutaj będzie zdecydowanie mniej słodko. Smak jak dla mnie też był bliski podpiwkowi czy kwasowi chlebowemu, jednak jest to zdecydowanie mniej nagazowane, z wyraźnym posmakiem coli. Jest on wyraźny, ale nie - sztuczny ani dominujący. W charakterze to jest to piwo dość zbalansowane. Posmaku goryczki prawie nie ma, ale nie ma też nadmiernej słodkości. Co dobre, da się je pić też nie tylko mocno schłodzone, co w bezalkoholowych produktach nie jest takie oczywiste. Dobre będzie zarówno do obiadu, jak i dłuższego sączenia w towarzystwie. Cena jest dość wysoka jak na bezalkoholowe, jednak niższa niż piw kraftowych. Ogólnie drugi prezentowany tu produkt browaru w Miłosławiu na pewno nie rozczarował mnie.

Ocena ogólna: 8.0/10
Cena: 4,50 zł/Żabka + 0,6 zł - kaucja

czwartek, 9 lipca 2020

Lazy Panda Miód & Mango - bezalkoholowe cz. 11

Dziś coś, jakby powiedział Monty Python, z zupełnie innej beczki.



















Buteleczka z wyglądu przypomina nieco piwo Corona. Przyjrzyjmy się bliżej etykiecie z przodu.



















Ten miś pasowałby do jakiegoś mema. Natomiast na pewno do tej butelki to pasuje jak pięść do oka. Ktoś chciał być zabawny, ale wyszło, mówiąc po młodzieżowemu - "tak se".

Kapselek - bida z nędzą, choć dobrze, że odkręcany.



















Przenieśmy się tradycyjnie - do tyłu.















Wyprodukowane w polskim browarze - no super. Ale gdzie? Tego się już nie dowiemy. Ech...
Lecimy dalej - na główną część tylnej etykiety.



















Piwo bezalkoholowe, pasteryzowane. Składniki: Woda. Słód jęczmienny, słód pszeniczny, naturalny syrop mango 4%, naturalny miód wielokwiatowy 1%. Chmiel.

Dużą ciekawostką jest na pewno obecność słodu pszenicznego, a także aż 4 proc. syropu mango.




















Jeśli chodzi o kolor napoju, to na poprzednim zdjęciu z butelką jest on najbardziej wiarygodny. W skrócie - słomkowy czy miodowy. Piany brak, nagazowanie - jak widać występuje, choć mniej na pewno niż w Somersby, które charakterem jest dość podobne do Lazy Panda. Mętność na średnim poziomie.
Pytanie - jak to smakuje? Odpowiedź jest prosta - miodowo. Smak mango jak dla mnie jest zupełnie niewyczuwalny, mimo że wg etykiety jest go więcej i to 4 razy... Jest słodko, miodowo, ale w sumie za tę cenę to weźcie dwie łyżki miodu, zmieszajcie z zimną czy letnią wodą i będzie prawie to samo. Nie do końca rozumiem koncepcję tego produktu. Ewentualnie polecałbym komuś, kto bardzo lubi słodkie rzeczy. Wszystkim innym - raczej zupełnie nie.
Ocena ogólna: 1/10
Cena: 3,49/POLOMarket

poniedziałek, 6 lipca 2020

Miłosław Bezalkoholowe IPA - bezalkoholowe cz. 10

Dziś upalny dzień za nami, więc czas na orzeźwienie. Czy bohater dziesiątego odcinka zapewni nam to? Wkrótce się okaże.

Butelka z ciemnego szkła i z wyrazistą biało-niebieską etykietą prezentuje się bardzo fajnie.



















Kapsel:



















Browar Fortuna powstał w Miłosławiu w 1889 roku. Informacja o tym znajduje się na etykiecie przedniej.





















Na tylnej etykiecie mamy zaś dużo ciekawych informacji.



















Piwo jasne bezalkoholowe górnej fermentacji. Pasteryzowane. Skład: woda, słód jęczmienny pilzneński, pszenica, słód żytni, chmiele (Citra, Amarillo, Chinook, Lubelski, Cascade), herbata Sencha Earl Grey, drożdże. Alkohol poniżej 0,5%. Barwa - 15 EBC, goryczka - 60 IBU, zalecana temperatura serwowania to 8-10°C.
Tyle mówią suche dane. Jak widać, skład jest bogaty, mnie cieszy obecność jednego z ulubionych rodzajów herbaty - sencha - tutaj w wersji earl grey. W charakterze powinno być to piwo podobne do tego proponowanego przez browar Revolta.
Piana jest bardzo obfita, dość długo się utrzymuje. Tradycyjnie jednak miałem problemy ze zrobieniem ostrego zdjęcia moim telefonem szklance z piwem.



















Kolor - słomkowy, choć w dość ciemnym odcieniu, zamglony. A smak? Herbata jest mocno wyczuwalna, zapach dość rześki, choć trudny do konkretnego podczepienia pod coś. Goryczka? Jest, ale dużo mniejsza niż w Revolta Earl Grey IPA Lemon Zero. Jestem dość sporym laikiem, więc liczba IBU niewiele mi mówi. W każdym razie ta delikatna herbacianość połączona z cytrusowością oraz tą goryczką tworzy doskonały efekt. Biorąc pierwszego łyka i piątego czy dziesiątego dalej czuć to samo. Żadnej sztuczności, żadnej chemii, bardzo dobry izotoniczny napój.
Z wad (ale tylko dla mnie) mógłbym wskazać jedynie produkcję w butelkach zwrotnych, czego nie lubię, gdyż rzadko takie piwa posiadam, a nie chce mi się latać z paragonami po sklepach. Wersja puszkowa 0,33 też jest dostępna, choć ja akurat widzę głównie tę butelkową.

Ocena ogólna: 9/10
Cena: 3,99 zł/Lidl